„Wyprawa do Imperium Mroku” Raymond E. Feist – recenzja książki

raymond e feist wyprawa do imperium mroku  recenzja onibe

Recenzja książki Wojny Mroku #2 – Wyprawa do Imperium Mroku

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA.
Autor powieści: Raymond E. Feist
Fantastyka
Literatura amerykańska

Gildia Śmierci – rozgałęziona i potężna organizacja zabójców, zwanych Nocnymi Jastrzębiami – została praktycznie pokonana. Wojownicy Konklawe Cieni wyłapują ostatnich asasynów i krok po kroku przybliżają się do wyplenienia magią i mieczem samego rdzenia Gildii. Po jego zlikwidowaniu światy Kelewanu i Midkemii będą wreszcie bezpieczne… Ale czy na pewno? Pug ma wizję, która naprowadza go na trop nowych, znacznie poważniejszych kłopotów. Gdzieś, na którymś ze światów rośnie zło, które – jeśli dać mu odpowiednio dużo czasu – zniszczy całe uniwersum lub przynajmniej porządnie nim zatrzęsie. Kłopoty sprawić może nekromanta Leso Varen, który uciekł siepaczom i ukrywa się pod postacią maga. Daleka od rozwikłania jest także kwestia tajemniczych Talloyów, istot czy też urządzeń zdolnych do zdewastowania całego świata, ale być może kluczowych również dla jego ochrony. Pug i jego towarzysze wyruszają do wymiaru Desatich, gdzie spodziewają się odnaleźć odpowiedź na nurtujące ich pytania. Tad, Zane i Jommy trafiają – dla odmiany – na… uczelnię, gdzie mają nabrać ogłady i szlifu.

 

Cykl Wojen Mroku obrósł w wielu bohaterów – już w Locie Nocnych Jastrzębi, czyli w pierwszym tomie, autor wprowadził do akcji niemal za jednym zamachem tak liczny zastęp protagonistów (na ogół zresztą znanych z wcześniejszych książek), iż łatwo się było pogubić, kto jest kim. W Wyprawie do Imperium Mroku nikt nie ubył z tego wesołego grona, mamy natomiast parę dodatkowych postaci. Pomijając osoby z drugiego i trzeciego planu – czasami zaskakująco ciekawe – które poznają magowie podczas przygotowań i samej wyprawy do świata Desatich (ale nie tylko przy tej okazji), niezwykle cennym „rekrutem” w powieści jest… jeden z Desatich. To Valko, młodzieniec walczący o uznanie swojego ojca i mający wkrótce zastąpić go na książęcym tronie – chwilę po tradycyjnej dekapitacji rodziciela. Autor uchylił rąbka tajemnicy w temacie tej enigmatycznej rasy, która z mglistego, symbolicznego zagrożenia dla Kelewanu i Midkemii przeistoczyła się w żywą, wyraźnie zarysowaną kulturę. Co ciekawe, choć od początku Desati kreowani byli jako ci źli, wątek im poświęcony okazuje się zadziwiająco niejednoznaczny. A przy tym na tyle fascynujący, że niemal zepchnął na pobocze teoretycznie ważniejsze motywy.

Wojny Mroku to przykład klasycznej fantastyki, która choć jest dość świeżej daty, niewiele poddała się nowym trendom i modom. Dobrze. Moda na wampiry, trolle i różne paracudaki pojawia się i przemija jak śnieg, wieczne okazują się motywy uniwersalne, zawsze aktualne. Każdą z powieści tego cyklu można byłoby z powodzeniem napisać lat temu dwadzieścia, o czym świadczą nie tylko rozwiązania fabularne, ale i stylistyczne. W praktyce Wyprawa do Imperium Mroku, jako i pozostałe tomy cyklu, to dość typowe adventure fantasy, pozbawione zagmatwanych intryg, proste i przyjemne w lekturze, zdolne zapewnić czytającemu odrobinę miłego czasu. Feist pisze porządnie, choć bez fajerwerków, prezentując oblicze dobrego, doświadczonego rzemieślnika, sprawnie radzącego sobie z dialogami, konstrukcją postaci i snuciem lekkiej, acz mimo to wciągającej opowieści zgrabnie czerpiącej z bardziej epickich dzieł, acz w gruncie rzeczy kameralnej. W pewnym sensie jest to pisanie dla pisania. Feistowi zabrakło chyba pomysłu na naprawdę konkretną historię, lub też pomysł owszem, miał, lecz po rozbiciu go na kilka tomów uczynił z niego zaledwie tło dla szeregu innych opowieści, z których każda stanowi osobny wątek książki. Przygody Jorrego i jego braci w szkole to doskonały przykład takiej właśnie dygresji. Zresztą, skoro już o tym mowa, powyższe rozwiązanie wcale nie przynosi ujmy Wyprawie do Imperium Mroku, a może nawet przeciwnie: przydaje koloru. Dobra powieść do poduszki, interesująca dla mniej wtajemniczonych fanów gatunku, ale zarazem na tyle neutralna i gładko wchodząca, iż również bardziej zaawansowanych odbiorców nie odrzuci. Jeśli się szuka niezobowiązującej lektury na wakacje, to Feist jest odpowiedzią, która sprawdzi się w tym sezonie i wielu kolejnych.

 

 

___

Metka:

Autor: Raymond E. Feist
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 5/2012
Tytuł oryginalny: Darkwar: Into a Dark Realm
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 306
Format: 150×225 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375105995
Wydanie: I
Cena z okładki: 35,90 zł

Gildia logo

Reklamy

4 thoughts on “„Wyprawa do Imperium Mroku” Raymond E. Feist – recenzja książki

  1. Pingback: “Wyprawa do Imperium Mroku” Raymond E. Feist – recenzja książki | Mój blog

  2. Coś dla mnie- do poduszki, na wakacje, do lekkiego poczytania… ale jak widzę słowa wyprawa, imperium to mój mózg dostaje szału bo od kilku ostatnich dni to właśnie te dwa słowa przewijały się w moich notatkach… na szczęście od dziś koniec z tym, egzamin zaliczony. Mogę poczytać, dla przyjemności 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s