Wybory jak kromka (czerstwego) chleba

Reflektorem w mrok - logoNo i po wyborach. Nie do końca kumam kto z kim i przeciw komu, bo nie miałem czasu śledzić kroniki towarzyskiej. Mimochodem, na spacerach, notowałem powstanie kilku nowych ugrupowań, obowiązkowo z jakimiś farmazonami w nazwach. Jak przy każdej takiej okazji modne są wytrychy typu: „koalicja”, „wspólnie dla”, „inicjatywa” – to ostatnie najczęściej w sojuszu ze słowem „mieszkańców”, albowiem mieszkańcy nie mają nic innego do roboty jak się sojuszować i inicjatyzować…

Z plakatów wyborczych wnosząc, w wyborach startują same girls next door oraz swojscy chłopacy – nie „oni”, ale „my”. Że niby to lud, że masa, że sama kość i nerw miast, miasteczek, wsi i siół. Że najlepsi, że nasi kumple. I takie tam banialuki, w które chyba nikt przy zdrowych zmysłach już nie wierzy, ale które obowiązkowo należy wciskać przy każdej okazji. Pod tym względem logika wyborcza jest bezwzględna: od samego początku do samego końca procesu nie należy nawet na moment przestać kłamać, oszukiwać, zwodzić. Dlatego politycy nie nazywają się na czas wyborów politykami, ale zwykłymi ludźmi. Co więcej, niektórzy zdają się nawet w encyklopediach i wikipediach faktycznie odszukiwać znaczenia tajemniczego wyrażenia „zwykli ludzie”, stąd jakieś spotkania, wiece, marsze poparcia i oczywiście kontrmarsze, coby było ciekawiej i coby się działo.

Po ogłoszeniu wyników wszystko wróci do zdrowej, politycznej normy: urzędy zapełnią się rodzinami zwycięzców i to bynajmniej nie w roli petentów. Posłowie do sejmików i rad miejskich i wiejskich rozpoczną wojaże po świecie, bo przecież Wólka Dolna do rozwoju jak powietrza potrzebuje kontaktów handlowych z Woltą Górną (obecnie Burkina Faso, ale dawne miano pasuje to bardziej). Ale to dopiero po podliczeniu głosów i przebrnięciu przez wszystkie nieprawidłowości w trakcie. Nieprawidłowości wyborcze są stałym elementem krajobrazu, bez nich czegoś by człowiekowi bolało, a Madame Demokracja odczuwałaby bóle fantomowe tam, gdzie obecnie ich nie odczuwa. Dzięki Bogu nie musimy definiować precyzyjnie tego miejsca, bo a nóż-widelec byłoby to coś czym dzieci oficjalnie się nie interesują…

Wróćmy jeszcze do kampanii wyborczych. Dzieją się one na naszych ulicach: wojownikami świętej i wielkiej sprawy są plakaty wyborcze. Rozumiane szeroko, bo u nas, w Zgierzu, częściej od klasycznego, papierowego plakatu, spotykaliśmy nadruki na plandekach (wzniosłem pomnik trwalszy nad spiż?). Są jeszcze typowe bilbordy – nawet te w dobrych, cennych punktach oddają się mordom polityków, co jest widomym znakiem, że w kampaniach pojawiają się coraz większe pieniądze. Bez nich skończyłoby się na kilku kserówkach rozklejanych na słupach, a mamy prawdziwą powódź nieprzeliczonych plakatów (rozumianych szeroko). Gdyby zliczyć wszystkie mordy polityków łypiące na nas ze ścian budynków, płotów, siatek, drzew itd itp, okazałoby się, że dorównują bez mała liczbie mieszkańców, co w pewnym sensie może stworzyć złudzenie, że w polityce rzeczywiście siedzą masy społeczne, a nie tylko kumple pasikonika.

Mordy wyborcze. Temat rzeka. Temat ocean. Uszczknijmy łyk. Skrótowo: masakra jakaś. Mordy czerwone, przepite. Żółte, niezdrowe. Ze zwielokrotnionymi podbródkami, z przyczepionymi tułowiami znamionującymi urzędniczą godność (i brak ruchu poza dym***em wyborców). Obiecują, że się nami zajmą, ale jak widać nie potrafią się zająć sami sobą. A może źle to widzimy? Może to właśnie przejaw zbliżania się ze społeczeństwem, które wszak jeśli może zajrzeć do szkła to zagląda, coby okazja zmarnowaniu nie uległa. Pewnie tak. Czyli zmieniamy zdanie: przepicie i inne niedołęstwa elity społecznej to zacne i godne polecenia stygmaty normalności i zwyczajności. Kurczę blade, upadł tak ładny argument przeciwko politykom. Poszukajmy innego.

