GRexit czy UExit?

gr2No i stało się. Onibe wraca do polityki ;-P. Nadmiar ogórków, niedomiar słońca, nuda na blogu i wreszcie jakaś chwila na molestowanie klawiatury… powód zawsze się jakiś znajdzie. A okazja ku temu całkiem ciekawa.

Spośród newsów ostatnich dni i tygodni ten jest najciekawszy: Grecja odrzuciła zaproponowany przez UE plan restrukturyzacji zadłużenia, co niemal natychmiast zostało odczytane jako wstęp do możliwego opuszczenia Unii przez tenże kraj. Dzisiaj wiemy już, że jakaś kontrpropozycja została złożona, jednak próżno liczyć na uspokojenie sztormu kroplą oliwy. Fale już zbyt mocno rozbujały się, a kryzys żyje swoim życiem. Potwierdzają to następne doniesienia: politycy rządzącej w Grecji Syrizy powoli zaczynają się opowiadać za Grexitem (opuszczeniem UE przez Grecję), a minister finansów Grecji zażądał właśnie od Niemiec… zwrotu drugowojennych kredytów (wymuszonych pod lufami czołgów Wehrmachtu). Bagatela, niecałe trzysta miliardów EUR. Do Grecji uśmiecha się wielozębnym uśmiechem Putin, który jak na polityka ze starej siłowikowej szkoły przystało nadal wierzy w zimną wojnę i realpolityk: jemu nie przeszkadza, że Grecja jest bankrutem, liczyłaby się tylko jako sojusznik w statystykach. Zresztą, czyż Rosja nie jest już w czołówce krajów przewidzianych do rychłego bankructwa?

*

Unia znalazła się na rozdrożu: jej groźby zostały wyśmiane i teraz przecież nie może ich zrealizować, gdyż wyszło na jaw, że kanclerz jest nagi. Komentatorzy mają używanie i przez długie lata będą mogli się przerzucać argumentami komu bardziej zależy na Grexicie a komu bardziej na pozostawieniu Grecji w stajni. Póki co wszystko wskazuje na to, że Unia prędka do karania potomków Sokratesa nie jest, gdyż nie ma pomysłu jak zmusić Grecję do przyjęcia owej kary. Dodajmy jeszcze, że do dyskusji włączają się nieustannie Stany Zjednoczone, dla których kraj z Peloponezu ma sporą wartość na mapach sztabowych, jako ważny punkt na wschodniej flance NATO.

*

Czy Grecja chce wystąpić z UE? Chyba nie do końca. Właściwie to nie do końca też wiadomo czego Grecja chce, poza tym, że nie chce spłacać zobowiązań w kształcie zaproponowanym przez Unię. Odżegnuje się także od programów oszczędnościowych, czyli zaciskania pasa i odchudzania socjalu. A czas na takie działania byłby najwyższy, skoro w budżecie kasy brak, a bezrobocie kwitnie – już około  20% (podobne zatem do sytuacji w Polsce sprzed kilkunastu lat) ale nawet 50% pośród ludzi w wieku do 25 lat (to zresztą też znamy z naszego kraju). To nie wszystko, bowiem na obraz Grecji składają się także dalsze „interesujące” parametry.

Nierówne podatki (obciążające nisko i średnio zarabiających, a niemal całkowicie omijające społeczne góry) i jeszcze mniej równa dystrybucja dochodu. Niewielka ściągalność podatków, rozwinięta czarna strefa, łapówkarstwo funkcjonujące w niemalże oficjalnym wymiarze (traktowane praktycznie jako cecha kulturowa). Obciążenie budżetu nierentownymi przedsięwzięciami państwowymi (koleje państwowe to akurat grecki odpowiednik polskich stoczni czy kopalni). Niska innowacyjność greckiej gospodarki, system edukacyjny będący cytadelą zachowawczości i konserwatyzmu.

