Truman Capote – „Z zimną krwią”

truman capote z zimną krwią

_

Trumana Capote zna niemal każdy, nawet jeśli komuś nic nie mówi jego nazwisko. Z pewnością trudno o osobę, która nie widziałaby lub chociażby nie słyszała o słynnym Śniadaniu u Tiffaniego. Ekranizację tej powieści uczyniła wielką sarnooka Audrey, podczas kiedy powieść tej ekranizacji uczyniła wielkim Trumana Capote właśnie. No dobrze, być może nieco mijamy się z prawdą, wszak przed Śniadaniem były inne powieści, które zostały uznane i docenione, czyniąc nazwisko Capote rozpoznawalnym. Ale jeszcze bliższe prawdy jest stwierdzenie, że dopiero późniejsze Z zimną krwią stało się dla autora pomnikiem trwalszym nad spiż. A że spiż swoje waży, to i jego masa ostatecznie przygniotła Trumana, który spod owego pomnika nigdy się już nie wyczołgał. 

Geneza powieści jest zwyczajna i zarazem niezwykła. Na początku było… morderstwo. W absolutnie anonimowym Holcomb, gdzieś w stanie Kansas, zamordowano z wielkim okrucieństwem rodzinę bogu ducha winnych farmerów. Oprawcy zastrzelili Herberta Cluttera, jego żonę Bonnie i dwójkę dzieci, Nancy (lat 16) i Kenyona (lat 15). W Nowym Jorku czy Los Angeles byłby to pewnie zaledwie kolejny jednodniowy news, lecz daleko od wielkich miast, w rolniczym zagłębiu tzw. Pasa Biblijnego, mord zelektryzował niemal cały stan. Rozpoczęło się gorączkowe śledztwo, które ostatecznie doprowadziło do ujęcia winnych. Gdzieś po drodze wieść o morderstwie dotarła do Trumana Capote. Z przyczyn nie do końca zrozumiałych dla piszącego te słowa, dziennikarz i pisarz o ugruntowanej pozycji zawodowej zdecydował się odwiedzić miejsce zbrodni i opisać ją szerzej. Być może był to wybór czysto losowy, może zaś kierowała nim ręka Boga, ewentualnie kopytko Diabła. Lub zadecydował rzut kością. W każdym razie Capote wyruszył do Holcomb i poświęcił kilka lat życia na napisanie książki, która stała się jego opus magnum, ale i zarazem zakończyła jego karierę i – w dalszej kolejności, niekoniecznie bezpośrednio – uczyniła wrakiem krążącym po coraz ciaśniejszej spirali wokół prywatnej czarnej dziury.

Niezwykły w Zimną krwią jest sam charakter książki. Autorowi przypisuje się powołanie do istnienia nowego gatunku literatury, a mianowicie powieści reportażowej. Truman uznał, że jest to nisza, której w kanonie literatury brakuje, a zarazem brakujące ogniwo pomiędzy publicystyką dziennikarską a szeroko rozumianą twórczością książkową. Okazało się, że jest to strzał w dziesiątkę. Historia morderstwa i śledztwa w zapomnianej rolniczej mieścinie zafascynowała całą Amerykę, a wkrótce jej popularność osiągnęła zasięg globalny. Niby wszystko już było, jednak o reportażu kryminalnym można to było powiedzieć dopiero po ukazaniu się dzieła Trumana. Wielki krok dla autora, jeszcze większy dla ludzkości, a przynajmniej tej jej części, która nie wyobraża sobie życia bez szelestu papieru.

Z zimną krwią podzielone jest na kilka części, które opisują, odpowiednio, genezę morderstwa i sam mord, ucieczkę zabójców i cokolwiek bezładne miotanie się śledczych oraz, wreszcie, sukces, proces przed sądem i śmierć sprawców. Wszystko to napisano w stylu, który jest genialnym efektem mariażu dziennikarskiej dociekliwości oraz narracyjnej sprawności powieściopisarskiej. Na kartach powieści pojawia się mnóstwo postaci drugo i trzecioplanowych, z których każda ma coś do powiedzenia i każda ma własne tło i rys psychologiczny. Bohaterowie i antybohaterowie są szalenie zróżnicowani – wyróżniają się stylem mówienia, sposobem myślenia, ogólnie: charakterem. Można mieć wrażenie, że są nawet nieco przerysowani, a i autor był oskarżany o konfabulacje. Jak bowiem było możliwe, aby spamiętał tak wiele detali (w tym dokładne cytaty), skoro nie robił notatek (pamiętajmy, że Z zimną krwią oficjalnie nie było oparte na faktach, ale było pozycją faktograficzną, co czyni pewną różnicę)? Cieszył się wprawdzie Truman Capote opinią człowieka o nadprzeciętnej pamięci (sam chwalił się, że notatek nie robi bo nie musi i że jest w stanie dokładnie odtworzyć każdą z rozmów…). Z punktu widzenia czytelnika, zwłaszcza współczesnego, jest w tym wszystkim odrobina teatralności, co przecież wcale na złe wyjść książce nie musi.

