Recenzje książkowe, odcinek 78 (39/2012)

Bez bicia przyznajemy, że się ostatnio opitalamy z lekturami. Stąd, dzisiaj, tylko jedna propozycja. I to po przerwie.

Co prawda książka zaledwie jedna, ale za to nie byle jaka. Przynajmniej teoretycznie. Recenzja Okrutnego wiatru Glena Cooka to coś, co było bardzo oczekiwaną przygodą.

Zapraszamy!

Tytuł książki: Imperium Grozy #1 – Okrutny wiatr

  • Autor -> Glen Cook
  • Kategoria -> fantasy
  • Krótki opis -> trzy powieści w jednej okładce. Za wiele by gadać, szczegóły w recenzji 😉
  • Werdykt recenzencki -> pierwsza część masakrycznie słaba (makulatura). Kolejne ratują honor Cooka. Mimo wszystko: pewne rozczarowanie. Miało być lepiej.
  • Nasza recenzja książki -> TUTAJ

Reklamy

20 thoughts on “Recenzje książkowe, odcinek 78 (39/2012)

  1. Nie jest źle. Jest recenzja, jest ciągłość czytania i recenzowania;-) Ja trzy dni temu robiąc sobie wolne od pracy zabrałam w podróż „Sklepik z marzeniami” Kinga. Nie czytałam jeszcze, a Wy tyle razy już wspominaliście akurat o tym tytule, że pomyślałam sobie, iż będzie wreszcie okazja do poczytania. Przed wyjazdem jeszcze zastanawiałam się czy nie dorzucić innej książki, czy oby na pewno nie za mało stron jak na mnie. Koń by się jednak uśmiał z moich wyczynów. W pociągu natrafiłam na takie gaduły, że razem całe 10 stron udało mi się przeczytać:D Wyczyn godny mistrzyni:D
    A co do „Okrutnego wiatru” skoro tyle rzeczy nawytykaliście Cookowi to podaruję sobie ten tytuł.

    • Sklepik owszem, czytaliśmy. Ale czy polecaliśmy? 😉 Moim zdaniem jest odrobinę nudny, jak i spora część Kinga. King jest genialnym pisarzem, wspaniale tka materię słów, ma rewelacyjne pomysły ale… przynudza. Preferuję jednak opowiadania Kinga: subtelniejsze, po prostu lepsiejsze. Tym niemniej, bardzo jestem ciekaw Twojej opinii o Kingu.

      a z czytaniem to szkoda gadać… ja już tydzień męczę książkę – skądinąd bardzo ciekawą – i jestem gdzieś w połowie ;-(

      • Wspominaliście „Sklepik…” kilka razy przy dyskusjach o Kingu, oczywiście o dłużyznach była mowa. Ja Kinga trochę już prozy miałam okazję czytać. Moim zdaniem to pisarz pełną gębą, który ma warsztat i potrafi genialnie opowiadać. Tylko, że on ma taki swój sposób opowiadania, który po wytrzaskaniu kilku jego książek jest jak schemat. Wiadomo, że chce wprowadzić czytelnika w świat opowieści, ale z drugiej strony to wielu przynudza. Choć ja akurat Kinga czytam raz na jakiś czas i daję rady i te wielkie gabaryty lubię. Tylko, że wg mnie on w wielu historiach robi tzw. odgrzewanie kotletów. To nie są historię na miarę kreacji np. Clive’a Barkera. Nie miałam jeszcze okazji czytać „Mrocznej wieży”, ale z tego co poczytałam to wygląda na to, że ten cykl i jego bohater wnosi coś świeżego i od początku do końca jest stworzony przez Kinga. Na ten moment „Miasteczko Salem” jest moją ulubioną powieścią Kinga. Świetnie zbudowany nastrój grozy!
        U mnie z czytaniem nie jest źle, choć McCarrthy dał mi popalić;D Niedługo opiszę jak zalazł mi za skórę:D Ja ostatnio znowu mam inny problem. Jak przeczytam książkę to od razu nie piszę przemyśleń, a potem to się odkłada i odkłada.

        • ja ostatnio zrobiłem się wybredny: do książki musi mnie ciągnąć. Taki np. Weber który wszak literaturą wysokich lotów nie jest, wszedł mi mimo napiętego kalendarza w parę dni (900 stron). Cook – niewiele mniej stron – był wałkowany prawie dwa tygodnie (i Bogiem a prawdą: nie doczytałem: zostało mi parę stron, ale miałem ciekawsze rzeczy do czytania). King, kiedy ostatnio go testowałem, w pewnym momencie pociągał mnie mniej niż perspektywa sprzątania łazienki ;-). Teraz już się nie spinam: albo mi coś wchodzi, albo nie. A z Kingiem trzeba powalczyć aby wszedł, więc na ten moment temu panu dziękuję ;-).

          ze spisywaniem to oczywiście jest tak, że co się odwlecze to się uciecze ;-). Lepiej od razu. Ewentualnie można napisać reckę za jakiś czas ale pod jednym warunkiem: że w międzyczasie nie czytamy nic innego. Przynajmniej ja tak mam. Wpadając w inną książkę tracę czucie poprzedniej. Kojarzę fakty, bohaterów itd, ale tracę poczucie klimatu.