*

Aż by się chciało nieco mocniej porównać Grecję z Polską – oba państwa stanowią peryferia Unii, która jak każde imperium zorganizowana jest niczym układ planetarny. Jasne słońce i ośrodek grawitacji w centrum, planety mniejsze i większe, mnóstwo satelitów i innego śmiecia lewitujące dookoła. Centrum UE stanowią Niemcy i Francja, kraje najpotężniejsze gospodarczo i najbardziej doświadczone w osiąganiu korzyści. Od czasu rozwiązania Wehrmachtu Niemcy dominują swoich sąsiadów w sposób legalny i przy tym bardziej skuteczny: najpierw czynili to dywizjami reichsmarek sprawnie zarządzanymi przez Deutsche Bank, później euro. Jak wiadomo, francuskie czołgi i tak zawsze były budowane z dużą ilością biegów wstecznych i zaledwie jednym do przodu  więc w przypadku Paryża trudno mówić o jakiejś zmianie: to waluta jest jedyną armią Francji i to bardzo bitną. Międzynarodowe relacje gospodarcze to gra o wyniku zerowym, zysk jednych jest stratą innych.

*

Silny pieniądz ma naturalną zdolność odnajdywania słabych punktów w murach obronnych państw z drugiej i trzeciej ligi (czyli takich jak Polska czy Grecja). Do zdominowania gospodarki nie potrzeba miliardów dolarów ale kilku polityków, którzy za marne paręset tysięcy zaprzedadzą swoje nienarodzone dzieci. I narodzone też. Unia, niestety, jak każde imperium, nastawiona jest na ekspansję. Peryferia są naturalnym i oczywistym targetem, miejscem zbytu, źródłem taniej siły roboczej. Realia polityki międzynarodowej podlegają prawom grawitacji: kaskada władzy schodzi z góry na dół, od najsilniejszych, do najsłabszych. Stare demokracje to miejsca, gdzie trudno o manewr: miejsc ku temu szuka się na peryferiach, gdzie dobrze ulokowanych kilka monet otwiera wrota do dóbr niczyich czyli publicznych.

Unia Europejska nie jest sojuszem równych sobie państw, ale strukturą gospodarczą oplątaną siecią niejawnych umów i układów. Prawo europejskie w jednych miejscach działa bardziej, w innych w ogóle, a wszystko to w majestacie owego prawa. Brzmi jak bzdura? No właśnie. Ale porównajcie sobie np. ułatwienia na jakie niemieckie czy francuskie firmy mogą liczyć przy obchodzeniu polskiego prawa z tym, z czym zetknęłaby się polska firma w Niemczech czy Francji. W Grecji, jeśli wierzyć pogłoskom, sprawa wygląda jeszcze gorzej – choćby z uwagi na ogromną skłonność Greków do łapówkarstwa.

*

Fundusze z UE miały swój udział w opadającej krzywej greckiej wypłacalności. Grecja, będąc w pewnych okresach głównym beneficjentem pomocy strukturalnej z jednej strony uzyskała gigantyczne środki (momentami przekraczające 3% PKB w ujęciu rocznym!), ale i musiała wielkie kwoty wyasygnować na ich konsumpcję. Fundusze europejskie generują astronomiczne koszty, zarówno w postaci środków, które „znikają” (są przejadane przez administrację, prowizje itd) jak i funduszy będących gwarantami uzyskania tych środków (kredyty pomostowe, wkład własny, koszty ukryte obsługi). Zawiłości proceduralne i miliony zbędnych komplikacji powodują konieczność utrzymywania tysięcy urzędników i kolejnych tysięcy pracowników sektora prywatnego żyjących wyłącznie z tytułu prowizji i szeroko rozumianego zarządzania owymi funduszami. A jeśli dodamy do tego fakt, że Grecja, jak każde państwo Unii wpłaca do budżetu Unii składki, to końcowy efekt zabawy kalkulatorem może wyjść nieco poniżej kreski – nawet jeśli Grecja jest oficjalnie płatnikiem netto.

