„Afgańczyk” Frederick Forsyth – recenzja książki

frederick forsyth - afgańczyk recenzja

Recenzja książki Afgańczyk

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Frederick Forsyth
Thriller polityczny
Literatura amerykańska

Światem rządzi przypadek. To on właśnie spowodował, że brytyjskie służby specjalne poznały numery kilku telefonów na kartę zakupionych przez terrorystów. To przypadek sprawił, iż jedna z owych komórek, należąca do szychy z samej wierchuszki Al-Kaidy, została wykorzystana przez nieświadomego własnego błędu pasztuńskiego bojownika, aktywując alarmy w pakistańskiej placówce nasłuchowej. Jeszcze większym zbiegiem okoliczności okazało się, że kiedy już CIA i SIS uświadomiły sobie, iż Al-Kaida szykuje nowy, spektakularny zamach, pewien pracujący dla Firmy naukowiec nieopatrznie podsunął doskonałą kandydaturę jedynego na świecie człowieka, który rzeczywiście mógł przeniknąć do szeregów potężnej organizacji terrorystycznej. Mało? No to dodajmy jeszcze fakt, iż Mike Martin, spadochroniarz i żołnierz elitarnej jednostki SAS – teraz także „ochotnik” do tej samobójczej misji infiltracyjnej – kiedyś poznał osobiście Ismata Chana zwanego Afgańczykiem, pod którego ma się podszyć. I uratował mu życie. Ale czy to wystarczy aby dotrzeć w pobliże Osamy? Czy Mike okaże się dość sprytny, aby oszukać ludzi, którzy przeżyli grając w kotka i myszkę z największymi agencjami wywiadowczymi świata? Skazany na klęskę, ma jednak szansę odnieść sukces. Oczywiście: jeśli pomoże mu przypadek. Lub jeśli przypadek go nie pogrąży.

 

Cechą szczególną wielu powieści Fredericka Forsytha jest swobodna, przesycona dygresjami narracja. Autor płynnie przeskakuje z punktu do punktu, z lekkością rozwija wątki poboczne, rozbudowuje je przydając im głębi i znaczenia, osadza w historii oraz kontekście fabularnym. A po ulokowaniu danego „koralika” na łańcuszku fabuły… rozpoczyna kolejną wyprawę ku którejś z flanek opowieści. Samo w sobie nie jest to niezwykłe: niejeden pisarz próbuje podobnych rozwiązań, na ogół jednak przegrywając z dzieckiem własnego pióra, które niespodziewanie ożywa i zyskuje świadomość, użytkując ją niekoniecznie zgodnie z autorskim zamysłem. Forsyth przeciwnie. Wie o co mu chodzi i nie przeszkadza mu rozproszenie motywów. Bawi się dygresjami, żongluje nimi i ostatecznie pozwala, aby stanowiły znaczącą część objętości książki (jedną trzecią? Może nawet więcej!). Tym niemniej sprawia wrażenie, że wszystko jest na właściwym miejscu, a czytelnik – nade wszystko – nie gubi się w natłoku fabularnych nitek. W efekcie opowieść jest nie tylko obszerniejsza, lecz i ciekawsza, bogatsza w detale. I to takie, które ukazują historię w innym świetle, pozwalają sięgnąć poza wyświechtany obraz naszkicowany przez wzajemnie plagiatujące się media. W temacie terroryzmu i islamskiego fundamentalizmu nie jest to byle czym! Ale i Forsyth nie jest literackim greenhornem, co oczywiste.

