„Jak nauczyć fizyki swojego psa” Chad Orzel – recenzja książki

chad orzel - jak nauczyć fizyki swojego psaRecenzja książki Jak nauczyć fizyki swojego psa

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Chad Orzel
Nauka popularna
Literatura amerykańska

Współczesna fizyka nie jest łatwym kawałkiem chleba. Wręcz określić ją można mianem kości, która niejednemu stanęła w gardle. Krótka gra skojarzeń: kość – pies i… oto mamy pomysł na kolejną popularnonaukową pozycję z zakresu fizyki zaawansowanej. Jak nauczyć fizyki swojego psa Chada Orzela to książka utrzymana w lekkim tonie, wręcz zbliżona do poradników z serii „dla opornych”, okraszona humorystyczną narracją, całkiem spójna i nawet dość pouczająca. Trudno powiedzieć, skąd tak naprawdę autor wziął pomysł polegający na uczonych rozmowach z rezolutnym, przerażająco wręcz sprytnym psiakiem. Z drugiej strony, w kręgu tematów, pośród których teoria względności jest pojęciem najbardziej banalnym z banalnych, daleki potomek dzikiego camis lupus jest interlokutorem wcale nie gorszym niż większość ludzi. Chad Orzel podejmuje próbę wyjaśnienia tematów ekstremalnie skomplikowanych, trudnych i nierzadko – a nawet często – przeczących logice i zdrowemu rozsądkowi; tematów, których przeciętny obywatel nie tylko nie rozumie, lecz wręcz rozumieć nie powinien. Cóż, zupa kwantowa upichcona przez czołowych fizyków nie jest potrawą gotową do spożycia bez wcześniejszego wstrząśnięcia konsumentem.

 

Bawiąc uczyć, ucząc bawić – w myśl tego hasła podjęto już wiele starań, aby skomplikowaną wiedzę ukazać w sposób możliwie nieskomplikowany. Słynnym i kultowym niemal przykładem – z innej branży – może być Świat Zofii Josteina Gaardnera, w którym pod płaszczykiem fragmentarycznej narracji fabularnej autor próbował przemycić istotę filozofii. Fizyka doczekała się wielu popularnonaukowych poradników – swoje trzy grosze do stosika dorzucił sam Stephen Hawking (Krótka historia czasu, Jeszcze krótsza historia czasu, Wszechświat w skorupce orzecha), a znacznie więcej niż grosze dodał duet Leon Lederman i Dick Teresi (Boska cząstka: jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?). Orzel nie jest zatem pierwszym propagatorem fizyki nowoczesnej, nie jest też publicystą najbardziej utytułowanym czy nawet najsprawniejszym warsztatowo. A jednak, jest przynajmniej kilka powodów, dla których osoby łamiące sobie szare komórki na kwantach i wszystkim, co z nich wynika, powinny sięgnąć po tę właśnie pozycję – przy czym niekoniecznie „zamiast”, natomiast raczej jako wzbogacenie wspomnianego wyżej księgozbioru.

Pies to interlokutor idealny. Słucha, nie przerywa, nigdy się nie wymądrza oraz patrzy na człowieka jak na geniusza. Orzel przyznał swojemu psiakowi sporo cech ludzkich – jego czworonożny przyjaciel nie tylko potrafi mówić (a nawet przerywać!), lecz ma także skłonność do ironii i ciętej riposty, choć w gruncie rzeczy najbardziej interesują go praktyczne aspekty fizycznych teorii, sprowadzające się do ułatwień na polu ścigania wiewiórek, przepłaszania kotów i odnajdywania smakołyków. To bardzo zdrowe podejście, sami przyznacie. Co bowiem psu – czy człowiekowi – po wiedzy o korpuskulano-falowej charakterystyce materii? Oczywiście nie o psa tutaj chodzi, ale pies to wygodny „przypadek”: uosabia (uzwierzęca?) dyskutanta rozumnego, ale dalekiego standardom MIT czy Princeton. W pewnym sensie dotyczy to większości z nas i nie ma się czego wstydzić, bo najbardziej zaawansowane teorie fizyczne to coś, co rozumie dosłownie kilka osób na całym świecie. Lub tylko udają, że rozumieją. Zawieszenie dyskursu pomiędzy człowiekiem a psem stanowi zagrywkę bardzo ciekawą, dodającą naukowym wywodom uroku i powabu. Oraz ułatwiającą wgryzienie się w suche fakty, dzięki interpretacjom, które do głowy (łba?) mogły przyjść tylko sprytnemu psu… To oczywista zaleta książki, a zarazem jej wyróżnik.

