„Ciemna strona księżyca” Grzegorz Gajek – recenzja książki

grzegorz gajek - ciemna strona księżyca

Recenzja książki Ciemna strona księżyca

___

Recenzja opublikowana na portalu QFANT
Autor powieści: Grzegorz Gajek
Science fiction, horror
Literatura polska

Co uzyskamy, jeśli maszynę do pisania nakarmimy scenariuszem z Horyzontu zdarzeń oraz wybranymi wątkami z Hyperiona (Dan Simmons), Solaris (Stanisław Lem) i Stroiciela ciszy (Wojciech Szyda)? Na przykład Ciemną stronę księżyca Grzegorza Gajka, powieść, którą niezwykle trudno przypiąć do jednego gatunku i która do ostatniej stronicy bardzo niechętnie odsłania przed czytelnikiem liczne tajemnice. Do samego końca pozostajemy niepewni, jak właściwie powinniśmy odebrać przeczytany tekst, o odruchowym i mimowolnym szufladkowaniu nie wspominając. Na szczęście mamy także kilka pewników. Jak choćby ten, że pośród kilku gatunków i subgatunków, z których widm utkana została Ciemna strona księżyca dominuje science fiction. A to już dobry punkt wyjścia, aby zainteresować się tą nietuzinkową prozą i poznać ją lepiej. Udajmy się zatem tam, gdzie nie sięga światło i gdzie diabeł mówi dobranoc…

Ostateczna granica ludzkiego poznania leży gdzieś w mroku kosmosu. A kosmos to pojemna przestrzeń. Ledwo wykonaliśmy kilka kroków na naszym starym, nieco zużytym księżycu, odległym przecież o niegodny wzmianki rzut kamieniem (czymże jest sekunda świetlna?), a kto wie, co się czai za przysłowiowym rogiem, rozumianym oczywiście w kategorii setek i tysięcy lat świetlnych? Gajek proponuje nam podróż prawdziwie ekstremalną: prosto na same rubieże kosmicznej terra cognita, na planetę zwaną Empireum. Nazwa jakże trafna, choć może i owa trafność przejawia się w sposób cokolwiek przewrotny − najwyższa, najdoskonalsza sfera niebiańska, boska ojczyzna światła, ognia i samej myśli staje się areną wydarzeń niezrozumiałych i przerażających. Tajemnicze zjawiska (Anioły Kartezjusza) na planecie to zaledwie aperitif przed większym kuriozum: Strefą Ciszy, rozciągającą się w kosmosie i otulającą Empireum całunem, w którym nie może działać elektronika, a którego funkcjonowanie umyka najtęższym umysłom cywilizacji, z założenia niegłupiej.

Empireum jest celem licznych pielgrzymek. Przeraża, ale i zachwyca. Odmienia ludzi, ale i pobiera krwawe myto. Raz na jakiś czas w Strefie Ciszy lub jej okolicach giną statki. Rozpływają się w mroku. I już nie wracają. A przynajmniej nie wracały do tej pory, teraz jednak nastąpił wyjątek i „odzyskano” szczęśliwą-pechową załogę, lecz z obłąkanych, gasnących ludzi nie sposób wydobyć sekretu ich przeżyć. Gdziekolwiek byli, cokolwiek spotkali, sprawiło to, że utracili własne człowieczeństwo. A teraz, w wyniku specyficznego układu ciał niebieskich w oddziaływanie Strefy Ciszy ma się dostać stacja Limes z kilkuset ludźmi na pokładzie. Aby ocenić potencjalne niebezpieczeństwo tego wydarzenia, ku Empireum zostaje wysłana grupa badaczy dobrana według bardzo specyficznego klucza: obserwator (właściwie: naukowiec), żołnierz, inkwizytor i poeta… Czy któreś z nich odkryje tajemnicę Empireum? I czy zdążą ocalić innych przed groźnym losem?

