Jerzy Kosiński – „Wystarczy być”

kosiński wystarczy być

Malowany ptak Jerzego Kosińskiego to jedna z najważniejszych powieści jakie przeczytałem. Tak, wiem: w obliczu wszystkich kontrowersji wokół tego tytułu być może lepiej nie wspominać najsłynniejszego dzieła Kosińskiego, jednak pozostaje faktem, że Malowany ptak ma w sobie moc pocisku przeciwpancernego. Przebija się przez ścianę czytelniczego doświadczenia i eksploduje wewnątrz umysłu, tnąc milionem rykoszetów. I nic już nie jest takie samo. Ale Kosiński to przecież nie tylko Malowany ptak. Kosiński to także – obok wielu innych powieści (w sumie: dwunastu) – także Wystarczy być.

Jerzy Kosiński, zdjęcie z 1973 roku.

Jerzy Kosiński, zdjęcie z 1973 roku.

Pierwszy kontakt z tą opowieścią miałem wiele, wiele lat temu, jeszcze przed Malowanym ptakiem, chyba nawet w podstawówce. Dziwne? Niekoniecznie, raczej zabawne, gdyż Wystarczy być w postaci filmu próbowałem obejrzeć z uwagi na osobę odtwórcy głównej roli, mianowicie Petera Sellersa, w owym czasie kojarzonego przeze mnie… jako oczywiście detektywa Clouseau. Cóż, to była bardzo zwodnicza ścieżka ;-). Mimo, iż film nie przypadł mi do gustu (jakże mogło być inaczej, skoro oczekiwałem czegoś pokroju Różowej Pantery?), to zapamiętałem smutnego, milczącego Sellersa wyruszającego na podbój nieznanego sobie świata z telewizorem pod pachą. Głowy jednak nie dam, że on ten telewizor rzeczywiście targał, zapewne jest to nadpisanie wspomnień, ale co tam 😉 Czytaj dalej

„Cień wolności” David Weber – recenzja książki

cień wolności david weber recenzja

Recenzja książki Honor Harrington #14 – Cień wolności

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: David Weber
Science fiction, militarne science fiction, space opera
Literatura amerykańska

Honorverse, literacki wszechświat zbudowany „wokół” postaci Honor Harrington, powoli ale konsekwentnie się rozrasta. Fabuła cyklu (rozumianego sensu largo, bo oprócz klasycznej linii Honor Harrington uwzględniającego też serie poboczne) dawno temu rozlała się na tyle szeroko, że oczywistą niemożliwością jest ogarnięcie jej w pojedynczych powieściach. Samo zliczenie wszystkich istotnych wątków jest zajęciem na długą i spokojną emeryturę (dzięki szczodrości ZUS-u konieczne w takim przypadku byłyby zarazem konkretne znajomości w niejednej bibliotece…), ale spróbujmy chociaż bardzo symbolicznie naszkicować, gdzie doprowadził nas niestrudzony David Weber. Czytaj dalej

„Star Carrier. Otchłań” Ian Douglas – recenzja książki

ian douglas - star carrier - otchłań

Recenzja książki Star Carrier # 4 – Otchłań

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Ian Douglas
Science fiction, militarne science fiction
Literatura amerykańska

Z cyklami literackimi bywa podobnie jak z wojnami: nigdy nie wiadomo, czy koniec jest rzeczywiście końcem, czy zaledwie przerwą dla nabrania oddechu. Czytając serie poświęcone wojnom tym łatwiej popełnić błąd. Zdawać się może czytelnikowi, że dotarł już do finału historii, i że już nic poza happy endem nań nie czeka. A tu niespodzianka – wojna wybucha po raz kolejny, ze zdwojoną mocą, i wszystkie uporządkowane, ma pozór domknięte wątki, nagle zostają podjęte od nowa. Rzecz taka przytrafiła się Star Carrierowi, cyklowi militarnego science fiction autorstwa Iana Douglasa. W tomie trzecim, Osobliwości, ziemskie siły dowodzone przez admirała Koeniga przeprowadziły szalony rajd w samo centrum obszaru kontrolowanego przez Sh’daar. Nieliczne okręty i równie nieliczne myśliwce dokonały cudu, zmuszając nieprawdopodobnie potężnego przeciwnika, o całe milenia przerastającego ludzkość pod względem wiedzy, technologii i potencjału wojskowego, do zawarcia rozejmu. Koenig powrócił na Ziemię w glorii chwały zbawcy ludzkości. I wszyscy byli szczęśliwi… przez mniej więcej dwadzieścia lat. Zarzewie wojny tliło się cierpliwie, czekając na sposobny moment, aby wybuchnąć pełnym płomieniem. Ta chwila właśnie nadeszła. Niemal jednocześnie doszło do ataków na terrańską flotyllę badawczą i wysuniętą placówkę naukową. W drugim przypadku napastnikami byli Slan, tajemnicza rasa kontrolowana przez Sh’daar, w pierwszym nieznany sprawca. Mało tego, zagłada jednostki zwiadowczej nastąpiła przy zastosowaniu skrajnie zaawansowanej technologii. Takiej, której do tej pory nie wykorzystywali nawet sami Sh’daar. Koenig, wybrany na drugą kadencję jako prezydent Stanów Zjednoczonych, sprostać musi w pierwszej kolejności wyzwaniom frontu lokalnego, gdyż względnie spójna do tej pory Konfederacja trzeszczy w szwach. Zagadkom odległej przestrzeni sprostać będzie musiał „Piachu” Gray, dawniej pilot na Ameryce, obecnie dowódca gwiezdnego lotniskowca.