Tak więc Afgańczyk nie jest opowieścią ani o tytułowym wojowniku pasztuńskim, przetrzymywanym w obozie jenieckim gdzieś na Kubie. Nie jest również sceną innego aktora, Mike’a Martina, twardego niczym stal komandosa, doskonale czującego się na piaskach pustyni i potrafiącego jak nikt z zachodniego świata wczuć się w rolę tamtejszych ludzi. Afgańczyk jest, w rzeczy samej, historią ich wszystkich: Mike’a, Ismata Chana, Osamy i… krwawej, niekończącej się wojny. Dygresjami i rozwijaniem akcentów drugorzędnych Forsyth buduje zaskakująco spójny i fascynujący obraz trwającej dekadę walki z terroryzmem. Dekadę? Nie, to nie tak. Cofając się do interwencji radzieckiej ukazuje ewolucję starcia dwóch światów, przedstawia ludzi, którzy kiedyś zaopatrywani przez Zachód i motywowani do zabijania krasnoarmistów, ostatecznie obrócili się przeciwko Zachodowi. Czasami przez przypadek, innym razem spełniając swoje przeznaczenie. Terroryzm to nowe słowo w tym obrazku, ale ilustruje zjawisko stare jak świat. W tym przypadku odnoszone jest zaledwie do wierzchołka góry lodowej, która w większości skryta jest przed wzrokiem obserwatorów. W przeciwieństwie do typowych gór lodowych (bardzo konkretnych i namacalnych, o czym przekonał się choćby pewien luksusowy transatlantyk), problematyka terroryzmu nie jest jednoznaczna w naturze, umyka prostym opisom i skrótom. Uchwycenie jej w garść i zaciśnięcie palców może spowodować, iż wiele wartościowych akcentów pomiędzy owymi palcami spłynie bez pożytku dla książki. Nieliniowa narracja zastosowana przez Forstytha, ze wspomnianą wcześniej skłonnością do przeskakiwania pomiędzy wątkami, podążania nawet drugorzędnymi liniami fabuły, przerzucanie czytelnika z miejsca na miejsce, z Europy, do dalekiej Azji i do Stanów Zjednoczonych, z pokładów frachtowców, do baz wojskowych i izolowanych, bezpiecznych „dziupli” SIS czy CIA, zdaje się być najlepszym, a niewykluczone, że nawet jedynym sposobem na opowiedzenie tej historii.

Podsumujmy. Rewelacyjny warsztat pisarski, chwytliwy temat na fabułę, mnóstwo wiedzy historycznej, politycznej a nawet kulturowej. Wszystko to umiejętnie zmieszane, podane ze swadą i w tempie godnym dynamicznego, wciągającego bez reszty thrillera. Afgańczyk to powieść zasługująca na wyróżnienie nawet pośród równych i zawsze fascynujących dokonań mistrza gatunku, Fredericka Forstytha.

___

Metka:

Autor: Frederick Forsyth
Wydawnictwo: Świat Książki (Bertelsmann Media)
Miejsce wydania: Ożarów Mazowiecki
Wydanie polskie: 5/2012
Liczba stron: 398
Format: 145×205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376597003
Wydanie: II
Cena z okładki: 32,20 zł

Gildia logo

Reklamy

2 thoughts on “„Afgańczyk” Frederick Forsyth – recenzja książki

  1. Aż zachęciliście mnie do lektury, brzmi naprawdę ciekawie. Choć… choć ja zdecydowanie thrillery polityczne, czy wszystko ocierające się o taką tematykę, wolę oglądać niż czytać.
    A tak przy okazji miło mi poinformować o nominacji do Liebster Blog Awards:) za wiele świetnych tekstów, które wyszły spod Waszego pióra. Więcej szczegółów u mnie. PozdrawiaM

    • dobry thriller w kinie zawsze daje radę, ale ciężko z takimi. Spośród obejrzanych filmów przychodzą nam do głowy Idy marcowe z Clooneyem. Zaskakująco fajny film, od biedy można go zaliczyć do grupy thrillerów politycznych, aczkolwiek bliżej mu do Wag the dog niż fabuły Forsytha. A wracając do Forsytha – tego pana polecamy zawsze i wszędzie. Naprawdę pewniak.

      Dzięki za nominację ;-). I super, że informujesz tutaj, bo my mamy tygodnia do dwóch zaległości blogowych i z takim właśnie przesunięciem oglądamy obserwowane blogi. Więc dotarlibyśmy do tej informacji za dwa tygodnie, hehe ;-). Dzięki za miłe słowa i wszystkie Twoje odwiedziny u nas!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s