Felieton Miesięcznik Literacki # 08 – marzec

Dzisiaj mamy dla Was marcowy odcinek naszego cyklu „Miesięcznik literacki”.

Być może zachęci Was fakt, że marzec dostarczył kilku ciekawostek związanych z osobami i zjawiskami bardzo mocno osadzonymi w świecie literatury. W ramach przykładu pozwolimy sobie wymienić jedno tylko nazwisko: Bronte. Ale na nim, rzecz jasna, marzec się nie skończył…

Miłej lektury! 

MIESIĘCZNIK LITERACKI – MARZEC 2012  

Dawno, dawno temu… – tak mógłby zaczynać się marcowy „Miesięcznik literacki”, gdyż wszystkie wiadomości, które tym razem wpadły mi w oko, dotyczą bliższej lub dalszej przeszłości. Czyżby teraźniejszość zaspała i poskąpiła wydarzeń intrygujących a świeżych? Niewykluczone, że tak, ale miejmy nadzieję, że jest to niedyspozycja chwilowa.

Większość z Was zapewne zgodzi się ze mną, że szkolna lektura to nie przelewki. Dobrze, jeśli na lekcjach wolno wyrazić o niej opinię, prawda? Zwłaszcza jeśli jest to jedyna słuszna opinia… Pewna swoboda na szczęście przychodzi z czasem – nie zawsze z pożytkiem dla literackiego dzieła. Jeszcze nie tak dawno temu na naszym polskim gruncie oskarżano „Lalkę” o treści antysemickie (sic!)[1]. Teraz podobne zarzuty wysunięto przeciw… „Boskiej Komedii” Dantego. O ile w przypadku „Lalki” sprawa jest prosta (w końcu każdy, kto ma choćby mgliste pojęcie o pozytywizmie, wie, że jednym z silnie propagowanych w prasie i beletrystyce haseł była właśnie walka z antysemityzmem…), tak z „Boską…” może być ciężej…

Gherush92 (włoska organizacja walcząca o prawa człowieka – przyp. I. G.-B.) wypunktowało konkretne pieśni z arcydzieła Dantego, które ich zdaniem zasługują na krytykę: np. Piekło Pieśń XXXIV, które opowiada o Judaszu, przeżuwanym bez końca przez Lucyfera lub Piekło Pieśń XXVIII, w którym to Mohammed jest rozryty „na skróś od brody aż po części zadnie”. Wskazano również Czyściec Pieśń XXVI, w której ukazani są homoseksualiści, którzy kroczą w płomiennej kąpieli. To dzieło – mówią – szkaluje Żydów, opisuje islam jako herezję i jest pełne homofobii[2].

Gherush92 argumentuje, że sztuka nie może być wolna od słów krytyki. Z drugiej strony barykady historyk literatury, krytyk i pisarz Giulio Ferroni nazywa te wypowiedzi „kolejną wrzawą wywołaną przez polityczną poprawność do spółki z brakiem historycznego wyczucia”. Dodaje, że „Boska Komedia” powinna być czytana w konkretnym historycznym kontekście. „Można dodać więcej przypisów, ale głupotą byłoby porzucanie studiów nad tym arcydziełem, które pomogło zbudować obraz ludzkości”[3]. Nic dodać, nic ująć.

Dobra wiadomość dla wszystkich wielbicieli pisarstwa sióstr Brontë. Do tej pory mogliśmy rozkoszować się dziełami dwóch z nich, Charlotty (tej od Dziwnych przygód Jane Eyre – przyp. I. G.-B.) i Emily (autorki jednego dzieła, ale za to jakiego: Wichrowych wzgórz). Teraz, wreszcie, pojawi się tłumaczenie książki trzeciej rozgrywającej w tym rodzinnym tercecie, Anne, pt. Lokatorka Wildfell Hall z 1848 roku. Gratka nie lada nie tylko dlatego, że to pierwsze dzieło Anne, jakie mamy okazję przeczytać po polsku, ale i z tego względu, że Lokatorka… uważana jest za pierwszą powieść feministyczną.

W czasie, gdy została opublikowana, wywołała skandal – autorka odważyła się przedstawić racje kobiety, która ucieka od męża, co stanowiło nie tylko wykroczenie przeciwko przyjętym obyczajom, ale w świetle angielskiego prawa uznawane było za przestępstwo. Uważa się, że w powieści znalazło się wiele odniesień do życia brata autorki, Branwella Brontë[4].

Jak łatwo policzyć, Lokatorka… została wydana w swoje 164. urodziny. Na uwagę zasługuje rocznica doskonalsza – bo setna – którą obchodziła właśnie… kochana pszczółka Maja. Niewiele osób wie, że słynna (nie tylko u nas) bajka miała pierwowzór literacki, którego autorem był Niemiec, Waldemar Bonsels. Równe 100 lat temu wydał on książkę Pszczółka Maja i jej przygody, która doczekała się nie tylko kilku ekranizacji (ta najsłynniejsza miała miejsce dopiero w 1975 roku), ale również rozeszła się w milionach egzemplarzy. Przetłumaczono ją na 40 języków. W Polsce po raz pierwszy ukazała się w 1922 roku.

