„Star Carrier. Osobliwość” Ian Douglas – recenzja książki

ian douglas - star carrier - osobliwość

Recenzja książki Star Carrier # 3 – Osobliwość

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Ian Douglas
Science fiction, militarne science fiction
Literatura amerykańska

Osobliwość to trzeci tom militarnego cyklu science fiction Star Carrier. Dodajmy, że tom dość niezwykły, oscylujący w nieco innym rejestrze niż poprzednie. Poza garścią świetnie opisanych, bardzo dynamicznych bitew kosmicznych, w oku zainteresowań Iana Douglasa znalazły się wątki przynależące do konkurencyjnych subgatunków fantastyki. Do tej pory Douglas jedynie w niewielkim stopniu poświęcał zasoby narracyjne na rozważanie przyczyn, dla jakich ludzkość została w ogóle zaatakowana – można uznać, że pretekst nie miał po prostu znaczenia innego niż nakreślenie sposobnego tła do konstrukcji militarnej fabuły. Tymczasem w Osobliwości motyw ten został odgrzebany spod stosu wraków gwiezdnych okrętów i ożywiony. Okoliczność ku temu o tyle sposobna, że – cokolwiek niespodziewanie – Star Carrier dobrnął właśnie do celu swojej podróży, a zatem po Osobliwości nie będzie już nic. Co, notabene, możemy uznać za dość wymowną grę słów…

 

Admirał Koenig powziął silne postanowienie samodzielnego odwrócenia losów wojny. A ta, przypomnijmy, toczy się gorzej niż źle. Odkąd ludzkość została zaatakowana przez tajemnicze Imperium Sh’daar, traci świat za światem. Obcy coraz silniej zaciskają pętlę, a po niedawnym bezpośrednim ataku na Ziemię i ogromnych stratach zadanych siłom w Układzie Słonecznym, klęska homo sapiens zdaje się być kwestią krótkiego czasu. Dla odmiany, grupa bojowa Koeniga odnosi zwycięstwo za zwycięstwem – każde okupione wielką daniną w krwi zabitych żołnierzy i zniszczonych okrętach. Problem polega na tym, że Koenig działa wbrew instrukcjom Ziemi, a klika polityków tworzących tak zwaną frakcję pokoju, gotowa jest go poświęcić w imię własnych interesów. Na szczęście ich intrygi nie mogą być skuteczne wobec dystansu, jaki dzieli macierzystą planetę ludzi od ciągle oddalającego się lotniskowca „Ameryka” – z galaktycznymi odległościami nie mogą się mierzyć nawet ambicje zawodowych politykierów. Sam Koenig, w pełni świadomy spowodowanego przez siebie zamieszania, decyduje się na zagranie przebijające wszystko: uderzenie w potencjalne centrum nieprawdopodobnie zaawansowanego technologicznie imperium, kontrolującego miliony planet i sprawującego władzę absolutną nad milionami myślących gatunków. Czy w ogóle możliwe jest zaszkodzenie takiej potędze? Czy kilkadziesiąt okrętów grupy bojowej „Ameryki” i niedobitki gwiezdnych myśliwców to argument wystarczający do realizacji takiego zamierzenia? W samym centrum dramatycznej rozgrywki o wszystko znajdzie się Gray, prym z ruin Nowego Jorku, którego szczególne predyspozycje, życiowa filozofia oraz doświadczenia uczynią najważniejszym pionkiem na planszy.

Osobliwość nie jest pozycją równą. Z jednej strony wydaje się być bardzo dobrą, jeśli nie najlepszą częścią cyklu: porządną warsztatowo, najlepiej zbilansowaną pod względem subgatunkowych akcentów oraz – prawdopodobnie – najbardziej wciągającą, czemu absolutnie nie przeszkadza (czyżby zatem pomagało?) nagromadzenie wątków filozoficznych i okolicznych. W Osobliwości akcenty zostały przesunięte z niemal czystej technologicznej i militarnej science fiction ku obszarom refleksyjnym. Douglas rozważa scenariusz transcendencji cywilizacyjnej i naturalnego przeznaczenia każdego gatunku technologicznego dość zaawansowanego, aby przejść na drugą stronę lustra. Takie dywagacje nie są oczywistą treścią w powieściach pokroju cyklu Star Carrier, ale – na szczęście – obyło się bez niezdarnego rozkraczenia historii nad kilkoma, wzajemnie wykluczającymi się motywami. Osobliwość to nadal powieść przede wszystkim napakowana niezłą akcją science fiction, co najwyżej nieco uszlachetniona poprzez załączenie „wartości dodanej”.

