„Niewolnicy słońca” Antoni Ferdynand Ossendowski – recenzja książki

antoni ferdynand ossendowski - niewolnicy słońcaRecenzja książki Niewolnicy słońca

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA

Autor powieści: Antoni Ferdynand Ossendowski
Podróżnicza, reportaż
Literatura polska

Ferdynand Antoni Ossendowski (1876-1945) to postać nie dla wszystkich rozpoznawalna. Mimo że udzielał się na tylu różnych polach (literackim, politycznym, podróżniczym), że w Dwudziestoleciu Międzywojennym w nakładzie jego książek przełożonych na języki obce pobił go jedynie Henryk Sienkiewicz, mimo że porównywano go do Maya, Kiplinga czy Londona, przez kilkadziesiąt, powojennych, lat próbowano jego nazwisko wymazać z kart historii literatury polskiej (dopiero od 1989 roku można znowu wydawać w Polsce jego książki). Dlaczego? Ponieważ swoją działalnością polityczną i literacką (biografia pt. Lenin) naraził się władzy komunistycznej tak bardzo, że rozkazano wykopać go z grobu, by upewnić się, że rzeczywiście nie żyje (Ossendowski zmarł w 1945 roku w Żółwinie, tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej). Tak przynajmniej głosi jedna z hipotez. Inna wskazuje na niegdysiejszą znajomość Ossendowskiego z baronem Ungernem (pisarz był jego doradcą), który miał Polakowi zdradzić miejsce położenia ogromnego skarbu ukrytego na mongolskich stepach – Rosjanie mieliby, według tej teorii, szukać wskazówki co do kryjówki, gdzie miałby się on znajdować.

Niewolnicy słońca to zapis wyprawy, jaką Ossendowski, wraz z żoną i znajomymi, odbył w latach 1925-1926. Pisarz podróżował przez tereny należące obecnie do Gwinei, Mali, Burkina Faso i Wybrzeża Kości Słoniowej, a ówcześnie skolonizowane przez Francję. Sporo miejsca poświęca więc autor kwestiom politycznym i narodowościowym. Opisuje też miejsca, które poznaje, afrykańskie krajobrazy, faunę i florę, piasek i słońce. Zdaje relacje z polowań: na bawoły (będących dlań zabawą) czy na małpy (w których uczestniczył z odrazą). Przytacza fascynujące anegdoty, opowiadane mu przez napotkanych ludzi. Najbardziej jednak interesują go tubylcy, ich pochodzenie, tradycje i wierzenia. Czytając tę pozycję, mamy bolesną świadomość tego, że to świat, którego już nie ma. Nie istnieją ani te plemiona, ani te miejsca, ani ci podróżnicy, ci dżentelmeni. Podróże też wyglądają inaczej (to akurat na szczęście…).

Nie powstają też już takie książki. Pobudzające zmysły, oślepiające barwami i światłem, dźwięczące muzyką afrykańskich bębnów, pachnące skwarem. Na poły rzeczywiste, na poły magiczne (w tym miejscu zostawmy drażliwą, szczególnie od momentu ukazania się biografii Kapuścińskiego, kwestię prawdy/fikcji w dziełach podróżniczych). Ci, którzy lubią poznawać nowe światy przy pomocy pięknie napisanej literatury, z pewnością pokochają Ossendowskiego. Dla wszystkich miłośników epickich opisów rodem z powieści Henryka Sienkiewicza, Niewolnicy słońca (których autora nie bez powodu porównywano do Noblisty) to pozycja obowiązkowa.

Na uwagę zasługuje też klimatyczne i estetyczne wydanie. Po pierwsze, do rąk dostajemy publikację w twardej oprawie i z materiałowym grzbietem – jak za starych, dobrych czasów. Do tego, co dziś wcale nie takie oczywiste, szytą, nie klejoną. Po drugie, na wyklejce wydawca umieścił mapę ówczesnej Afryki (z przodu) i Gwinei (z tyłu). Po trzecie, na kolejnych, ładnie rozplanowanych stronach (może tylko, dla wygody czytelnika, przydałyby się większe marginesy zewnętrzne…), znajdują się zdjęcia dokumentujące wyprawę. Wszystko to sprawia, że tym lepiej możemy sobie wyobrazić przebieg podróży Ossendowskiego i tym przyjemniej peregrynować wraz z autorem.

 

___

Metka:

Autor: Ferdynand Antoni Ossendowski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 3/2012
Seria wydawnicza: Podróże Retro
Liczba stron: 568
Format: 145×215 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788375069662
Wydanie: II
Cena z okładki: 39,90 zł

Gildia logo

Advertisements

2 thoughts on “„Niewolnicy słońca” Antoni Ferdynand Ossendowski – recenzja książki

  1. Nazwisko nie jest mi obce i możliwe, że przed bardzo wielu laty coś wpadło mi dłonie. Najprawdopodobniej jakiś egzemplarz przedwojenny,który zachował się w domowej bibliotece,

    • mogło tak być, w swoim czasie było to chyba znane nazwisko. A i uroku dodawał mu fakt, że czerwoni za nim nie przepadali 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s