Czytaj dalej

„Skok w zagładę” Stephen R. Donaldson – recenzja książki

stephen r donaldson - skok w zagładęRecenzja książki: Skok# 5: Skok w zagładę

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA.
Autor powieści: Stephen R. Donaldson
Science fiction / Space opera
Literatura amerykańska

Galaktyka przedstawiona w Skoku w zagładę, czwartym (ostatnim) tomie cyklu Skoki (oryginalnie: The Gap) Stephena R. Donaldsona jest zbyt ciasna dla dwóch rozumnych ras. Ludzie i Amnioni zmierzają powoli ku starciu, które wyłoni jednego, jedynego zwycięzcę (drugie miejsce nie jest przewidziane). Genetyczny imperializm obcych, wsparty przez zaawansowaną technologię i bezwzględny imperatyw dominacji, zdają się – zaskakująco? – ustępować niepohamowanej ludzkiej ambicji i skłonności do intryg. Być może to wewnętrzna rywalizacja pomiędzy przywódcami homo sapiens, a nie manewry flot, okaże się języczkiem u wagi i detonatorem brutalnej wojny: Warden Dios oraz Smok rozstawiają już ostatnie figury na gwiezdnej szachownicy. Jednym z pionków jest Fanfara, okręt kosmiczny na którego pokładzie bohaterowie, z Morną i Angusem na czele, uciekają przed Spokojnymi horyzontami, ogromną jednostką wojenną Amnioni. Min Donner wlatująca w sam środek zamieszania na mostku własnego krążownika to kolejny pionek, ważny, ale możliwy do poświęcenia. Wszystkie – jakże liczne! – wątki splotą się w nieodległym już, spektakularnym finale. Finale rozciągniętym w czasie („trwającym” przez niemal połowę książki) i przestrzeni (od sterroryzowanej przez Amnioni orbity Ziemi, po gorącą siedzibę rządu na Suka Bator). Co zdecyduje o zwycięstwie? Moc laserów i rączość gwiezdnych silników? A może siła słowa, które wszyscy zainteresowani uwolnią z więzów i pozwolą walczyć w trakcie dramatycznej rozprawy przed trybunałem polityków?

Czytaj dalej

„Seryjny” John Lutz – recenzja książki

john lutz - seryjnyRecenzja książki Seryjny

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: John Lutz
Kryminał, sensacja
Literatura amerykańska

Seryjny Johna Lutza ma potencjał przerażania. I to na kilku płaszczyznach. Już na pierwszy rzut oka powieść wygląda jak spora cegła (wrażenie potwierdzone empirycznie: Seryjny liczy sobie aż 664 strony, jak na kryminał to więcej niż sporo). Łatwo się takich gabarytów przestraszyć, zwłaszcza w zgodzie ze współczesną modą stawiającą na rozwiązania slim and fit. Teoretycznie jednak gorzej (groźniej) przedstawia się upakowana na tych paru setkach stronic zawartość: mroczne story o seryjnym zabójcy, niestroniącym od wyszukanych, nieludzkich tortur, powoli i konsekwentnie dopisującym kolejne kobiety mieszkające w Nowym Jorku do swojej listy śmierci. Niewykluczone, że są to strachy na lachy, bowiem rozmiar książki nie okazuje się bezmiarem nie do przejścia, ale łatwym do pokonania (w kilka intensywnych wieczorów) terytorium, a i treść, mimo iż lśniąca od posoki i rzeźnickich noży, zdaje się być historią lżejszego kalibru, niż wynika z pierwszego rozpoznania.

