„Niepotrzebni” Marcin Ogdowski – recenzja książki

marcin ogdowski - niepotrzebni

Recenzja książki (Nie)potrzebni

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Marcin Ogdowski
Sensacyjna, beletrystyka, wojenna
Literatura polska

Wojna, czego by o niej nie powiedzieć, wpisuje się w założenia cyklu życia produktu. Ilekroć jej temat pojawia się po raz pierwszy, budzi zainteresowanie jedynie politycznych wyjadaczy i wojskowych. Kiedy konflikt dojrzewa i staje się coraz głośniejszym faktem, krzywa zainteresowania rośnie w postępie geometrycznym, osiągając swoje apogeum – o wojnie rozmawiają wszyscy i wszyscy wszystko o niej wiedzą, z wyjątkiem może CIA – po czym nurkuje w dół, kiedy na medialnym horyzoncie pojawiają się świeższe, żywsze kąski. Ostatni etap funkcjonowania wojny w zbiorowej świadomości, to etap rozliczeniowy i porządkowy. Następuje, kiedy wszystkie bitwy zostały wygrane (bądź przegrane), a historia została już praktycznie napisana. Wojna w Afganistanie rządzi się podobnymi prawami, a my mamy właśnie okazję obserwować początek jej ostatecznego końca. XIV Zmiana PKW wróciła do kraju i nasza obecność w „zamorskim województwie” stała się niemal faktem przeszłym (XV Zmiana posiedzi tylko w Bagram i tylko do końca roku). Z pewnością jednak Afganistan nie stanie się w grudniu – może nawet nigdy – zamkniętym rozdziałem dla setek i tysięcy weteranów konfliktu.

(Nie)potrzebni Marcina Ogdowskiego to fabularna próba ugryzienia tematu. Autor poczytnego bloga i książkowego reportażu Z Afganistanu.pl oraz sensacyjnego Ostatniego świadka potrafi sobie poradzić z problematyką wojskowego zaangażowania polskich sił zbrojnych poza granicami kraju. Tym razem zmierzył się z zagadnieniem, które nabrało – z uwagi na koniec misji ISAF – bardziej „domowego” charakteru. Podjął się odpowiedzi na pytanie, co się dzieje z tymi, którzy mieli dość szczęścia aby przeżyć, ale zabrakło go, by z bitew i zasadzek wynieść całą skórę. Postrzelani, zdewastowani psychicznie, nierzadko ranni w sposób skazujący ich na egzystencję na specjalnych warunkach… Tacy ludzie nie trafiają na plakaty werbunkowe, nie urządza się im defilad, choć to właśnie ich poświęcenie umożliwiło realizację zadań postawionych przed wojskowymi.
h
Powieść Ogdowskiego oparta została na przeżyciach dwóch bohaterów. Dziennikarza, Wojtka Laudańskiego (czyżby alter ego autora?), oraz żołnierza z bojówki, Bartosza Rygasa, połączył Afganistan. Pierwszy z nich „wypłynął”, robiąc reportaże o misji, drugi był na pierwszej linii działań operacyjnych, tam, gdzie dzieje się najwięcej. Obaj mieli pecha. Wojtek nieco mniejszego: stres pola walki dopadł go w kraju, ale potraktował względnie delikatnie. Rygasowi się tak nie upiekło – zabłąkany pocisk przeciął nerw kręgowy, odbierając pechowcowi czucie w nogach, karierę i nadzieje na normalne funkcjonowanie. Jedną z płaszczyzn fabularnych powieści jest zażarta walka Rygasa o odnalezienie siebie samego w nowych, tragicznych okolicznościach. Wojtek z kolei podejmie próbę przeprowadzenia dziennikarskiego śledztwa celem wyjaśnienia przyczyn samobójstwa innego weterana.
h
Ogdowski nie ogranicza się do „dołów”, poświęcając trochę uwagi samej wierchuszce. Zagląda za ramię politykom, szkicując to, jak członkowie rządu i partii opozycyjnej próbują zawłaszczyć los żołnierzy na własny użytek (czytelnik bez trudu rozpozna, kto jest kim po tej stronie okładki, choć autor nie używa prawdziwych nazw i nazwisk – z drugiej strony, problematyka ma charakter ogólny, nie jest kwestią konkretnych osób). Co ciekawe, Ogdowski unika bardzo jednostronnej oceny postępowania osób ze świecznika. Podkreślając oczywisty partykularyzm ich działań sugeruje zarazem, że nie wszystko, co wygląda na czarne, jest takim w rzeczywistości. To zresztą dotyczy całej historii, bardzo wyważonej i nieprzejaskrawionej, choć zarazem uczciwie nazywającej po imieniu to, co w stosowny sposób nazwane być powinno. Nie ma zastrzeżeń do warsztatu autora. Ogdowskiumiejętnie dobrał narzędzia do tak delikatnego i potencjalnie ryzykownego tematu. Spokojna narracja, z rzadka tylko przetykana bardziej dynamicznymi scenami batalistycznymi (co prawda dość krótkimi i skoncentrowanymi na tym, co służy głównym wątkom) przywodzi na myśl quasi-reportaż, nie zaś thriller czy typową batalistykę. Charakter książki podchwytliwie oddaje jej okładka, z grupą pewnych siebie G.I.’s na pierwszym planie oraz niemalże wtopionym w tło mężczyzną na wózku inwalidzkim, jakby wstydliwie (lub litościwie) otulonym piaskowym gradientem.
h
(Nie)potrzebni dotykają szalenie istotnej kwestii, jaką jest rozliczenie się z wojną w państwie, które do prowadzenia działań zbrojnych nie jest przygotowane. Ogdowski przypomina czytelnikom, że wszystko ma swój koszt, ale i cel. Misje w Afganistanie czy Iraku to polskie aktywa na scenie międzynarodowej i cenny żeton w towarzyskiej grze z potężniejszymi sojusznikami oraz realistyczne ćwiczenie, ujawniające słabości militarnych struktur i uzbrojenia. Z drugiej strony, każde z tych wyzwań okazało się osobistym dramatem dla setek ludzi – nie tylko „misjonarzy”, ale również ich rodzin. Pozostawieni sami sobie, tytułowo niepotrzebni niczym zużyte sprzęty, mają prawo czuć się zdradzeni przez ojczyznę, dowódców i wybrańców narodu z Wiejskiej. Czy wyciągnięta zostanie z tego odpowiednia nauka? Choć powieść Marcina Ogdowskiego jest udaną i dobrze wchodzącą do głowy lekturą, miejmy nadzieję, że pozycje tego typu nie będą już potrzebne…

