„Marzycielka z Ostendy” Eric-Emmanuel Schmitt – recenzja książki

eric-emmanuel schmitt marzycielka z ostendy recenzja onibeRecenzja książki Marzycielka z Ostendy

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA
Autor powieści: Eric-Emmanuel Schmitt
Literatura piękna
Literatura francuska

Eric-Emmanuel Schmitt to pisarz nie tylko znany, ale i dosyć kontrowersyjny. Znany za sprawą takich powieści, jak Oskar i Pani Róża, Pan Ibrahim i kwiaty Koranu czy Dziecko Noego. Kontrowersyjny, gdyż jego twórczość porównywana bywa z książkami Paulo Coelho… Jedni twierdzą, że niezasłużenie (na korzyść Schmitta, rzecz jasna), inni, że wprost przeciwnie. Faktem jest, że Francuz jest pisarzem nierównym. Potrafi tworzyć literaturę piękną przez wielkie „p”, ale zdarza się mu wikłać w rozwiązania nienajwyższych lotów. Schmitt chętnie pisze o dzieciach, ale odbiorcą jego prozy może być równie dobrze (a może nawet głównie) dorosły czytelnik. W zbiorach opowiadań, dla przykładu w Odette i innych historiach miłosnych czy też recenzowanej Marzycielce z Ostendy lubi wyjść poza widełki swoich standardów, spoglądając okiem zaciekawionego obserwatora na ludzi dojrzałych.

Marzycielka z Ostendy składa się z pięciu opowieści. Pierwsza, tytułowa, prezentuje historię starszej kobiety, która – jak sama twierdzi – w młodości przeżyła wielką miłość. Czy rzeczywiście tak było? Rodzina bohaterki ma na ten temat odmienne zdanie. Kolejny utwór, Zbrodnia doskonała, opowiada o żonie, której niegdyś do podjęcia decyzji o zabiciu męża wystarczyły… domysły koleżanki. Dalej Ozdrowienie – o relacjach między pacjentem a pielęgniarką oraz odkrywaniu własnej atrakcyjności i kobiecości. Następne Kiepskie lektury dotyczą miłości rodzicielskiej, piętna, jakie na dziecku mogą zostawić rodzice i tego, że książki mogą – dosłownie! – zabijać. Ostatnia, ale wcale nie gorsza, Kobieta z bukietem stanowi próbę rozwikłania tajemnicy tytułowej tajemniczej kobiety z bukietem, którą to codziennie można spotkać na dworcu w Zurychu, a która czeka na… no właśnie, na co? Tego usiłuje dowiedzieć się narrator-pisarz.

Cała piątka składająca się na Marzycielkę z Ostendy stanowi dość spójny zbiór. Mimo że teksty różnią się pod względem narracji i stylistyki (narrator jest i pierwszo-, i trzecioosobowy, a styl raz jest oszczędny, raz poetycki), to oscylują wokół tych samych tematów: miłość (wielka i nieszczęśliwa), śmierć, podążanie za marzeniami. Jakkolwiek integralność tomu sama w sobie jest zaletą, w tym konkretnym przypadku pociąga za sobą także wady. Innymi słowy, opowiadania łączą nie tylko motywy, ale i mankamenty powtarzające się w każdym z nich, od pierwszego po ostatnie.

Marzycielce zarzucić można kilka rzeczy. Po pierwsze, fabularnie żadna z historii nie porywa, a to głównie za sprawą przewidywalności tego, co będzie się działo dalej i jak wszystko się zakończy. Po drugie, żadna z postaci stworzonych na kartach książki przez Schmitta – czy to pierwszo- czy drugoplanowych – nie wydaje się autentyczna. Wprost przeciwnie: rażą one sztucznością tak bardzo, że w nic, co powiedzą / zrobią / pomyślą czytelnik nie będzie skłonny uwierzyć. A skoro brak wiarygodności bohaterom, to i ich zachowania tracą uzasadnienie. Jak choćby w przypadku tytułowej opowieści: narrator (znowu pisarz) jest pewien od samego początku, że jego gospodyni, dziś już staruszka, niegdyś przeżyła wielką miłość, o której jednak nie mogła nikomu powiedzieć; nie dopuszcza do siebie nawet myśli, że jej słowa mogą być jedynie fikcją zrodzoną przez starzejący się umysł. Ich dialogi, gesty są nawet nie teatralne, co rodem z nienajwyższych lotów literatury dziewiętnastowiecznej (tego jej nurtu, który skierowany był do rozemocjonowanych pensjonarek).

W Marzycielce z Ostendy Eric-Emmanuel Schmitt zaprezentował, niestety, przeciętną formę. Z pewnością nie jest to Schmitt, którego pokochały tłumy, autor Oskara i Pani Róży. Czy po latach chudych wrócą dlań tłuste? Miejmy taką nadzieję.

 

___

Metka:

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tłumaczenie: Anna Lisowska
Wydawnictwo: Znak
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 11/2011
Tytuł oryginalny: La reveuse d’Ostende
Liczba stron: 320
Format: 125×195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324016686
Wydanie: II
Cena z okładki: 31,90 zł

Gildia logo

Reklamy

4 thoughts on “„Marzycielka z Ostendy” Eric-Emmanuel Schmitt – recenzja książki

    • czasu nie ma… czytamy tylko dlatego, że bez tego dawno już byśmy utonęli w morzu obowiązków. Teraz jeszcze z młodym na karku… ech… szkoda gadać ;-(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s