  Czytaj dalej

„Star Carrier. Osobliwość” Ian Douglas – recenzja książki

ian douglas - star carrier - osobliwość

Recenzja książki Star Carrier # 3 – Osobliwość

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Ian Douglas
Science fiction, militarne science fiction
Literatura amerykańska

Osobliwość to trzeci tom militarnego cyklu science fiction Star Carrier. Dodajmy, że tom dość niezwykły, oscylujący w nieco innym rejestrze niż poprzednie. Poza garścią świetnie opisanych, bardzo dynamicznych bitew kosmicznych, w oku zainteresowań Iana Douglasa znalazły się wątki przynależące do konkurencyjnych subgatunków fantastyki. Do tej pory Douglas jedynie w niewielkim stopniu poświęcał zasoby narracyjne na rozważanie przyczyn, dla jakich ludzkość została w ogóle zaatakowana – można uznać, że pretekst nie miał po prostu znaczenia innego niż nakreślenie sposobnego tła do konstrukcji militarnej fabuły. Tymczasem w Osobliwości motyw ten został odgrzebany spod stosu wraków gwiezdnych okrętów i ożywiony. Okoliczność ku temu o tyle sposobna, że – cokolwiek niespodziewanie – Star Carrier dobrnął właśnie do celu swojej podróży, a zatem po Osobliwości nie będzie już nic. Co, notabene, możemy uznać za dość wymowną grę słów…

  Czytaj dalej

„Jak nauczyć fizyki swojego psa” Chad Orzel – recenzja książki

chad orzel - jak nauczyć fizyki swojego psaRecenzja książki Jak nauczyć fizyki swojego psa

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Chad Orzel
Nauka popularna
Literatura amerykańska

Współczesna fizyka nie jest łatwym kawałkiem chleba. Wręcz określić ją można mianem kości, która niejednemu stanęła w gardle. Krótka gra skojarzeń: kość – pies i… oto mamy pomysł na kolejną popularnonaukową pozycję z zakresu fizyki zaawansowanej. Jak nauczyć fizyki swojego psa Chada Orzela to książka utrzymana w lekkim tonie, wręcz zbliżona do poradników z serii „dla opornych”, okraszona humorystyczną narracją, całkiem spójna i nawet dość pouczająca. Trudno powiedzieć, skąd tak naprawdę autor wziął pomysł polegający na uczonych rozmowach z rezolutnym, przerażająco wręcz sprytnym psiakiem. Z drugiej strony, w kręgu tematów, pośród których teoria względności jest pojęciem najbardziej banalnym z banalnych, daleki potomek dzikiego camis lupus jest interlokutorem wcale nie gorszym niż większość ludzi. Chad Orzel podejmuje próbę wyjaśnienia tematów ekstremalnie skomplikowanych, trudnych i nierzadko – a nawet często – przeczących logice i zdrowemu rozsądkowi; tematów, których przeciętny obywatel nie tylko nie rozumie, lecz wręcz rozumieć nie powinien. Cóż, zupa kwantowa upichcona przez czołowych fizyków nie jest potrawą gotową do spożycia bez wcześniejszego wstrząśnięcia konsumentem.

  Czytaj dalej

„Fundamenty wiary” David Weber – recenzja książki

david weber - schronienie - fundamenty wiaryRecenzja książki Schronienie #5 – Fundamenty Wiary

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: David Weber
Science fiction, space opera
Literatura amerykańska

Ach, gdzie się podziały czasy, kiedy podczas lektury Rafy Armagedonu naiwny czytelnik modlił się, by nowy i obiecujący cykl Davida Webera doczekał się chociażby trzech tomów! Dzisiaj, po przeskoczeniu piątego, wiemy już jedno: Schronienie liczyć będzie nie mniej niż siedem odsłon – szósta (Midst Toil and Tribulation, jeszcze bez polskiego tytułu) pojawiła się w Stanach rok temu, a kolejna (Like a Mighty Army), ma dopiero ukazać za oceanem w okolicach lutego 2014. Oznacza to, że czeka nas jeszcze wiele emocjonujących wydarzeń na Schronieniu, zwłaszcza że pula nieustannie rośnie. Walczący łamią kolejne bariery, coraz intensywniej angażując się w okrutne starcie.

