„Złodziejski honor” Jeffrey Archer – recenzja książki

złodziejski honor jeffrey archer

Recenzja książki Złodziejski honor

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Jeffrey Archer
Thriller
Literatura amerykańska

Po pierwszej amerykańskiej interwencji w Iraku, na wiele lat przed kolejną (nazwijmy ją, wyobrażając sobie wielki cudzysłów, bardziej skuteczną), zdawać się mogło, iż despotyczna władza Saddama Husajna nie zostanie już nigdy zagrożona. Iracki dyktator poczuł się nawet na tyle pewnie, by spróbować odgryźć się Ameryce za niedawne upokorzenie. Tym razem narzędziem w realizacji jego zamierzeń nie miały być Scudy i czołgi, ale… grupa cwanych złodziei. Co więcej: rodowitych Amerykanów, którzy za okrągłą sumę stu milionów petrodolarów podejmują się napadu tysiąclecia. Ich celem nie będzie przereklamowany Fort Knox, ani nawet Biały Dom, ale pewien parusetletni dokument: Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Każdy kto wie, jak bardzo Jankesi lubują się w narodowej symbolice musi docenić geniusz tego ruchu. Zarazem każdy, a więc i Saddam, ma prawo domyślić się, iż taka zniewaga nie przejdzie niepomszczona… W tej grze obejdzie się, na szczęście, bez armii i bomb, a żołnierzami okażą się szpiedzy, dyplomaci i złodzieje. Stawką będzie honor. Nie tylko złodziejski.

 

Jeffrey Archer pisać potrafi. Nie jest twórcą wybitnym, rzadko rzuca na kolana, ale równie rzadko rozczarowuje. Jego powieści są przyjemne w lekturze, często niegłupie, a bywa, że i oparte na faktach. Te zresztą są najlepsze, aczkolwiek także w typowej fikcji słynny Anglik radzi sobie bardzo dobrze. Złodziejski honor to pozycja niezła, acz daleka od doskonałości, daleka nawet od prywatnego Olimpu Archera. Teoretycznie świetnie pomyślana i intrygująco rozpoczęta, rozpada się gdzieś po drodze.

Tak naprawdę zabrakło kilku pociągnięć pędzla. Czasami kluczowych. Nie dość przekonująca jest sama fabuła. Pomysł kradzieży Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych daje radę, podobnie jak sposób jego realizacji, ale to, co się dzieje później – niekoniecznie. Poziom prawdopodobieństwa skacze – czasami utrzymuje się na akceptowalnym poziomie (nie wnikajmy czy wysokim: wszak nie wiemy czy taka kradzież mogłaby rzeczywiście być możliwa, lecz to już jest kwestia licentia poetica), innym razem spada na łeb, na szyję, sporadycznie nurkując w mule. Odnieść można wrażenie, że Archer doskonale wiedział, co chce napisać w pierwszej połowie książki, podczas kiedy drugą doklejał niejako na siłę, bez przekonania i odpowiedniej idei przewodniej. Jakby się nad tym zastanowić, to Złodziejski honor jest dwiema różnymi, zlepionym w jednej okładce propozycjami literackimi. Pierwsza jest nietuzinkowa i wciągająca, druga zaś odwołuje się do banalnych rozwiązań stosowanych seryjnie w powieściach sensacyjnych. Niekonwencjonalnie pomyślana koncepcja napadu nijak nie pasuje do rządzonego statystyką shoot-em-up’a, u którego progu wiadomo kto przetrwa, a kto zginie (odgadliście już teraz, nie zapoznawszy się z książką? Cóż, to nie było trudne) i cała zabawa sprowadza się tylko do przetrwania tego umiarkowanie ciekawego procesu. Niezła kreacja bohaterów w pierwszej sekcji ustępuje papierowej wycinance w drugiej. W połowie książki zanika też właściwa Archerowi literacka brawura, specyficzne poczucie humoru (przypomina o sobie dopiero na ostatnich stronicach, które ratują dzieło) i jedyny w swoim rodzaju styl, a całość przypomina jakieś czytadło Cusslera. Żeby nie było: przeciwko Cusslerowi nic nie mamy, ale wolelibyśmy, aby Archer nie stał się jego klonem w przewidywalnym czasie.

Reasumując, Złodziejski honor to powieść z zadatkami na hit. O ile jednak potencjał ów nie został wykorzystany, na szczęście nie skończyło się na kicie. Archer zaoferował swoim czytelnikom książkę przyjemną w lekturze i zapewniającą sensowną dawkę frajdy. Nie jest to z pewnością jego najlepsze dokonanie, ale i nie najgorsze (załóżmy). Słowem: niezłe stany średnie, w sam raz, aby przeczytać i zapomnieć.

 ___

Metka:

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie polskie: 8/2012
Tytuł oryginalny: Honour Among Thieves
Liczba stron: 432
Format: 135 x 215 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788375108873
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł

Gildia logo

Reklamy

7 thoughts on “„Złodziejski honor” Jeffrey Archer – recenzja książki

  1. Co znaczy być „wybitnym twórcą”, to rzecz umowna. Myślę, że ważniejsza jest poczytność niż uznanie krytyków i kurz osiadający na wybitnym, acz nie czytanym dziele. Wolałbym się cieszyć tantiemami od sprzedanych egzemplarzy:-)

    • też fakt… chociaż pisząc recenzje trzeba różne rzeczy uwzględnić, wiesz jak to jest. Jeden odbiorca czeka na info: wybitne czy nie? Drugi woli wiedzieć: dobre w czytaniu czy nie? I tak dalej 😉

  2. Tej sensacyjnej książki w dwa tomy złożonej, pięknie wydanej i pewnie ciekawie napisanej z racji gatunku literackiego po który sięgam tylko „z braku laku”, na plażę też nie zabiorę.;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s