Cytat miesiąca?

Jest to ewidentny przykład zamachu na autonomię nauki i ludzi nauki, autonomię, która obok autonomii sądów i kultury stanowi niezbywalny fundament demokracji, jako syntezy zasady większości w sferze interesów obywateli i zasady prawa w sferze wartości.

 

list otwarty Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego w sprawie listu otwartego konkurencji (potępiającego wystąpienie profesor Pawłowicz.

Dla chętnych pytanie: o co chodzi w powyższym zdaniu? Zostało wykoncypowane przez najlepszych polskich naukowców, a więc odpowiedź nie będzie łatwa, ale i tak zapraszamy do zabawy. Podkreślamy, że jest to zabawa logiczna i językowa, nie polityczna.

Naszym zdaniem szczególnie interesujący jest fragment od „syntezy” i zaprawdę powiadamy Wam: za cholerę nie wiemy o jaką syntezę chodzi i co w jej wyniku ma wybuchnąć. Z drugiej strony, autorowi listu należy się jakiś medal za jakże umiejętne nagromadzenie słów-wytrychów w jednym zdaniu – użycie określenia „autonomia” to mistrzostwo samo w sobie (autor listu zapewne używa autonomii do wysyłania mejli lub parzenia kawy).

Reklamy

12 thoughts on “Cytat miesiąca?

  1. Też właśnie przeczytałam to zdanie w internecie i mam podobne spostrzeżenia. Może nawet coś na ten temat napiszę, chociaż już ostatnio zamieściłam tekst na temat powiązany z tą, wspomnianą przez Ciebie, wypowiedzią. Jak czas pozwoli, postaram się odpowiedzieć 🙂

    • napisz koniecznie ;-). Uważam, że kiedy tzw. „ludzie nauki” biorą się za pisanie / mówienie, to wypada od nich wymagać czegoś więcej niż napuszonego słowotoku. Oczywiście chcieć a dostać to dwie różne rzeczy… z uczelni pamiętam aż za dobrze, że wielu „naukowców” za dobrą publikację rozumie nie dającą się przeczytać publikację, natomiast na autorach potrafiących posługiwać się ciekawie słowem pisanym wiesza się psy jak na zdrajcach… Cóż, takie tam piekiełko 😉

      • Z punktu widzenia tłumaczki mogę powiedzieć, że na palcach jednej ręki nie licząc kciuka i wskazującego mogłabym policzyć dobrze piszących naukowców, z których dorobkiem literackim się zetknęłam.
        Autorom chodzi chyba o to, że demokracja to rządy większości, ale w granicach prawa, które obwarowuje jakieś wartości. Ale głowy nie dam. Co do autonomii, to w życiu jest z nią zupełnie tak samo, jak w tym zdaniu: im częściej się ją przywołuje, tym mniejsze znaczenie ma faktycznie i tym mniej w rzeczywistości o nią chodzi.

        • bardzo trafnie to ujęłaś. A co do naukowców naszych jeszcze, to uważam, że dla nich chyba umiejętność formułowania myśli w sposób przejrzysty i interesujący dla odbiorcy jest wręcz ujmą. Co przypomina z kolei partyjną nomenklaturę w z lat minionych… do których chyba w pewien sposób wracamy.

          • To samo jest z językiem prawnym. Taka ąęksnota za kastą i podziałem na lepszych i gorszych. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał uzasadnić potrzebę istnienia jakiejś „kasty” ludzi lepszych, którzy lepiej rozumieją i umieją różne rzeczy. Moim zdaniem to jakieś kompleksy, takie podkreślanie „lepsiejszości”.

          • też myślę, że to kompleksy. Ale i nieumiejętność odróżnienia kurzu od mebla. Niektórym ludziom się wydaje, że jak będą kopiować łamany i pusty język ludzi z danego środowiska, to w ten sposób przejmą nijako błogosławieństwo tego środka. Traktują kiepską polszczyznę jako coś, co ma wartość samą w sobie, boją się oderwać od tego szablonu. A przecież to tylko kurz. Mebel jest pod spodem…

          • To jednak sięga gdzieś w głąb historii. Ciekawe, że jak czyta się angielskie teksty z XVII wieku, to są one prawie bez problemu zrozumiałe. A polskie już niekoniecznie – cos chyba jest w tym języku polskim, że korci ludzi, by go kaleczyć, udziwniać, łamać zasady gramatyki w imię źle pojętej kwiecistości.

          • nie rozumiem przyczyn tak odległych zaburzeń języka, ale te bliższe są dość oczywiste. Tak się kończy wymordowanie inteligencji, niestety. Zaczynamy od zera, dysponując póki co osobnikami inteligencko-podobnymi, urzędnikami w miejsce prawdziwych intelektualistów. Pewnie kiedyś to się zmieni.

          • Napisałam co sadzę o wykształconych chamach w Domu Peonii. W sumie pod wpływem twojego postu, choć nie na temat. Może zajrzysz?

          • jasne, że zajrzę. Zresztą, nie musisz pisać, i tak prędzej czy później bym tam wpadł bo mam Cię w obserwowanych 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s