„Najnowsze przygody Mikołajka” – recenzja książki

najnowsze przygody mikołajka

Recenzja książki Najnowsze przygody Mikołajka

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA.
Autor powieści: praca zbiorowa
Literatura młodzieżowa, literatura dziecięca
Literatura francuska

Kiedy w 1959 roku René Goscinny i Jean-Jacques Sempé opublikowali w Sud-Ouest Dimanche opowiadanie o Mikołajku (L’œuf de Pâques), nie spodziewali się, że spotka się ono z tak ciepłym przyjęciem ze strony czytelników. To, co w zamierzeniu miało być jednorazową przygodą, stało się nie tylko początkiem paroletniej pracy, ale i ponadczasowej sławy na skalę ogólnoświatową. W ciągu sześciu lat opisali (Goscinny) i zilustrowali (Sempé) 221 opowiadań o chłopcu i jego kolegach. Początkowo ukazywały się one w prasie, a następnie w kolejnych, kultowych już, tomach.

Co tak kultowego jest w Mikołajku? Odpowiedź jest banalnie prosta: sam Mikołajek! W końcu, jak często można przeczytać, to najbardziej znany francuski uczeń na świecie. Sympatyczny, mądry, spostrzegawczy, a do tego urwis jakich mało. Wraz z bandą szkolnych kolegów (i koleżanek) potrafi wpaść na najbardziej szalony pomysł. Ot, niedościgniony wzór dzieci i zmora rodziców. Przynajmniej teoretycznie. Faktem jest jednak, że przepadają za nim wszyscy, niezależnie od wieku.

Ponadto do tej serii książeczek rzesze kolejnych czytelników przyciąga ich fantastyczny styl. Swoje przygody Nicolas opowiada w pierwszej osobie. Opisuje przyjaciół, rodziców, nauczycieli – ich reakcje, zachowania w konkretnych sytuacjach. Nie sposób się nie domyślić, że interpretuje je z punktu widzenia małego chłopca, co – już z samego założenia – generuje różne zabawne niedopowiedzenia i jest przyczyną przekomicznych sytuacji. I z tego, co pamiętam, śmiesznych także dla czytelnika w wieku bohatera, nie mówiąc o tym dojrzalszym.

Tyle à propos legendarnego pierwowzoru. Najnowsze przygody Mikołajka to zbiór siedmiu opowiadań stworzonych przez współczesnych autorów. Wszystkie teksty klimatycznie i fabularnie nawiązują do swego protoplasty. Zresztą, jak głosi okładka, powstały one „na podstawie książek Goscinny’ego i Sempé’ego”. W toku lektury jesteśmy między innymi świadkami, jak w klasie Mikołajka robione jest zdjęcie klasowe. Jak tata Rufusa uczy dzieci przepisów drogowych. Jak udaje im się wplątać w kradzież w muzeum. Jak wdają się w bójkę, i to – co nie powinno nikogo zaskoczyć – niejednokrotnie.

Mnie najbardziej do gustu przypadły dwie pozycje – Tata kupił mi rower i Loteria – są one zwyczajnie najbliższe założeniom oryginału. Widać to w poczuciu humoru i w zakończeniach opowieści. U Goscinny’ego i Sempé’ego każdy tekst miał ciekawe zwieńczenie – może nie puentę (to za dużo powiedziane), ale fragment, przy którym czytelnik nieodmiennie musiał się uśmiechnąć. W Najnowszych przygodach Mikołajka, za wyjątkiem wymienionych dwóch, opowiadania kończą się tak, że czytelnik przewraca kartkę w poszukiwaniu ciągu dalszego… nie znajdując go, niestety.

Kolejna wyraźna różnica – jak już wspomniano, Nicolas Goscinny’ego i Sempé’ego był narratorem swoich przygód. W Najnowszych przygodach Mikołajka narracja jest trzecioosobowa. Niby nic, ale zupełnie zmienia recepcję książki. Kto zna Mikołajka, niech spróbuje sobie wyobrazić, że to nie on opisuje przeżyte zdarzenia… No właśnie! To jest inny Mikołajek! Zupełnie.

Najnowsze przygody Mikołajka mają także nową grafikę – komputerową. Nie wiem, co złego było w rysunkach Sempé’ego (charakterystyczne, proste, sugestywne – tworzyły idealny duet z tekstami Goscinny’ego). W jednej z recenzji znalazłam informację, że najnowsza szata graficzna bardzo podoba się dziecku. Dodam, że chodziło o trzylatka. Być może… Czy jednak targetem najnowszego Mikołajka miały być kilkulatki? Zapewne. To by tłumaczyło również nijakość tekstów. Bo tak naprawdę chodzi nie tylko o to, że to nie jest MIKOŁAJEK – to można by jakoś przeboleć. Gorzej, że Najnowsze przygody Mikołajka są zupełnie bez polotu, zwyczajnie kiepskie. Nawet ciekawe niegdyś postaci nie wydają się takie zajmujące. A przy obecnym nawale książek dla dzieci bazowanie jedynie na sławie oryginału może nie wystarczyć.

___

Metka:

Autor: praca zbiorowa
Tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
Wydawnictwo: Znak
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 12/2012
Liczba stron: 320
Format: 145×205 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788324020263
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł

Gildia logo

Reklamy

2 thoughts on “„Najnowsze przygody Mikołajka” – recenzja książki

  1. Ja jestem za tym, aby takie kontynuacje nie powstawały, choćbym nie wiem jak bardzo kochała autora i jego cykl. Później przychodzi tylko rozczarowanie, bo stylu oryginału nie da się podrobić. A co gorsza przychodzi nowe pokolenie, bierze taką książkę do ręki i zastanawia się o co było tyle szumu – przecież to zwykła historia…

    • tak… co oryginał, to oryginał. Pół biedy jeśli twórcy kontynuacji rzeczywiście wyhaczą klimat, gorzej jeśli koncentrują się na zakupie praw autorskich a pomijają metodę ich wykorzystania. Teraz akurat pojawił się nowy Asterix i Obelix, już z innej stajni… ciekaw jestem jak to wygląda 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s