  Czytaj dalej

„Imperium nieznające porażki” Glen Cook – recenzja książki

glen cook - imperium nieznające porażki

Recenzja książki Kroniki Imperium Grozy #3 – Imperium nieznające porażki

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA.
Autor powieści: Glen Cook
Fantastyka
Literatura amerykańska

Mętlik – tak brzmieć by mogła propozycja alternatywnego tytułu dla Kronik Imperium Grozy, epickiego cyklu fantasy Glena Cooka. Czemu akurat „mętlik”? Powodów jest więcej niż mniej, ale naczelnym zdaje się być chronologia. W Okrutnym wietrze, w sposób cokolwiek bolesny, poznaliśmy fragment historii świata przedstawionego ukazujący wydarzenia po niesławnych wojnach El Murida. Forteca w cieniu, tom numer dwa, uzupełniła mnóstwo białych i szarych plam na mapie naszej wiedzy, a to przede wszystkim dlatego, iż ukazała w całej detalicznej rozciągłości krwawą ekspansję pustynnego państwa Adepta. Niejako przy okazji dowiedzieliśmy się także, skąd w tym obrazku znaleźli się Bragi Ragnarson, Haroun i kilka innych, szalenie interesujących postaci. Dodajmy jeszcze, że Forteca w cieniu okazała się znacznie lepszą częścią niż otwierający trylogię Okrutny wiatr i z pewnością niejednego czytelnika pozostawiła głodnego dalszych smakowitych literackich wrażeń. Tutaj następuje cięcie, ekran robi się na krótką chwilę czarny i przeskakujemy do Imperium nieznającego porażki, które przenosi nas wiele lat w przyszłość (między innymi). Wojny z El Muridem są zaledwie nieprzyjemnym wspomnieniem, podobnie jak i znacznie bardziej dramatyczne starcie z Shinsanem. Kurz już niemal opadł po największych konfliktach tych czasów, choć tylko niemal. Mgła, dawna przywódczyni Shinsanu, przerażającego i tytułowego Imperium Grozy, zdetronizowana i pozbawiona władzy, znalazła schronienie w Kavelinie, stając się zarazem sojusznikiem Bragiego Ragnarsona. Gwoli ścisłości: Bragi nie jest już najemnikiem, lecz… królem. Królem Kavelinu. I ciągle ma przed sobą kilka rozdań pasjonującej gry o dominium mundi, w której uczestniczy od tak wielu lat. Czy po tych wszystkich wyzwaniach uda się mu, w końcu, zaznać odrobiny spokoju? Cóż, co jak co, ale litość dla bohaterów nie jest ujmą na literackim honorze Glena Cooka.

  Czytaj dalej

„Forteca w cieniu” Glen Cook – recenzja książki

kroniki imperium grozy forteca w cieniu glen cook onibe recenzja

Recenzja książki Kroniki Imperium Grozy #2 – Forteca w cieniu

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA.
Autor powieści: Glen Cook
Fantastyka
Literatura amerykańska

Glen Cook to jeden z „tych” twórców – ani go nie trzeba przedstawiać, ani też nie ma powodu zachęcać do lektury napisanych przezeń powieści. O ile jednak Cook zdobył nieprzemijającą sławę jako ojciec Czarnej Kompanii, to stosunkowo mało znane są inne dzieła, które wyszły spod pióra Amerykanina. Na przykład Kroniki Imperium Grozy, literacki debiut Cooka. Wydawane właśnie w bardzo atrakcyjnej szacie graficznej, pozwalają odświeżyć wizerunek popularnego pisarza, ale zarazem ukazują jak się kształtował jego warsztat. Dwie powieści – Ogień w jego dłoniach i Nie będzie litości – zebrane w zbiorczym tomie zatytułowanym Forteca w cieniu, to odpowiednio czwarta i piąta część szalenie epickiego cyklu zakrojonego aż na osiem pozycji. O ile zmieszczone w Okrutnym wietrze odcinki powstały cztery i pięć lat przed narodzinami legendarnej Czarnej Kompanii, to Ogień w jego dłoniach zaistniał z nią równolegle. To widać, zwłaszcza przy bezpośrednim porównaniu Fortecy w cieniu z Okrutnym wiatrem. Starsza pozycja zaledwie zasygnalizowała, iż Glen Cook może być twórcą ciekawym i godnym uwagi, ale zarazem wystawiła cierpliwość czytającego na wielką próbę: kiepsko spięta fabuła opowieści, ocean błędów stylistycznych i kosmos niewykorzystanego potencjału – sam fakt, iż w ogóle czekaliśmy na kolejną odsłonę cyklu wynika tylko i wyłącznie z przywiązania do nazwiska. Forteca w cieniu to nowa jakość i jej recenzję zacznijmy od stwierdzenia, że jednak opłacało się dać Cookowi kredyt zaufania.

  Czytaj dalej