O ile powyższa dywersyfikacja gatunkowa nie jest kłopotliwa, to dość problematyczne jest fabularne przyśpieszenie historii. Jeszcze w drugim tomie zdawać się mogło, że jesteśmy na początku dłuuuugiej drogi (w sensie literackim i militarnym), podczas kiedy niewiele później rozpędzająca się lokomotywa została zatrzymana. Być może Douglas sam sobie strzelił – z kraita, a jakże! – w stopę, bowiem doprowadził historię do etapu, w którym mogła stać się kolejną Modą na sukces z mocno wątpliwym happy endem w odcinku milionowym, bądź… awaryjnie przyziemić „Amerykę”. Postawił na wariant drugi, dzięki czemu czytelnik otrzymał kompletną już historię, ale… niepozbawioną szeregu nieciągłości i dziur. Koenig i jego siły mierzą się w Osobliwości z samymi Sh’daar. Co zadziwiające, domniemani władcy galaktyki stanowią mniejsze wyzwanie dla przetrzebionej ludzkiej floty niż pośledniejsze rasy (czego nie zmienia ekstremalna liczebność jednostek Sh’daar). Douglas nie wyjaśnił, czemu Sh’daar prowadzili wojnę w tak mało efektywny sposób (jego bohaterowie sami zadają to pytanie), nieprzekonująco uzasadnił, czemu w ogóle prowadzili wojny z gatunkami na krawędzi technologicznych osobliwości (tłumaczenie jest niespójne, a nawet wzajemnie sprzeczne z rozwinięciem fabularnym). Lista wpadek jest nieco dłuższa, niestety. Wymienimy jeszcze tylko dwie: zatrzymanie rozwoju psychologicznego kluczowych postaci (zwłaszcza Graya, który był bardzo obiecującą personą dwa tomy temu) oraz zaskakująca maniera zapętlania pewnych wyjaśnień (niektóre akapity są wręcz sklonowane).

Co ciekawe, Osobliwość potrafi się obronić, ale nie sama z siebie. Materia historii jest mocno naciągnięta, w paru miejscach wręcz pęka pod umiarkowanie choćby dociekliwym spojrzeniem czytelnika. Douglas nazbyt ułatwił sobie życie, psując zarazem zgrabną konsekwencję dwóch pierwszych tomów. To poważny błąd. Ostatnie części cykli, jako zworniki wszystkich ujawnionych wątków, powinny być doskonałe. To w nich zawiera się uzasadnienie całej fabuły, one potrafią podciągnąć w górę niedostatki poprzednich tomów, one też potrafią rzec całą położyć na łopatki. Śpieszymy z zapewnieniem, że Osobliwość nie jest zła, z pewnością też nie sabotuje interesującego cyklu, jakim jest Star Carrier. Jego siłę stanowi dobrze nakręcona akcja osadzona w prawdopodobnej otoczce technologicznej. Warto podkreślić, że Douglas na ogół – z paroma wyjątkami – bardzo sprawnie posługuje się teoriami fizycznymi, zdaje się też je naprawdę rozumieć, co nie jest łatwizną, jeśli uświadomimy sobie o jakiej fizyce tutaj rozmawiamy. Dla czytelników lubujących się w takiej właśnie literaturze, czyli technicznym i wojennym science fiction, Star Carrier jest wyborem trafnym i logicznym, mimo szeregu przytoczonych zastrzeżeń.

 ___

Metka:

Autor: Ian Douglas
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2013
Tytuł oryginalny: Star Carrier: Singularity
Rok wydania oryginału: 2012
Liczba stron: 462
Format: 125×195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788364030192
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł

Gildia logo

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s