Felieton Miesięcznik Literacki # 09 – kwiecień

Z poślizgiem, bynajmniej nie standardowym, zapraszamy Was do lektury kwietniowego odcinka naszego cyklu „Miesięcznik literacki”.

Tym razem mowa, m.in. o Jamesie Bondzie i Szymborskiej, a może nie tyle o Pani Wisławie, co o jej sekretarzu. Czyli, de facto, ten odcinek zdominuje aż dwóch agentów 😉

Miłej lektury! 

MIESIĘCZNIK LITERACKI – KWIECIEŃ 2012  

Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata. Przeplótł także trochę literackich nowości pozostawionych w spadku, trochę starego „Kruka”, a także trochę sporo młodszego Bonda. Przynajmniej w moim prywatnym rankingu najciekawszych wydarzeń kulturalnych minionego miesiąca.

Przez niemalże cały kwiecień byliśmy świadkami licznych doniesień na temat pozostałości literackich po zmarłej niedawno Wisławie Szymborskiej. Mogliśmy się więc dowiedzieć, że w jej mieszkaniu znaleziono rękopis czegoś, co z twórczością Noblistki ni w ząb się nie kojarzy – kryminału pod całkiem intrygującym tytułem, „Błysk rewolweru”. Sekretarz Szymborskiej, Michał Rusinek (na myśl o którym mogliście z obawą myśleć o zaglądaniu do lodówki) twierdzi, że tekst powstał, kiedy autorka… chodziła jeszcze do szkoły. Inne ciekawe znaleziska, to niepublikowane dotąd wiersze, przekłady czy zabawy literackie. Kto wie, pewnie już wkrótce będziemy mogli znaleźć je w księgarni. Nawet jeśli pani Wisławie nie udało się ich dokończyć, tak jak w przypadku jej ostatniego tomiku pt. „Wystarczy”.

„Wystarczy” miał swoją premierę chwilkę temu, 20 kwietnia. Część z zamieszczonych w nim utworów mogliśmy przeczytać w tygodnikach i prasie codziennej. Niektóre są prawie skończone[1]. Ktoś może zapytać, jaki jest sens wydawania czegoś, czego Noblistka nie tylko nie dopracowała, ale nawet nie ukończyła? Rusinek tłumaczy, że to będzie skarb literacki także w tym sensie, że książka będzie pokazywać warsztat pani Szymborskiej. I pierwszy raz będzie można zobaczyć, jak ona pracowała nad wierszami[2].

Podobnego zabiegu – demaskowania kunsztu artystycznej pracy – raczej nie ma co się spodziewać po najnowszym filmie Jamesa McTeigue’a, „The Raven”. Być może na szczęście… Kiedy w XIX-wiecznym Baltimore zaczyna grasować morderca, detektyw prowadzący śledztwo odkrywa, iż zbrodniarz inspiruje się twórczością Edgara Alana Poe. Policja łączy swe siły z pisarzem, by zapobiec kolejnym przestępstwom[3].

Nie wiem, jak Wam, ale mnie to przypomina pierwszy odcinek serialu kryminalnego „Castle”… W każdym razie, twórcy thrillera zapowiadają, że będzie on bazował na dziełach Poe. Oby udało im się oddać niesamowity klimat twórczości romantyka! Amerykańska premiera obrazu już się odbyła, 27 kwietnia. Wszystkich zainteresowanych dostępnymi fragmentami odsyłam na stronę portalu Collider lub na http://www.film.gildia.pl/news/2012/04/nowe-materialy-z-the-raven.

Co byście zrobili, gdyby ktoś Wam zaproponował wskrzeszenie… agenta 007? Dla Williama Boyda nie było to pytanie hipotetyczne. Decyzją spadkobierców Iana Fleminga czeka go nie lada wyzwanie. Boyd jest autorem powieści szpiegowskiej „Bez wytchnienia” oraz powieści obyczajowych „Any Human Heart” i „Good Man in Africa”[4]. Pisanie nie jest więc dlań pierwszyzną. Pierwszyzną nie jest także to, że o Bondzie pisze ktoś inny niż Fleming – z takim zadaniem zmagali się wcześniej Sebastian Faulks i Jeffery Deaver.

Jaki jest pomysł Boyda na kolejne wcielenie wielbiciela martini wstrząśniętego, niemieszanego? Pisarz zapowiedział, że jego wersja będzie próbą powrotu do „klasycznego Bonda” i że akcję umieści w 1969 r.[5] Na razie wiadomo zaledwie tyle.

Ciekawe, jakie pobudki kierują spadkobiercami Fleminga… Czyżby prawdziwe było w ich przypadku popularne powiedzenie, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o… wiadomo o co? A może działają pod wpływem miłości do najsłynniejszego agenta tajnych służb Jego Królewskiej Mości (wszak w przypadku ewentualnej ekranizacji utworu ulokowanego w latach sześćdziesiątych, znacznie trudniej będzie o product placement, na którym twórcy Bonda zarabiali krocie)? Ciekawe…

[1] http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/711/michal-rusinek-odnalazl-kryminal-szymborskiej.

