Starcie o zamek Itter, czyli dziwny sojusz jeszcze-nazistowskiego-Wehrmachtu i US Army

Historia to jedna z moich ulubionych nauk. Trudno mi powiedzieć czy jest jakiś obszar historii, który mnie nie interesuje, z łatwością mógłbym jednak stworzyć listę (niekoniecznie krótką) okresów/wydarzeń historycznych, które fascynują mnie szczególnie. W historii lubię kompleksowość, stąd najwięcej uwagi poświęcam tym przypadkom, za którymi kryje się najwięcej „kół zębatych”. Takimi małymi epokami są wojny napoleońskie, pierwsza wojna światowa i druga wojna światowa. Oczywiście nie muszą to być wyłącznie wojny, jednak tak się składa, że owa ekstremalna kompleksowość wydarzeń sprowadza się do kompresji w krótkim odcinku czasu potężnego ładunku przemian następujących na rozmaitych płaszczyznach, które najpierw doprowadzają do ustalenia masy krytycznej, następnie do wywołania reakcji łańcuchowej stającej się – prędzej czy później – wojną, kolejnego przetasowania układu, które generuje rozwiązanie kryzysu i samego wielkiego finału.

Druga wojna światowa to nie tylko typy czołgów, linie na mapach i garść problemów humanitarnych. To ogromna gałąź wiedzy wiążąca się z badaniem przyczyn (osobna gałąź wiedzy poświęcona właściwie „zaledwie” dwudziestoleciu międzywojennemu), przebiegu i skutków tejże wojny. Nie jestem ekspertem, mam ogromny dystans do mojej własnej (nie)wiedzy w tych tematach, lecz zgłębiając temat (amatorsko, co prawda) od wielu, wielu lat, rzadko ulegam zdumieniu. Coraz częściej poznawanie wojny to po prostu zmiana skali na coraz mniejszą i mniejszą. Na szczęście druga wojna światowa kryje jeszcze kilka tajemnic, które potrafią totalnie zakręcić w głowie – i to bynajmniej nie o pociągi wypełnione kruszcem chodzi. Ze dwa miesiące temu dokonałem intrygującego odkrycia: wyobraźcie sobie bitwę, w której po jednej stronie walczą żołnierze niemieckiego Wehrmachtu i jednostki Armii Stanów Zjednoczonych. A ich przeciwnikiem są pododdziały elitarnej, niemieckiej dywizji SS. Niemożliwe? Owszem, ale w zamku Itter niemożliwe stało się możliwe. Czytaj dalej

Reklamy