Chad tłumaczy w sposób kontaktowy, często podpiera się przykładami na tyle praktycznymi, że możliwe staje się przekucie teorii w coś w rodzaju zrozumienia. Nieźle poradził sobie z zasadą Heisenberga – zdaniem piszącego te słowa, jego wyjaśnienie fenomenu nieoznaczoności należy do najsprawniejszych i najlepszych w poznanej literaturze popularnonaukowej. Dla odmiany, pewne pojęcia zostały wyprowadzone na dobrą ścieżkę poznawczą i porzucone gdzieś w połowie drogi, tak jakby autorowi zabrakło cierpliwości lub zrozumienia, że wielu czytelników potrzebuje czegoś więcej. Przykładem może być jedna z pierwszych omawianych teorii: dyfrakcja, która jest o tyle ważna, że pomaga – w założeniu – wyjaśnić dwoistą naturę materii. Niektóre terminy Chad sprowadza do prostych czynników, inne nie. Im głębiej w las, tym więcej kwantowych drzew i zasada nieoznaczoności może być stosowana także do zrozumienia pewnych rozdziałów niniejszej książki: z pewnością trudno jednocześnie kontrolować swój pęd ku wiedzy i orientować się, w którym miejscu skomplikowanej układanki się obecnie znajdują przypadkowe szare komórki czytającego. Pytanie brzmi, czy takie kwestie, jak paradoks EPR, dekoherencja kwantowa, tunelowanie kwantowe, superpozycja pechowego kota Schrodingera i niuanse interpretacji kopehnaskich w ogóle mogą być przedstawione w sposób zrozumiały dla osób amatorsko podglądających wydarzenia na scenie wielkiej nauki? Zaawansowana fizyka to dziedzina szalenie pasjonująca, błędem byłoby zatem pozostawić ją jedynie specjalistom. A skoro próbować, to czemu nie z Chadem i jego uroczą Emmy oraz stadem diabelskich wiewiórek?

 

___

Metka:

Autor: Chad Orzel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2012
Liczba stron: 240
Format: 145×225 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378390503
Wydanie: I
Cena z okładki: 32 zł

Gildia logo

Reklamy

6 thoughts on “„Jak nauczyć fizyki swojego psa” Chad Orzel – recenzja książki

  1. Czytając Twoja recenzję tej książki uświadomiłem sobie, że w szkole robiliśmy błąd, uważając (mówiąc) iż „uczymy się” fizyki. Bowiem, tak naprawdę, nie powinniśmy uczyć się fizyki, tylko za jej pomocą poznawać świat, by lepiej rozumieć, jak on działa 😉

    PS. Zawsze uważałem psy za bardzo mądre stworzenia 🙂

    • niestety, u nas w szkołach ciągle obowiązuje zakuwanie określonej wiedzy. Mało który wykładowca/nauczyciel ma ochotę przekazać kontekst. A to oznacza, że właściwie uczymy się bez sensu… bo zamiast dzięki poznawać świat dzięki wiedzy, to my po prostu zdobywamy oceny, a świat pozostaje dla nas tajemnicą.

      Psy są bardzo mądre. Ale koty mądrzejsze 😉

      • Naprawdę koty są mądrzejsze?
        A może tylko na takich wyglądają, (bo są np. bardziej powściągliwe/sobkowate?)

        Bardzo lubię psy. To są stworzenia dzięki którym świat jest o wiele lepszy, niż byłby bez nich 😉
        A na koty moja żona ma alergię, wiec… sam wiesz. 😉

        • przez większość życia byłem wielbicielem psów, później zakupiłem kota ;-). Teraz ze stworzeń to mam tylko żonę 😉 i syna, starcza mi z naddatkiem. Koty są chyba jednak sprytniejsze od psów. Wolniejsze, bardziej powściągliwe (tak jak piszesz): mniej się ruszają, ale jak już coś robią, to konkretnie ;-). Oczywiście każde zwierzę jest inne. Są koty mądrzejsze od psów, psy mądrzejsze od kotów i świnki morskie cwańsze od nich wszystkich 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s