          • Ja np. kiedyś czytałam do końca każdą książkę, którą zaczęłam czytać. Niestety dziś wiele książek potrafię odrzucać w kąt po tym jak widzę, że to marne lub nie dla mnie. Szkoda mi najzwyczajniej czasu.
            Ha ha, ale dałeś popalić Kingowi z tym porównaniem między nim, a sprzątaniem łazienki:D

          • ale taka jest prawda: samo nazwisko nie wystarczy aby przykuć do książki. Może niedoświadczony czytelnik będzie bardziej skłonny do poświęcenia, bo sobie pomyśli, że tak musi być, że to jakieś arcydzieło i takie tam. Ale skoro mi się zdarza czytać znacznie lepsze debiuty nikomu nie znanych pisarzy, to po cholerę męczyć się z nudnym dziełem mistrza?

          • To prawda. Dla obytego czytelnika samo nazwisko to już za mało. Za nim musi iść dobra jakość książki.

          • ale wedle statystyk większość czytelników czyta dosłownie kilka książek rocznie, a to i tak znacznie więcej niż średnia dla całego społeczeństwa…

  2. No ale liczba stron tej książki równa się dwóm czy trzem książkom innym niż „fantastyka” ; )
    A tak na poważnie – przerwy w pisaniu są niezbędne ; ) Z wielu powodów ; )

    • oj tak… a najgorsze, że akurat teraz, kiedy przerwa przydałaby się jak nigdy – dosłownie – przerwy zrobić sobie nie można. W pracy zachrzan a na półce cała kolejka priorytetów, które zrecenzować w terminie trzeba… ech… ;-(

  3. Sposób wydania jest super. Problem w tym, że próbowałem przebrnąć przez Czarną Kompanię tego autora – niestety nie udało mi się…

    • Czarna kompania jest akurat całkiem całkiem… Prezentuje dość szczególny nurt fantastyki. Co ciekawe, ciągle jeszcze nie udało się jej podrobić innym autorom do końca ;-). A wydanie faktycznie: rewelka.

  4. Błagam, dajcie namiary na „Atlas chmur” w ludzkiej cenie ^^ No dobra, żarty na bok 🙂 A mnie tam w dalszym ciągu rajcuje seria „Gra o Tron”. Mogłaby się zamknąć nawet w 4 tomach, ale skoro autor (+ wspólnicy pewnie też) ma rozmach, to czemu nie 8 🙂 Trzeba jednak przyznać, że wysyp tej fantastyki jest niewyobrażalny. Jak mawiał klasyk, czyli kot na pustyni – „Nie ogarniam tej kuwety” jest chyba obrazowym komentarzem. Przyznam, że miałem ochotę nawet „Okrutny wiatr” nabyć, ale pomogliście ciut zaoszczędzić, za co wielkie dzięki 🙂
    A przy okazji – recenzowaliście może „Rzekę Bogów”?

    • Rzeka Bogów nam umknęła, w tym sensie, że ktoś inny sprzątnął z recenzenckiej puli… ale już posłaliśmy kumpli z Ukrainy w odwiedziny, więc sprawa jest rozwojowa ;-). Czytałem pozytywne recenzje Rzeki Bogów, a i sam tym tej fantastyki bardzo mi odpowiada, więc sądzę, że prędzej czy później położę łapę na tym czymś. Piszę w liczbie pojedynczej, bo Iza akurat do fantastyki ma dłuuugie ręce 😉

      a w ten weekend pojawi się recka książki sci-fi, która jak dla mnie jest prawdziwym objawieniem gatunku. Jeszcze nie doczytałem do końca, więc nie chcę wyprzedzać własnego cienia, ale… negatywnej niespodzianki nie będzie ;-).

      co do Gry o Tron: strasznie mnie wciągnęła na początku, ale po którymś kolejnym tomie odpadłem. Jak dla mnie facet chce stworzyć coś w rodzaju fantastycznej wersji Mody na sukces, wszystko opisuje dookoła i przeciąga wątki byle więcej masy było. A mam porównanie, bo czytuję z wielką ochotą serie długaśne i nierzadko składające się z kobył po około tysiąc stron. I nie zawsze mam wrażenie takiego pompowania na siłę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s