[2] Tamże.

[3] http://www.film.gildia.pl/news/2012/04/nowe-materialy-z-the-raven.

[4] http://wyborcza.pl/1,75475,11558993,Nowy_Bond_wedlug_Boyda.html. Ostatnia z wymienionych powieści została zekranizowana w 1994 roku, a w obsadzie znalazł się m.in. Sean Connery (zob. http://pl.wikipedia.org/wiki/William_Boyd).

[5] http://wyborcza.pl/1,75475,11558993,Nowy_Bond_wedlug_Boyda.html.

Artykuł dostępny jest na Qfancie – możecie go przeczytać TUTAJ

Reklamy

12 thoughts on “Felieton Miesięcznik Literacki # 09 – kwiecień

  1. Jestem przeciwna wydawaniu tego, co autor nie ukończył i nie dopracował. Dla mnie jedna rzecz to umieszczenie takich rzeczy w muzeum pamięci pisarza, a inna rzecz wypuszczania na rynek wysokonakładowej publikacji. No, ale to moje zdanie.

    • odcinanie kuponów, ot co… rynek w tym przypadku jest bezlitosny. Jeśli coś choćby potencjalnie się sprzeda, to na pewno ktoś to spróbuje wydać… a zasoby twórców już nieżyjących są bezcenne o tyle, że teoretycznie więcej ich już być nie może, co oznacza, że mielone są ciągle te same artefakty.

      • Wiadomo, że jak coś potencjalnie da się spieniężyć to rynek to robi. Tylko czy jest sens pokazywania czegoś nieskończonego? I tak i nie…

  2. Michał Rusinek (na myśl o którym mogliście z obawą myśleć o zaglądaniu do lodówki)
    Ha, nie rozumiem _^_; *baka da yo*

    E tam, zawsze warto wydać – trzeba dać pracę literaturoznawcom, krytykom lit., historykom literatury xP
    A na poważnie – niejednokrotnie wiele (nie tylko) literackich „perełek” uchroniono właśnie w ten sposób od zniszczenia.

    • ale czym innym jest uratowanie przed zapomnieniem, a czym innym taka dekonspiracja twórcy ;-). Bo przecież czym innym jest dzieło skończone, podpisane, zamknięte, a czym innym luźne notatki, bazgroły, myśli do rozwinięcia. Sądzę, że twórców należy oceniać po wersji ostatecznej, nie po wstępnych wariantach. Ale jasne, lepiej że się mówi, niż gdyby dana rzecz miała być całkowicie nieznana. To jest zysk dla wszystkich 😉

      • Chyba nikt nie będzie oceniał Szymborskiej po wariantach? 😉
        A niestety nie będzie już skończone, podpisane, zamknięte.
        Wydanie w takim stanie to chyba nie tylko praca dla literaturoznawców, historyków, krytyków. Warto dopełnić obraz dla wszystkich.
        Pozdrawiam

        • z drugiej strony, ona chyba tego wydania nie chciała… różnie można do sprawy podchodzić. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko jest dla ludzi i literaturoznawców 😉

    • ale czym innym jest uratowanie przed zapomnieniem, a czym innym taka dekonspiracja twórcy ;-). Bo przecież czym innym jest dzieło skończone, podpisane, zamknięte, a czym innym luźne notatki, bazgroły, myśli do rozwinięcia. Sądzę, że twórców należy oceniać po wersji ostatecznej, nie po wstępnych wariantach. Ale jasne, lepiej że się mówi, niż gdyby dana rzecz miała być całkowicie nieznana. To jest zysk dla wszystkich 😉

  3. Nie lubię takich odkryć. To jak zdjęcie płaszcza(w sensie: pozbawienie go), gdy pod spodem nie ma nawet gaci. Faktem jest, iż poprzez zamieszanie wokół sprawy Wiesława Sz. jest nadal „żywa” w naszych myślach, lecz odkrywanie wszelkich szkiców, zapisków i notatek jest pozbawieniem tajemnic.
    Zdaje sobie sprawę, że pisanie to czesto pomieszanie fikcji z rzeczywistością, ale czasami nie chce wiedzieć w którym momencie owa fikcją była 😉

    • Taka sekcja zwłok ma sens jeśli odbywa się w celach naukowych. Dla odbiorcy końcowego jest zbędna. A nawet szkodliwa.

  4. Idąc za pobudkami spadkobierców fleminga…jeśli nie wiadomo o co chodzi, najwyraźniej jest to sex, albo kasa….trzeciego wariantu nie ma…chyba że wyjście przez okno 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s