 

___

Metka:

Autor: Marcin Ogdowski
Wydawnictwo: Ender
Wydanie polskie: 4/2014
Seria wydawnicza: War Book
Liczba stron: 288
Format: 145×205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788364523106
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł

Gildia logo

Reklamy

2 thoughts on “„Niepotrzebni” Marcin Ogdowski – recenzja książki

  1. Twój opis przypomina mi coś w rodzaju polskiego „Urodzonego 4 Lipca” (jeśli nie oglądałeś jeszcze tego filmu Stone’a, to polecam – to takie dopełnienie „Plutonu”).

    Zawsze byłem przeciwny wysyłaniu polskich żołnierzy do Afganistanu czy Iraku. Moim zdaniem nie usprawiedliwiały tego faktu ani nasze „zobowiązania” sojusznicze, ani – tym bardziej – nasza ochota na korzyści ekonomiczne, jakie ewentualnie miałaby Polska, popierając Amerykanów (tutaj chodzi o Irak). Jak to się skończyło, to wszyscy (zainteresowani) wiemy (przy czym afera korupcyjna naszych „biznesmenów” w Iraku, to tylko margines).

    • Lubię „Pluton” – to jedna z tych opowieści wojennych, które nie są przegadane, a które mają swój wydźwięk. „Urodzonego” chyba nie obejrzałem, ale pamięć mi odrobinę szwankuje… albo wcielenia się nachodzą jedno na drugie i nie mam pewności, czy widziałem czy nie w tym konkretnym życiu ;-P

      Dzisiaj wiadomo, że misja w Afganistanie i Iraku to był błąd, tak jak w ogóle błędem była destabilizacja Iraku bez możliwości stworzenia alternatywy. Z drugiej strony, zobowiązania sojusznicze to jest w miarę wymierny fakt. Ktoś musi ich przestrzegać, a Polska jest akurat krajem bardzo zainteresowanym potencjalną trwałością sojuszy i przymierzy w przyszłości 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s