Jerzy Kosiński – „Wystarczy być”

kosiński wystarczy być

Malowany ptak Jerzego Kosińskiego to jedna z najważniejszych powieści jakie przeczytałem. Tak, wiem: w obliczu wszystkich kontrowersji wokół tego tytułu być może lepiej nie wspominać najsłynniejszego dzieła Kosińskiego, jednak pozostaje faktem, że Malowany ptak ma w sobie moc pocisku przeciwpancernego. Przebija się przez ścianę czytelniczego doświadczenia i eksploduje wewnątrz umysłu, tnąc milionem rykoszetów. I nic już nie jest takie samo. Ale Kosiński to przecież nie tylko Malowany ptak. Kosiński to także – obok wielu innych powieści (w sumie: dwunastu) – także Wystarczy być.

Jerzy Kosiński, zdjęcie z 1973 roku.

Jerzy Kosiński, zdjęcie z 1973 roku.

Pierwszy kontakt z tą opowieścią miałem wiele, wiele lat temu, jeszcze przed Malowanym ptakiem, chyba nawet w podstawówce. Dziwne? Niekoniecznie, raczej zabawne, gdyż Wystarczy być w postaci filmu próbowałem obejrzeć z uwagi na osobę odtwórcy głównej roli, mianowicie Petera Sellersa, w owym czasie kojarzonego przeze mnie… jako oczywiście detektywa Clouseau. Cóż, to była bardzo zwodnicza ścieżka ;-). Mimo, iż film nie przypadł mi do gustu (jakże mogło być inaczej, skoro oczekiwałem czegoś pokroju Różowej Pantery?), to zapamiętałem smutnego, milczącego Sellersa wyruszającego na podbój nieznanego sobie świata z telewizorem pod pachą. Głowy jednak nie dam, że on ten telewizor rzeczywiście targał, zapewne jest to nadpisanie wspomnień, ale co tam 😉 Czytaj dalej

Reklamy