Żołnierz, naukowiec, inkwizytor i poeta − sami przyznacie, bardzo kuriozalny dobór dramatis personae, ale pod wieloma względami uzasadniony. Zwłaszcza, jeśli uświadomimy sobie, że każdy z naszych bohaterów (i bohaterek: naukowiec jest kobietą) stanowi coś więcej niż tylko zbiór cech przypisanych swojemu zawodowi. Zresztą, skoro już o tym mowa, to właśnie szkicom psychologicznym Gajek poświęcił najwięcej uwagi. Stąd portrety głębsze od tych spotykanych w beletrystyce, agregujące wiele zróżnicowanych punktów składowych i wyłamujące się z prostej schematyki. I tak, „nasz” duchowny jest przeżartym zwątpieniem realistą, błądzącym gdzieś pomiędzy paradygmatem niewiary w zjawiska nadprzyrodzone a nadzieją w udowodnienie tego, co się dowodowi nie poddaje, podczas kiedy naukowiec zdaje się najłatwiej z całej grupy dostrzegać słabość empirii w rozwikłaniu nieuchwytnej tajemnicy. Dodajmy do tego grona żołnierza, który może okazać się słaby własnym − silnym − doświadczeniem i poetę, który… ach, to jest kolejna tajemnica. Tajemnica w tajemnicy. Jedna z tych, których być może nie rozwikłamy do samego końca. Być może bowiem odpowiedź jest ukryta w tekście, ale czy jest to odpowiedź zamknięta?

Ciemną stronę księżyca możemy odebrać na rozmaite sposoby. Pierwsza część książki nie powinna przynieść nam wielu trudności: to crossover twardego science fiction z bardzo klasyczną powieścią typu „misja plus drużyna”. Im dalej od Ziemi tym gorzej − lub po prostu trudniej. W pewnym momencie książka Gajka przechodzi płynnie w oniryczny horror (a raczej horror potencjalny, taki, w którym strach kluczy gdzieś na granicy naszego postrzegania, ale nie materializuje się) czy też − nieco psychodeliczny thriller psychologiczny. Bawić się w metki moglibyśmy dłużej, lecz pożytek z tego niewielki. Wystarczy sobie uświadomić, że lektura tej powieści to trochę jak jazda bez trzymanki: lepiej nie nastawiać się na konkretne, wymierne rozwiązania. Wskazane jest poddać się nastrojowi magicznego snu i popłynąć z prądem.

Technicznie Ciemna strona księżyca nie jest pozycją idealną, niestety. Warsztat autora, choć naprawdę dobry, oparty na dobrze wykorzystanym, bogatym słownictwie, zyskałby odrobinę po kolejnej korekcie. Widać jednak wielką pracę, która legła u podstaw tej wymagającej historii. Grzegorz Gajek miał niezły pomysł i dobrze go wykorzystał, nie idąc na skróty i tworząc wielopoziomową, momentami wręcz hipnotyzującą opowieść. Z pewnością nie jest to książka jedna z wielu, ale raczej wyprawa tuż poza literacki horyzont zdarzeń. Satysfakcjonująca i zapadająca w pamięć.

 ___

Metka:

Autor: Grzegorz Gajek
Wydawnictwo: Studio Truso
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 26 lipca 2013
Liczba stron: 202
www.qfant.pl

Reklamy

3 thoughts on “„Ciemna strona księżyca” Grzegorz Gajek – recenzja książki

  1. O tym, że Greg pisze ciekawie i literackim wdziękiem znawców Jego twórczości nie trzeba przekonywać. „Ciemna strona…” zaimponowała mi przede wszystkim rzetelnym, merytorycznym przygotowaniem autora. Greg udowodnił, że w każdym gatunku radzi sobie doskonale,

    • ta fakt. Pochwalę się, że miałem okazję przeczytać także jego drugą powieść (Szaleństwo przychodzi nocą) oraz zbiór opowiadań. A raz nawet byliśmy wspólnie z Gregiem opublikowani w Magazynie Fantastycznym (ale o tym się dowiedziałem akurat dzisiaj, przez przypadek). Natomiast dopiero co skończyłem wywiad z Gregiem. Powinien się wkrótce pojawić na Qfancie a później, ofkoz, na Onibe ;-). Fragmentarycznie także na niedobrych literkach.

  2. Pingback: “Nic starego pod słońcem” – wywiad z Grzegorzem Gajkiem | onibe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s