*

Wygląda na to, że Grecja nie jest krajem z Księżyca. Deficyt budżetowy, przerost wydatków socjalnych, ogromne bezrobocie, gigantyczne zadłużenie prywatne, brak nowoczesnego przemysłu i odpowiednio dokapitalizowanej strefy usługowej, całkowite oderwanie rządzących polityków od rzeczywistości i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich decyzje, sieć niekorzystnych uwarunkowań geopolitycznych… brzmi to jak codzienność całej plejady państw, w tym wielu europejskich. W tym i Polski. Z drugiej strony, nie bez winy jest Unia Europejska, w której pewne rozwiązania sprzyjają uzależnianiu peryferii od wygodnej choć kłopotliwej pomocy finansowej.

Reklamy

8 thoughts on “GRexit czy UExit?

  1. Polityka to jedne wielkie g…. Nieustanna gra pozorów, układów i układzików oraz kłamstw, od których Pinokio miałby nos dłuższy od kończyn dolnych.

    A zdanie, które z Waszego tekstu warto wyróżnić i podkreślić, to: „całkowite oderwanie rządzących polityków od rzeczywistości” + brak rozliczania polityków za to, co zrobili.

      • Niestety:(

        Gdzieś widziałam jakiś tekst ze statystykami o najbardziej „dojonych” krajach świata. Uplasowali nas chyba pomiędzy Panamą a Białorusią…

          • swoją drogą zapytam, widzieliście co za moda na mieście zapanowała na cięcie się po twarzy na znak, że jest się fanem tego rapera na Popka czy jak mu tam? Mi to słów brak jak zobaczyłam zdjęcia, straszne

          • nie, to nas ominęło… ale ostatnio nie mamy czasu na czytanie newsów, więc bywamy ratowani przed co ciekawszymi wydarzeniami 😉

  2. Czytałem dzisiaj wywiad z (od niedawna) byłym greckim ministrem finansów Varufakisem, w którym opisywał on sposób w jaki potraktowano go w negocjacjach z Unią, (w których najwięcej do powiedzenia miał niemiecki minister finansów Schäuble). Najważniejszy wniosek: w tych negocjacjach przestała się liczyć ekonomia, a zaczęła dominować polityka. To świadczy nie tylko o kryzysie europejskiego systemu bankowego (w skali makro), ale i o kryzysie strukturalnym samej Unii Europejskiej.
    W tych całych negocjacjach wszyscy wiedzą, że Grecja jest niewypłacalna (będąc de facto bankrutem), ale udają, że tak nie jest i nadal pompują w ten kraj miliardy euro – co jest tylko odwlekaniem w czasie katastrofy, która najprawdopodobniej nastąpi (jeśli nie zmieni się radykalnie podejścia do tego problemu – zarówno ze strony Gracji, jak i UE).

    Mam nadzieję, że nasz kraj weźmie lekcję z greckiej plajty – ale to są chyba płonne nadzieje.

    • niestety, Grecja przegrała. Z jednej strony: dobrze, bo żyli jednak za bardzo na kredyt. Z drugiej, szkoda, bo przecież są ofiarami systemu, którego kompleksowości nikt tak naprawdę nie rozumie. To jak struktura UE wpływa na państwa członkowskie jest jak prawo natury: proces działa choć my o nim niewiele wiemy lub to co wiemy jest błędne. Tak to jest z eksperymentami. A Varufakis wiele niemiłych rzeczy o Niemczech powiedział. I wiele z nich jest być może słusznych…

      Niemcy rządzą i trzęsą Unią, choć ja osobiście jestem zwolennikiem teorii dwuwładzy – Niemcy rządzą UE do spółki z Francją, która jednak lepiej się kamufluje i działa zza pleców Niemców. Zadziwia mnie ogólna niewiedza na temat Francji. Ludziom się wydaje, że Francuzi piją czerwone wino, jedzą śmierdzący ser i ślimaki, a przez większość czasu kombinują jak się dobrać niewiastom do majteczek. Tymczasem to jedna z najpotężniejszych gospodarek na świecie (przy czym – europejski fenomen – wcale nie najbardziej konkurencyjna), a Paryż ma ogromny wpływ na politykę Waszyngtonu i Berlina.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s