„Smocza droga” Daniel Abraham – recenzja książki

daniel abraham smoczna droga onibe recenzja

Recenzja książki Smocza droga

___

Recenzja opublikowana na portalu GILDIA.
Autor powieści: Daniel Abraham
Fantastyka

Literatura amerykańska

Daniel Abraham to twórca nie dość dobrze znany w Polsce. Po części wynika to z faktu, że jego gwiazda jaśnieje od niedawna. Swoją pierwszą powieść wydał w roku 2006, wcześniej publikując jedynie formę krótką. Nawiasem mówiąc, jego debiut Cień w środku lata dostępny jest w Polsce i właśnie ta pozycja powinna zwrócić uwagę czujnego czytelnika na nazwisko Abrahama. Dlaczego? Dlatego, że Abraham, choć z upodobaniem działa w branży o nazwie fantastyka, słynącej z ogranych (acz wiecznie modnych) rozwiązań fabularnych i stylistycznych, od samego początku próbował i nadal próbuje działać po swojemu. W Cieniu w środku lata niezwykłość pomysłu polegała na bardzo nietypowym (nawet jak na gatunek, w którym wszak wszystko było) rozwiązaniu mechaniki magii i boskości. Wyprawa łowcy, którą popełnił razem z Georgem R. R. Martinem oraz Gardnerem Dozois, nie okazała się równie odkrywcza, ale miała prawo zapaść w pamięć. Smocza droga, pierwsza część ambitnego cyklu zakrojonego na cztery pięć odcinków budzi zatem zrozumiałe zaciekawienie. Co tym razem sprokurował Abraham? Czy osiągnął twórcze optimum, czy też ciągle się rozwija, powoli zmierzając ku szczytowi kariery? A może… wszystko co najlepsze ma za sobą? Pytanie o tyle zasadne, że Smocza droga wydana została równolegle z początkiem innej serii, a mianowicie Expanse. Oby nagła ekspansja literatury sygnowanej nazwiskiem „Abraham” nie stała się wkrótce synonimem przesytu!

To, że Smocza droga jest początkiem czegoś większego, stanowi tajemnicę. Stosownej informacji nie uświadczy się na okładce książki, nie została także przemycona wewnątrz. Detal? Niby tak, ale w tym przypadku mógł on popsuć lekturę niejednemu czytelnikowi. Spodziewając się, że mamy do czynienia z samodzielną powieścią, oceniamy ją od początku jako zamkniętą całość. I tutaj pierwsza niespodzianka, bowiem Smocza droga rozwija się zaskakująco powoli, zupełnie jakby autor nie miał pomysłu, o czym właściwie chce pisać. Silni wiedzą o powstającym cyklu wiemy już, że to tylko wstęp, rozpoznanie pola walką, acz jednak: trochę mleka się rozlało.

Pierwsze rozdziały powieści mogą budzić skojarzenia z dokonaniami to może być niespodzianką Żambocha i Abercrombiego, a ku rejonom tym kieruje nas krótki przegląd galerii bohaterów. Cithrin, młoda dziewczyna, sierota wychowywana przez bank. Cwana, obrotna i ambitna, a przy tym bezbronna niczym dziecko. Marcus Wester, ongiś wielki dowódca wojskowy, obecnie przywódca raczej niewielkiej (momentami dwuosobowej) i niezbyt szczęśliwej kompanii najemniczej. Aby wymknąć się z objęć wojny, Wester podejmie się ochrony konwoju, w którym pojawi się Cithrin przebrana za chłopca. Jego zadaniem będzie ochrona karawany obładowanej niezbyt cennymi towarami, ona ma wywieźć z Vanai ogromny majątek banku. Pomiędzy nimi znajdzie się jeszcze pewna trupa aktorska, której przyjdzie udawać zaprawionych w bojach soldatów. Eskapada Cithrin, Westera i aktorów od samego początku przypomina pewne rozwiązania fabularne znane z przygód niejakiego Koniasza, a konkretnie z Na ostrzu noża.

Druga płaszczyzna fabularna zdaje się zaś mieć coś wspólnego z Bohaterami Abercrombiego. Geder Palliako, rycerz o sercu filozofa, zawołany czytelnik rozpraw spekulatywnych acz niezbyt umiejętny użytkownik miecza i tarczy, ma zadatki na klasycznego ciamajdę, lecz złośliwi bogowie zechcą go przetestować jako bohatera i języczek u wagi wydarzeń wpisanych w wielką grę o jeszcze większą władzę. Dawson Killiam najlepsze lata jako szermierz ma za sobą, ale wcale nie zamierza ustąpić. Wręcz przeciwnie. On i jego lojalistyczne stronnictwo intrygują, aby… wspomóc słabnącego króla Rozdartego Tronu. Nie do końca jednak wiadomo, przeciwko komu walczą. Czy jedynie przeciwko arystokratycznym rywalom? A może przeciwko wszechpotężnym korporacjom bankowym, których sieć interesów oplata świat niczym lepka pajęczyna… A może to Dawson jest zarzewiem konfliktu? Może widzi problemy tam, gdzie ich nie ma? Koła zostały wprawione w ruch. Machiny się powstrzymać nie da i wkrótce przez ludzkie krainy przetoczy się walec najpotężniejszego konfliktu od czasów smoków.