Po wielokroć analizowano i badano z Zimną krwią. Po wielokroć odświeżano dowody i na cząstki plancka rozbijano ustalenia śledczych. Dzięki Trumanowi samo morderstwo jak i proces stały się szeroko dyskutowane, ale i kontestowane. Niewiele zagadek kryminalnych doczekało się tak intensywnych badań. Dobrze, że nowsze ustalenia potwierdzają ówczesny wynik śledztwa. Może to niewielka ulga, ale jednak skazano na śmierć właściwe osoby, chociaż… i w tym leży drobna kontrowersja. Niewykluczone, że jeden ze sprawców był bardziej winny od drugiego. Niestety, samej próby czasu nie przetrwał warsztat dziennikarski autora – w przeciwieństwie do warsztatu pisarskiego. Okazało się, że Truman nieco jednak konfabulował. Naciągał fakty, selekcjonował je pod kątem tego czy mu pasowały czy nie. Co gorsza: manipulował portretami psychologicznymi, celowo w lepszym świetle stawiając jedne osoby (np. śledczych), w gorszym zaś inne. Nie jest to zbrodnia w rozumieniu literackim, a dla współczesnego czytelnika to właśnie walory literackie będą stanowiły wskazanie aby sięgnąć po dzieło Trumana Capote, jednak pozostaje pewne rozczarowanie.

By New York World-Telegram and the Sun staff photographer: Higgins, Roger, photographer. - Library of Congress Prints and Photographs Division. New York World-Telegram and the Sun Newspaper Photograph Collection.Ten image pochodzący z zasobów Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych, oddziału Prints and Photographs division jest dostępny pod numerem cph.3c19337.Ten szablon nie wskazuje stanu prawnego pliku. Standardowy szablon licencji jest nadal wymagany. Aby dowiedzieć się więcej zajrzyj na stronę Commons:Licencja.العربية | čeština | Deutsch | English | español | فارسی | suomi | français | magyar | italiano | македонски | മലയാളം | Nederlands | polski | português | русский | slovenčina | slovenščina | Türkçe | українська | 中文 | 中文(简体)‎ | 中文(繁體)‎ | +/−, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=735547

Truman Capote. By New York World-Telegram and the Sun staff photographer: Higgins, Roger, photographer. – Library of Congress Prints and Photographs Division. New York World-Telegram and the Sun Newspaper Photograph Collection.Ten image pochodzący z zasobów Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych, oddziału Prints and Photographs division jest dostępny pod numerem cph.3c19337. Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=735547

Szczegół z gatunku drugorzędnych – Truman Capote był homoseksualistą – nabiera pierwszorzędnego znaczenia, kiedy dowiemy się, że autor prawdopodobnie… zakochał się w jednym z morderców. A przynajmniej czuł do niego ponadprzeciętne przyciąganie. Podobno Capote miał szansę uratować przed śmiercią jednego ze sprawców – z szansy tej jednak nie skorzystał*.

