„Miasto i Miasto” China Mieville – recenzja książki

china mieville miasto i miasto

Recenzja książki Miasto i Miasto

___

Recenzja ekskluzywna dla onibe 😉
Autor powieści: China Mieville
Science fiction, kryminał
Literatura brytyjska

___

Besźel to miasto jedyne w swoim rodzaju – i to, przepraszamy za wyrażenie – w dwójcy (lub trójcy) jedyne, albowiem współistnieje w przestrzeni ze swoim bliźniakiem, Ul Qomą. Oba miasta się dosłownie przenikają. Istnieją w nich przeploty, w których granice pomiędzy nimi się zacierają (nie na darmo powieść rozpoczyna się cytatem z Bruno Schulza*) oraz obszary wyłączne dla danych miejscowości, odległe od swoich odpowiedników tak jak przykazał Bóg. Na domiar złego – czy też ciekawego – miasta się nie lubią. Dzielą je różnice kulturowe, ustrój polityczny, zamożność i… praktycznie wszystko inne, nawet pogoda. Trochę jakby dowcipny bóg olimpijski połączył w jedno słońce i księżyc, albo Marsa i Wenus, albo kobietę i mężczyznę… no dobra, to ostatnie akurat prowadzi nas w niebezpieczne rejony, więc porzućmy dywagacje i wróćmy do Besźel. Czynimy to w samą porę, aby trafić na początek śledztwa. Jego przyczyną są zwłoki niezidentyfikowanej kobiety znalezione w slumsach. Sprawę podejmuje inspektor Borlū z Wydziału Najpoważniejszych Zbrodni i bardzo szybko okazuje się, że ofiara mogła pochodzić z Ul Qomy, lub przynajmniej mieć z nią coś wspólnego. Jeśli tak, to będzie to przestępstwo poważniejsze od tych, którymi zajmują się gliny z Najpoważniejszych Zbrodni. Będzie to sprawa dla Przekroczeniówki, tajemnej siły – mitycznej niemal instytucji – która strzeże podziału pomiędzy miastami i interweniuje (na ogół bez litości) ilekroć następuje szeroko rozumiane przekroczenie. Wkrótce później okaże się, że intryga należy do jeszcze grubszych, a jej punkty węzłowe wyznacza legenda (czyżby prawdziwa?) o trzecim, połączonym z Besźel i Ul Qomą mieście, Orciny, oraz bardziej przyziemna, ale wcale nie mniej niebezpieczna polityka, której nie brakuje w każdym z miast i pomiędzy nimi.

Besźel ulokowane jest (co prawda wirtualnie)… gdzieś na Bałkanach, a więc nieomal o rzut kamieniem. Pisane niemal identycznie jak jego nazwa słowo beszēl oznacza po węgiersku „mówić” – rzecz zapewne bez znaczenia, choć niczego bliższego – ani leksykalnie, ani geograficznie – w realu nie znajdziecie. Czas akcji to bliżej nieokreślona teraźniejszość, a nie przyszłość z kwantowymi cudami i innymi naukowymi hokus-pokusami, które wszak mogłyby wytłumaczyć nie tylko miasta podwójne, ale i podziesiętne. W rozprutą tkaninę dualnej metropolii subtelnie wplecione są wątki określające naszą codzienność z wszechobecnymi korporacjami, karuzelą międzynarodowej polityki zagranicznej i niekończącym się baletem globalnych przetasowań gospodarczo-politycznych. Nie stanowią treści jako takiej – są to zaledwie ciekawostki, starannie dawkowane i aptekarskimi porcjami serwowane z offu, dzięki którym China steruje dezorientacją czytelnika oraz jego narastającym zaintrygowaniem. Co znamienne: na poły magiczna sytuacja tytułowych miast zdaje się umykać reszcie świata, który bezpiecznie identyfikuje kuriozalny układ jako identyczny z tymi, znanymi z Jerozolimy czy Berlina. Świadomie lub nie, China wymierzył ostrze tegoż zjawiska w nas samych, nakazując zwątpić w nasz obiektywizm obserwatorów (z drugiej strony, każde dziecko wie, iż dorośli to chodzące filtry, starannie wycinające z percepcyjnej puli to, co nie pasuje, co niezwykłe, nieidentyfikowalne i potencjalnie groźne).