Smocza droga to powieść intrygująca, bardzo ciekawa i szalenie wciągająca przynajmniej od pewnego momentu. Dość przeciętny i umiarkowanie zachęcający jest wstęp, co zostało nadmienione. Powolne rozstawienie bohaterów na planszy i staranne naszkicowanie tła to coś, co należy wybaczyć Abrahamowi choćby z uwagi na specyfikację cyklu liczonego na pięć powieści. Z drugiej strony, nie sposób pozbyć się wrażenia, że książka została napompowana w sposób sztuczny. Bo i po co tak naprawdę tworzyć aż pięć tomiszczy (Smocza droga liczy sobie ponad pięćset pięćdziesiąt stronic, nie jest więc broszurką!), skoro już w pierwszym dobre kilkadziesiąt stron jest całkowicie zbędnych? Abraham nie jest sikawkowym, lać wody nie potrafi i to zwyczajnie widać. Fragmenty zbędne zdają się być wręcz odpowiednio otagowane być może w wersji elektronicznej da się je jakoś wyłuskać i wyeliminować.

Nie jest tajemnicą przyjaźń Abrahama i Martina: to również w Smoczej drodze wychodzi na jaw. Młody twórca zdaje się być pod przemożnym wpływem bardziej doświadczonego (i utytułowanego) kolegi po fachu zapewne fascynacja Pieśnią Lodu i Ognia jest odpowiedzialna za wątki politycznointryganckie, będące niestety najsłabszą warstwą powieści. Autorowi zabrakło przekonania, ale i wyczucia, pisze o czymś, co jest modne i trendy, lecz nie jest wyznacznikiem siły Abrahama. Kto czytał Cień w środku lata, ten pamięta, że Abraham splótł tam w jeden węzeł magię, politykę i ekonomię. Nie bawiąc się w historie spod znaku płaszcza i szpady, wykreował twardy, realistyczny świat, który aż wyskakiwał z kart powieści. W Smoczej drodze to Cithrin i jej towarzysze nawiązują do tej tradycji, nie tylko ratując sytuację, ale i naprawdę dając czadu! Geder i Dawson także mają dobre momenty, acz te zostały zgrupowane w drugiej połówce, natomiast pierwsze występy tego towarzystwa zdają się być rodzajem komedii omyłek. Niekoniecznie śmiesznej. Warto nadmienić, że po osiągnięciu „punktu przełamania”, wszystkie powiewające na wietrze nitki splatają się, tworząc w efekcie przekonującą fabułę. Po przeczytaniu ostatniej strony możemy nawet już nie pamiętać, co irytowało nas sto kartek wcześniej, na pewno będziemy natomiast głodni kontynuacji tej zaskakująco ciekawej opowieści!

W tych okolicznościach przyrody pozostaje mieć nadzieję, że do Smoczej drogi dopisany zostanie dalszy ciąg także po właściwej, europejskiej, stronie Atlantyku. Ledwo co, bo w marcu 2013, Abraham wydał część trzecią cyklu i podobno pracuje nad czwartą. Jest to dobry prognostyk, ale czy dość dobry? Wszak Cień w środku lata, mimo pozytywnych reakcji, nie doczekał się w Polsce młodszych braci i sióstr. Tym razem chcielibyśmy mieć możliwość ocenić Abrahama na podstawie kompletnego dzieła, nie zaś introdukcji do niego.

___

Metka:

Autor: Daniel Abraham
Wydawnictwo: Ars Machina
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 4/2012
Tytuł oryginalny: Dagger and the Coin: The Dragon’s Path
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 576
Format: 130×195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788393231997
Wydanie: I
Cena z okładki: 44,90 zł

Gildia logo

Reklamy

2 thoughts on “„Smocza droga” Daniel Abraham – recenzja książki

  1. Nietypowość to główna zaleta jego książek. Sam kupiłem jego „Cień w Środku Lata” akurat kiedy potrzebowałem jakiegoś nieogranego fantasty i Abraham sprawdził się znakomicie. Swoją drogą robię porządki na półce(skończyło się miejsce!) i książka jest na wymianę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s