Z zimną krwią to powieść przerażająca. Autorowi udało się ukazać… zarówno banał zbrodni jak i jej niezwykłość. Z jednej strony ukazał Capote jak wielkim wstrząsem – zwłaszcza dla Holcomb – były bezsensowne zabójstwa, z drugiej zaś ujawnił jak zaskakująco wiele zrozumienia a nawet współczucia otrzymali… mordercy. O ile bowiem czarno-biały jest okrutny mord i całe zło, które z niego wynikło, to w szczegółach, w rysach twarzy, w gestach i słowach bohaterów i antybohaterów odnajdziemy już całą skalę szarości. To przeraża nawet bardziej niż najgorszy z horrorów: okrutna relatywizacja, niepewność ocen, skłonność ludzka do pomijania pryncypiów, szukania uzasadnień, usprawiedliwień. Potwory okazują się ludźmi**, ludzie potworami, a korzenie zła są splotem przeszłości, przypadku i zwykłych błędów. Szybko zatem zauważymy, że Z zimną krwią nie jest moralitetem, lecz możliwie chłodną, precyzyjną rejestracją faktów. Faktycznych i domniemanych. Pod względem literackim: pierwsza klasa i to mimo upływu półwiecza od premiery.

*- Zabrzmi to być może dziwnie, ale naprawdę trudno złapać autora na stronniczości. Niby czuć przez skórę, że Truman zaangażował się w swoje dzieło emocjonalnie a i jego bohaterowie i antybohaterowie nie byli mu obojętni. Zarazem jednak udało mu się zachować transparentność lub jej pozory.

**- Gwoli ścisłości, nie jest tak, że Truman oczyszcza i usprawiedliwia sprawców. Odwrotnie: widząc ich przewinę nie ogranicza się po prostu do otagowania ich czarną metką. Wchodzi w ich psychikę i krzyczy słowami książki: to też ludzie, tacy jak my. Popełnili błędy, których my się ustrzegliśmy. Nie wdając się w nadinterpretacje, takie rozumowanie zawsze niesie ze sobą jeszcze jedną, czasami nie wyrażoną wprost myśl: pomiędzy nami – ludźmi dobra – a upadkiem w mroczną przepaść jest tylko krucha barierka, a czasami brak nawet niej…

__

Metka:

Autor: sir Arthur Conan Doyle
Tytuł oryginalny: The poison belt
Tłumaczenie: Bronisław Falk, Lidia Owczarczyk
Wydawnictwo: Prószyński i Ska
Wydanie polskie: 1997
Seria wydawnicza:
Liczba stron: 182
Format:
Oprawa: miękka
ISBN-13:
Wydanie:
Nakład:
Cena z okładki: 7,5 zł

Advertisements

5 thoughts on “Truman Capote – „Z zimną krwią”

  1. Książkę czytałem przed wiekami, zatarła się więc w pamięci, ale jakieś 10 lat temu przypomniał mi ją film „Capote” (ze świetną moim zdaniem kreacją P. S. Hoffmana). Wydaje mi się, że nieźle ukazano w nim (wynikający z homoseksualizmu Capote) konflikt między osobistym zaangażowaniem emocjonalnym pisarza a paradygmatem nieingerowania reportażysty w opisywaną rzeczywistość. Były ponoć przesłanki, że Capote dość cynicznie wykorzystał swoją relację z jednym z oskarżonych, by podbić niejako dramaturgię swojej powieści.

    No i tak, przypadek Capote pokazuje jak sukces i sława może zniszczyć człowieka – zarówno jego zdolność twórczą, jak i pod względem fizycznym.

    • Nie oglądałem, niestety, filmu. Ciekawe jest to co piszesz o jego cynizmie. W pewnym sensie pasuje to do jego prób ujawnienia prywatnych brudów znajomych mu bogaczy – był taki moment, kiedy w akcie desperacji próbował sprzedać wszystkie sekreciki sobie znane.

      Podobno praca nad Z zimną krwią wyczerpała go psychicznie. Wskazuje się też na skomplikowaną relację z jednym z oskarżonych. Poniekąd szkoda, myślę że był w stanie stworzyć jeszcze kilka ciekawych dzieł…

  2. Na książkę tę ostrzę sobie ząbki już od dawna, ale brak czasu, brak czasu. Powinienem zakrzyknąć parafrazując Goethego: „Więcej czasu!”, ale nic to nie da. Trochę też obawiam się spotkania z twórczością Capote’a, bo szczerze Wam powiem, iż oczekiwania moje są bardzo, ale to bardzo wysokie, na szczęście po tym wpisie jestem delikatnie uspokojony.

    • hmm… z drugiej strony, wiesz jak to jest z oczekiwaniami. Zwykle mają bujniejsze kolory niż reszta świata ;-P. Książka jest dobra, nie bez przyczyny była w swoim czasie bardzo popularna. Choć parę „ale” się znalazło 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s