Rewia mody. Ale na odwrót. 90% polityków ubiera się na czarno, zapewne kiedyś przeczytali w gazetce biedaronkowej, że czerń jest dobra do wszystkiego. Kłamią na co dzień, a takiego kłamstwa nie wyłapali: bo większości z nich czerń pasuje tylko w kategorii mroku, tzn. gdy jest ciemno i ich nie widać. Wtedy owszem. W pozostałych przypadkach widać tragicznie niedopasowane marynarki raczej podkreślające wady niż je maskujące. Niewiasty, dzięki Bogu!, chętniej sięgają po kolory: czerwień czy niebieski. Z efektami różnymi. Może jeszcze lepiej by to działało, gdyby nie wybielane fotoszopowo zęby, bielsze od prawdziwej bieli o jakieś dwadzieścia procent i straszące z plakatów jamami ustnymi w których wybuchły bodajże supernowe… Aż by się chciało powiedzieć, że to się nie zazębia!

Mamy jeszcze hasła, które padają z owych ust rozjaśnionych. Kilka obowiązkowych, typu „nie dla układów”, „zbudujmy przyszłość” i takie tam. Absolutny majstersztyk ze Zgierza – autentyk, może co najwyżej nieprecyzyjnie zacytowany: „wiem co i jak zrobić”. W co akurat nie wątpimy.

Kampania wyborcza to jednak nie tylko kłamstwa i kiepskie ubrania. To także czyny. W tej kategorii przodują włodarze, którzy do wyborów podchodzili nie z dołu, lecz z góry, więc z majestatu piastowanych stanowisk. Dziwnym zbiegiem okoliczności parę tygodni przed wyborami zaczęły się prawdziwe korowody remontów konsumujących przestrzeń publiczną. Pieniądze publiczne to dobro, które przecież czemuś powinno służyć: gromadzone przez ostatnie miesiące, oszczędzane, popłynęły wreszcie szeroką strugą. I to zawsze działa: mieszkaniec ucieszy się, że naprawiony ma chodnik, na którym trzy miesiące temu złamał sobie nogę, choć oczywiście element wywrotowy mógłby stwierdzić, że remont należał się trzy miesiące i jeden dzień temu a nie przed wyborami.

Można by jeszcze gadać, pisać, a nawet spróbować stać na głowie. Nic nie zmieni to faktu, że wybory były wczoraj, a do zniknięcia obskurnych plakatów jeszcze przyjdzie poczekać wiele dni. Dopiero za jakiś czas trafią tam, gdzie ich miejsce, czyli do innych śmieci. Komunalnych. Na ogół niesortowanych.

Ach, demokracja…

PS. Powyższy tekst nie miał na celu obrażenie nikogo. Chyba, że polityków. Nie miał też na celu przekonanie kogokolwiek do czegokolwiek… Ot, takich kilka wniosków w jesienny wieczór.

Reklamy

15 thoughts on “Wybory jak kromka (czerstwego) chleba

  1. Onibe, jak ja lubię czytać u Was takie teksty! Świetnie napisane. Temat rzeka. Temat to narzekania po polsku. Z tym, że naprawdę jest tu na co psioczyć. W „Magii kłamstwa” główny szalony doktorek mawia, że wszyscy politycy to kłamcy. Takie jest też moje zdanie (każdy wyjątek od normy potwierdza tylko zasadę). Na tym bazuje polityka. To retoryka kłamstw. PozdrawiaM!

    • hej, miło, że komuś się podoba ;-). Ja naprawdę wierzę, że politycy to samo zło, ale zarazem wiem, że tutaj i system i bakterie są złe.

  2. Za dużo cudów przy urnach. Janukowycz i Łukaszenka mieli pojętnych uczniów, ale przecież „Polacy nic się nie stało”.

    • ech, szkoda gadać… ja myślałem, że szczyt został osiągnięty nim ludzie poszli głosować, a teraz z każdym dniem ciekawiej 😉

  3. A u mnie, w warszawskim Wawrze juz ładnie posprzątane. Zniknęły plakaty, ulotki na słupach i sterty wyborczych smieci.

    • o, to fajno. W tej części świata śmieci jest nadal sporo. Właściwie to zniknęło może z 10% ogłoszeń. Mnóstwo nieaktualnych (zbędnych pod kątem drugiej tury) nadal wisi… Ale może to dlatego, że kandydaci przeczuwają, że jeszcze cały ten cyrk zostanie unieważniony ;-P

  4. „Po ogłoszeniu wyników wszystko wróci do zdrowej, politycznej normy” – no i okazuje się, że tymi wynikami nie tak łatwo:)…

  5. „Kampania wyborcza to jednak nie tylko kłamstwa i kiepskie ubrania. To także czyny. W tej kategorii przodują włodarze, którzy do wyborów podchodzili nie z dołu, lecz z góry, więc z majestatu piastowanych stanowisk. Dziwnym zbiegiem okoliczności parę tygodni przed wyborami zaczęły się prawdziwe korowody remontów…” Dokładnie. U mnie na wsi radny bezradny przez cały okres piastowania urzędu nie zrobił nic, a miesiąc przed wyborami zorganizował aż dwa progi zwalniajace… I co? Znów został wybrany. Żałość, oj, żałość….

    • masakra… A najgorsze, że to faktycznie my ich wybieramy, więc tym samym to my godzimy się na takie olewanctwo i robienie z nas buraków…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s