„Bitwa o Torch” David Weber – recenzja książki

david weber bitwa o torch recenzja universum honor harrington

Recenzja książki Universum Honor Harrington #4 – Bitwa o Torch

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: David Weber & Eric Flynt
Science fiction, militarne science fiction, space opera
Literatura amerykańska

Spaghetti-space opera zbudowana wokół postaci Honor Harrington ma się dobrze – zwłaszcza jeśli jej stan przeliczyć na ilość woluminów ją tworzących. Poza główną linią fabularną, obejmującą drobne wpadki i gigantyczne (coraz większe) zwycięstwa naszej naczelnej bohaterki, David Weber i grupa stowarzyszonych autorów animują również wątki poboczne. Nie ma co się dziwić, bowiem seria bardzo obrosła w wydarzenia, a i ich skala jest coraz poważniejsza. Ważne z punktu widzenia historii wypadki następują od terytorium Republiki Haven (byłej Ludowej RH), poprzez Imperium Manticore (byłe Królestwo) i sięgają daleko w głąb obszaru Ligi Solarnej oraz układów granicznych.

 

Bitwa o Torch, stworzona z pomocą Erica Flinta, uzupełnia szereg symbolicznie nakreślonych zdarzeń, dziejących się niejako w tle nie mniej niż trzech innych powieści. W czasie kiedy Michelle Henke robi porządek w Gromadzie Talbott (Universum Honor Harrington #2: Cień Saganami oraz #3: Zarzewie wojny), a Honor Harrington przerabia kolejne floty Haven na radioaktywny złom (HH #11: Za wszelką cenę) trwa ciąg dalszy dramatycznej walki o wolność genetycznych niewolników. Wątek zapoczątkowany jeszcze przed rozróbą w Gromadzie Talbott (Universum Honor Harrington #1: Królowa niewolników) przyniósł już pierwsze owoce. Przy wsparciu Baletu, Victora Cachata (szefa lokalnej siatki wywiadowczej Haven), Antony’ego Zilwickiego (byłego agenta Manticore) i przy poparciu władz solarnego Sektora Maya, niewolnicy przejęli jedną z planet Manpower i założyli na niej swoje królestwo. Manpower, a właściwie kryjące się za nim, głęboko zakonspirowane złowrogie Równanie, nie składa broni. Niewolnicy muszą zostać pokonani i starci na proch, aby nikt w przyszłości nie podniósł ręki na korporację, ale prawdziwy powód nowej intrygi jest znacznie bardziej przewrotny. W systemie Torch znajduje się bowiem coś, co Równanie bardzo chce ukryć przed oczami reszty świata. Dlatego nie zawahają się zatrudnić uciekinierów z obalonej Ludowej Republiki Haven i ich dłońmi zniszczyć życie na planecie. Kiedy Manticore ma własne problemy, jedyna nadzieja w siłach Sektora Maya, którego gubernator realizuje swoje, starannie ukryte plany. I oczywiście w niesamowitym duecie agentów Zilwicki & Cachat, dla których nie ma czegoś takiego jak mission impossible.

Uff… Samo wyliczanie okoliczności stanowiących tło dla kolejnego dzieła Davida Webera jest męczące. Uznajmy jednak, iż konieczne – jeśli nie dla zaciekawionego czytelnika, chcącego zaocznie, jeszcze przed lekturą ułożyć sobie na jednej płaszczyźnie wszystkie żetony, to także dla tego odbiorcy, który już z powieścią się zapoznał. Jak to zwykle bywa w odpowiednio rozbudowanych space operach, bohaterów jest tutaj bez liku (aczkolwiek, ich indeks na końcu Bitwy o Torch zajmuje „zaledwie” pięć i pół strony – haniebnie mało w porównaniu z głównymi opowieściami cyklu), równie wiele interakcji pomiędzy nimi i rozmaitych zdarzeń. Weber nie odszedł daleko od swoich standardów. W jednej książce otrzymujemy zatem konglomerat akcentów militarnych (aczkolwiek reprezentowanych jedynie przez tytułową bitwę o planetę Torch), politycznych (Mesa, Manticore, Erewhon, Liga Solarna, Torch i gęsta sieć dynamicznych zależności pomiędzy nimi, zarówno antagonistycznych jak i kooperacyjnych) i – last but not least – przygodowych. Powieści Webera utkane są z potoczystej narracji wzmocnionej intensywnie eksploatowanymi, ale bardzo sprawnie konstruowanymi dialogami, przesyconymi zarówno humorem, jak i „poważniejszymi” emocjami. Czasami bywa to dość naiwne, nawet śmieszne, acz czyta się doskonale. Słowem: Weber, koniec, kropka.

Bitwa o Torch to jedna z tych pozycji, które przeczytać można, a które w gruncie rzeczy niewiele wnoszą do cyklu – poza samą przyjemnością wydłużenia czasu obcowania z uniwersum Harrington. Owszem, opowiedziane tutaj wydarzenia mają ogromne znaczenie, lecz co z tego, skoro z uwagi na wymogi opowieści zostały zatomizowane i fragmentami „powklejane” do innych książek? Bitwa o Torch stanowi masywne rozwinięcie wątków sygnalizowanych wcześniej i później w szeregu powieści (także w Misji Honor). Książka, mimo iż wciąga i zapewnia sporo ciekawych przeżyć, jest zarazem swego rodzaju homeryckim zawieszeniem akcji w samym środku głównego spektaklu, którym jest walka na śmierć i życie pomiędzy Manticore, Haven, Ligą Solarną i Równaniem.

___

Metka:

Autor: David Weber & Eric Flynt
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 11/2010
Tytuł oryginalny: Torch of Freedom
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 592
Format: 130×195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375106442
Wydanie: I
Cena z okładki: 37,90 zł

Gildia logo

Advertisements

6 thoughts on “„Bitwa o Torch” David Weber – recenzja książki

  1. I do tego jeszcze liczy pokaźną liczbę stron… Tak czytam, czytam i dla osoby, która nie zna cyklu, ilość bohaterów, wydarzeń i tomów wydaje się przerażająca i przygniatająca…

      • Oj, nawet bym nie zamierzała zaczynać od środka, bo chyba głowa by mnie rozbolała od nadmiaru nieznanych postaci 😉 No cóż, może kiedyś się pokuszę, by rozpocząć odyseję z Weberem.

        • ku ułatwieniu życia czytelników u Webera są zwykle publikowane indeksy postaci na końcu książki… sprytne, no nie? 😉

          • a jak najbardziej sprytne 🙂 choć nadal pozostaje kwestia fabuły. Tak znaleźć się w środku czegoś – można przeżyć szok poznawczy 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s