„Star Carrier. Środek Ciężkości” Ian Douglas – recenzja książki

star carrier środek ciężkości ian douglas

Recenzja książki Star Carrier # 2 – Środek Ciężkości

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Ian Douglas
Science fiction, militarne science fiction
Literatura amerykańska

Kiedy po wielu wiekach starań ludzie sięgnęli ku gwiazdom, wszechświat okazał się bardzo zatłoczonym miejscem. I niekoniecznie przyjemnym. Tajemnicze imperium Sh’daar wystosowało ultimatum, które pozostawiało bardzo niewielki wybór: albo homo sapiens zrezygnują z zaawansowanej technologii, albo zostaną zniszczeni. „Propozycja” została odrzucona, ale teraz, w czwartej dekadzie krwawej wojny, politycy rozważają kapitulację. Niewiele już zostało z ludzkich światów – dziesiątki kolonii zostały zniszczonych, a gwiezdna flota cofa się układ za układem ku samej Ziemi, nie potrafiąc obronić rozproszonych ludzkich osad. Niedawno jednak zaświtała nadzieja. Admirał Koenig, wbrew otrzymanym rozkazom, śmiałym lecz ryzykownym manewrem ocalił samą kolebkę ludzkości przed zniszczeniem, zapisując siłom Federacji kosztowne zwycięstwo w najważniejszej z dotychczasowych bitew. Koenig, obwołany obrońcą ludzkości, wcale nie ma przez to łatwiejszego życia. Politycy intrygują, by uczynić z niego marionetkę, a wrogie siły szykują się do zadania ostatecznego ciosu. Być może jedyną szansą przetrwania jest kontrowersyjna ofensywa „Crown Arrow”, przeniesienie wojny w głąb nieprzyjacielskiej przestrzeni. Koenig, mając przeciwko sobie wszystkich i działając pod presją czasu, raz jeszcze będzie musiał postawić wszystko na jedną kartę. Czy zaryzykuje własną karierę i bezpieczeństwo swojej rasy, aby zrealizować ambitne zamierzenia?

 

Środek ciężkości to drugi tom cyklu Star Carrier, militarnej septologii science fiction autorstwa Iana Douglasa. Wojenne science fiction to zaledwie wąska nisza w nigdy ekstremalnie popularnym science fiction, a jednak – między innymi dzięki Douglasowi – można odnieść wrażenie, że subgatunek ten nie miał się lepiej niż dotychczas. Opowieści o zmaganiach pośród gwiazd wychodzą – nomen omen – z cienia, obrastają w nowe reguły i coraz bardziej zadziwiają nie tylko własną złożonością, lecz i wysoką jakością zarówno fabuły, jak i literackiego warsztatu twórców. Okazuje się, że militarne science fiction to coś więcej niż prujące do siebie z laserów kosmiczne myśliwce. To bardzo konkretne i wcale niełatwe wyzwanie dla piszących: jak wykorzystać wiedzę o współczesnym poziomie nauki, jak dodać do tego zaawansowane ekstrapolacje wybiegające na dekady lub wieki naprzód, otulić to wciągającą, dynamiczną, a przy tym niegłupią fabułą i utrzymać cały projekt pod kloszem wysokiego prawdopodobieństwa? Mission impossible? Większość tego typu propozycji wpada do głodnej gardzieli czarnej dziury, rozrywana wewnętrzną niespójnością czy klęską koncepcji technologicznej. Zdarza się – na szczęście – że od czasu do czasu jakaś powieść przebija się przez horyzont zdarzeń i pozytywnie zaskakuje.

Tak właśnie – póki co – można ocenić serię Star Carrier. Po bardzo dobrym Pierwszym uderzeniu, możemy wreszcie docenić drugie uderzenie, pardon: Środek ciężkości. Posługując się paralelą tytularną warto wspomnieć, iż Douglas nieznacznie przesunął akcenty w swojej drugiej powieści. O ile Pierwsze uderzenie było przede wszystkim militarnym science fiction w wersji hard, wzbogaconym o istotne i mądrze rozwinięte wątki polityczne, to w kolejnej odsłonie serii militaria ustąpiły nieco miejsca polityce (która zdominowała pierwszą połowę książki, podczas kiedy ostatnie dwieście stron to spektakl gwiezdnej walki). Zmiany nie wykraczają poza typowy zakres pojemności subgatunku, który z założenia oscyluje pomiędzy klasyczną powieścią militarną, technothrillerem wojskowym i thrillerem politycznym.

Douglas dobrze skonfigurował wszystkie elementy powieści. Ciekawa fabuła (umiarkowanie nieliniowa), akceptowalni bohaterowie i dynamiczna akcja współgrają z nieźle skonstruowaną mechaniką świata przedstawionego i wydarzeniami dziejącymi się w tle, mającymi jednak wpływ na te pierwszoplanowe. Odpowiednia dawka nauki (z uwzględnieniem wymiernej, aktualnej wiedzy) i szczególna umiejętność wymyślania oraz opisywania scenariuszy wojennych dopełniają obrazu książki. W efekcie, Środek ciężkości jawi się jako powieść porządnie zbalansowana – szybka w lekturze, wciągająca i pochłaniająca bez reszty, ale zarazem nieprzeładowana batalistyką i czystą akcją. Ot, złoty środek. Oczywiście: ciężkości…

 ___

Metka:

Autor: Ian Douglas
Tłumaczenie: Justyn Łyżwa
Wydawnictwo: Drageus Publishing House
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 7/2013
Tytuł oryginalny: Center of Gravity
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 496
Format: 125×195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-64030-13-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł

Gildia logo

Advertisements

8 thoughts on “„Star Carrier. Środek Ciężkości” Ian Douglas – recenzja książki

  1. Środek mojej ciężkości, doznał lekkiego odchylenia w stronę prawą z powodu poważnej kontuzji kolana. Jeszcze nie kuśtykam, choć staram się tej giry nie zginać, kiedy znajdę inne rozwiązanie. ;D. Nie wiem czy przytoczone „sposoby” nadawały by się na powieść science fiction, ale czasami łamie mnie w kościach i widzę gwiazdy. Prawie jak na wojnie,;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s