Zresztą, skoro już o tym mowa, wypieranie świadectwa zmysłów to temat w Mieście i mieście znacznie szerszy. Absolutnie świadomie selektywną ślepotę ćwiczy każdy mieszkaniec Besźel-Ul Qomy. Unikanie przekroczeń to nie tylko nieprzekraczanie granic, ale i udawanie, że nie widzi się przechodniów, samochodów, a nawet budynków po drugiej stronie przeplotu. W takich okolicznościach przyrody każdy spacer staje się skomplikowanym tańcem uników ratujących przed tratowaniem ludzi, których oficjalnie się nie widzi. Jazda samochodem wymaga większych umiejętności niż znane z polskich szlaków trafianie w asfalt pomiędzy dziurami. Na tym nie koniec: do porządku dziennego (no, właściwie to niecodziennego) należy przejść widząc-nie-widząc płonący budynek sąsiada-nie-sąsiada, a wszelkie kataklizmy naturalne to już ekstraklasa gry rozpisanej na przeoczanie i próbę przetrwania losowych zdarzeń. Przeoczenie to słowo, który u Chiny występuje bardzo często. W literaturze anglosaskiej powtórzenia nie są traktowane jako błąd warsztatowy, ale w Mieście i mieście ten jeden, jedyny wyraz robi wprost niepowtarzalną furorę. Po części dobrze, bo bez niego nie sposób zrozumieć treści utworu.

Powieść Chiny oferuje odbiorcy aż dwie atrakcje. Pierwszą, podstawową, jest podążanie za fabułą wytyczoną przez kryminalną i polityczną intrygę. Druga, nadobowiązkowa, to próba przeniknięcia autorskiego zamysłu i odgadnięcie konstrukcyjnego twista. O ile takowy jest. Dwa przenikające się miasta, połączone przeplotami i nachodzące na siebie niczym dwa szkice cienkim, prześwitującym papierze to coś nie aż tak nietypowego w literaturze science fiction. Podobne rzeczy już bywały. Weźmy chociażby Córkę łupieżcy naszego rodzimego Dukaja. Tak jak China przedstawia nam miasto będące zarazem tu i tam, a przy okazji również nigdzie; kpiące z praw fizyki i jeszcze bardziej ze zdrowego rozsądku, tak Dukaj stworzył równie efemeryczny konglomerat miejskości: miasto idealne, miasto miast, miasto zbudowane z agregacji tysięcy i milionów innych miast. Tylko czy rzeczywiście Anglikowi chodziło właśnie o taką dyskusję? W lekturze Miasta i miasta towarzyszy nam myśl, że fabuła to wielka zmyła. Że to takie mrugnięcie okiem i że w rzeczy samej nie ma żadnych przeplotów, nie ma miasta i miasta i jeszcze miasta pomiędzy nimi, ale jest tylko jedno, jedyne miasto oplecione siecią gargantuicznych kłamstw, zamieszkane przez ludzi poddanych praniu mózgu.

Niestety – lub, w zależności od punktu widzenia: stety – nie tą ścieżką podążył China. Szkoda, bo niezwykle frapujący świat przedstawiony nie został wytłumaczony, stał się zaledwie pretekstem do opowiedzenia historii. Musimy po prostu uwierzyć w jego istnienie i nie wnikać w detale. W zamian za to autor skoncentrował się na intrydze kryminalnej. Perypetie inspektora Borlū stanowią w gruncie rzeczy podstawową i po – nomen omen – przeoczeniu szeregu ozdobników, jedyną treść utworu.

I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. China dotknął literackiego nieba. Stworzył dzieło niemalże wybitne… ale zaledwie „niemal”. Do ideału czegoś zabrakło. Może mniejszej ilości powtórzeń słowa „przeoczenie”, za to większego wdania się w problematykę współistniejących miast? Z drugiej strony, warto podkreślić, że Miasto i miasto czyta się doskonale. Jest to szalenie wciągająca, fascynująca opowieść i rozczarowanie – ewentualne – pojawia się dopiero po zamknięciu ostatniej stronicy. China nie wykorzystał potencjału własnego dzieła. Potencjalnie niezmierzona głębia dzieła Anglika uległa po drodze spłyceniu. Efektem jest dość zwyczajne crime story w stylu noir osadzone w wyjątkowo nieprzeciętnych okolicznościach przyrody. Czy zatem Miasto i miasto warto przeczytać? Tak, bezwzględnie. Wszak miód gryczany, nie tak dobry jak leśny, jest znacznie lepszy niż woda z cukrem, prawda?

* Otwierają się w głębi miasta, żeby tak rzec, ulice podwójne, ulice sobowtóry, ulice kłamliwe i zwodne. Sam China chętniej powołuje się na Bruno Schulza jako źródło swojej twórczej inspiracji niż Philipa K. Dicka, o którym skwapliwie wspomina redaktor wydania na okładce.

Metka:

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 10/2010
Tytuł oryginalny: The City & The City
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 392
Format: 135×205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788375065565
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł

onibe-baner-sm

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s