Sfilmowana opowieść zepchnęła oryginał na margines. Literaturę sprowadzono – podobnie jak np. sfilmowaną przez wytwórnię Disneya „Księgę dżungli” Rudyarda Kiplinga – do poziomu niewinnej powiastki dla dzieci. Trudno im jako bajkom cokolwiek zarzucić, poza tym, że… pozostały zaledwie bajkami. A przecież zajmują się człowieczymi sprawami i odwiecznymi dylematami, tyle że poprzez opowieść o zwierzętach. Bonsels opisał buntowniczkę Maję, która decyduje, że nie chce żyć według odwiecznych zasad roju. Nie podobają się jej układy i zasady, absolutne rządy królowej i rola trutni, ma odwagę łamać wzorce i szukać własnej drogi[5].

Kto by pomyślał…! A na więcej, kwietniowych tym razem, ciekawostek zapraszam już za miesiąc…

[1] Zob. m.in. http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=196&Itemid=2.

[2] http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/663/boska-komedia-obraza-i-dyskryminuje.

[3] Tamże.

[4] http://ksiazki.wp.pl/tytul,Ukazuje-sie-pierwsza-feministyczna-powiesc-jednej-z-siostr-Bronte,wid,19217,wiadomosc.html.

[5] http://media.wp.pl/kat,1022949,wid,14334910,wiadomosc.html.

Artykuł dostępny jest na Qfancie – możecie go przeczytać TUTAJ

Reklamy

13 thoughts on “Felieton Miesięcznik Literacki # 08 – marzec

  1. Krytyka, o ile jest konstruktywna, służy rozwojowi. W „Boskiej Komedii” pewne sprawy są naświetlone tak czy inaczej, ale… wg mnie robienie szumu wokół tego formatu dzieł nie wynika z faktu, że osoby lub organizacje, które je robią nie są świadome, iż czytanie tych tytułów bez historycznego kontekstu jest śmieszne i nieprofesjonalne. Nie znam sprawy zw. z wymienioną przez Was organizacją, ale patrząc na to w jaki sposób czyta się dziś literaturę i czego się w niej szuka, to tego typu akcje zawsze obracają się wokół takich pojęć jak: homoseksualizm, seksualność czy antysemityzm. A owe odnoszenie się do znanego „dzieła” ma bardziej służyć popularyzacji danej jednostki czy akcji niż tak naprawdę być czystą krytyką tekstu literackiego czy jego pochwałą. Nie mówię tutaj, że literatura jest wolna od uprzedzeń, bo nie jest, nie mówię, że zawsze tego typu krytyka nie ma sensu, ale szczerze powiedziawszy jestem już znudzona i zmęczona tym, że pewne jednostki w sposób medialny czytają dzieła jednej epoki przez czasy, kulturę i mentalność innej epoki, czy przez obecnie bardzo modne czytanie wszystkiego z zacięciem genderowym.

    • każdemu możemy w naturalny sposób zarzucić robienie medialnego szumu w oderwaniu od merytorycznego przesłania. Z drugiej strony, lepiej samemu tej drogi nie podejmować, bo jest ryzykowna. Stąd odniesienie do przekazu owej grupy, który to przekaz merytorycznie ujmując, jest raczej głupi ;-). Drugie i trzecie dno na pewno jest obecne, ale nie wgryzaliśmy się na tyle. Pewnie, jak zwykle, chodzi o kasę, bo o cóż innego? 😉

      usilne wprowadzanie pojęcia genderu do kultury powoduje, niestety, erozję kultury. Analizowanie np. Biblii czy Opowieści z tysiąca i jednej nocy przez pryzmat bieżących doświadczeń, a więc w całkowitym oderwaniu od kulturowego bagażu autora ówczesnego, jest równie sensowne jak ocenianie zachowań godowych pająków przez filtr chrześcijańskiej etyki prokreacyjnej. Wyszłoby nam, że pająki zjadające swoich partnerów są złem wcielonym, bo przecież prokreacja jedynie może odbywać się po ślubie i metodą na misjonarza… Zabawne, prawda?

      Inna sprawa, że korzystając z większego doświadczenia genetycznego i kulturowego, jesteśmy w stanie ze starych dzieł odczytać więcej. Przeciętny czytelnik dzisiaj ma większą wiedzę niż trzysta lat temu.

      Tak czy siak, we wszystkim przydaje się umiar 😉

      pozdro!

  2. no tak, uderz w stół..zapewne większość krytykujących i dopatrujących się skandalu w dziełach Dantego zapomniała, że to w Rzymie, kolebce chrześcijaństwa miały miejsce ongiś największe rozpusty..
    .
    Bajki, bajki..te z moich dziecinnych lat, w tym walcząca, radosna i niosąca pomoc pszczółka maja, była godną „postacią” do naśladownictwa. Większość obecnych bajek, które oprócz koloru i animacji ,przesłaniem mówią o niczym ryją psychę latorośli, często z braku rodzicielskiego zaangażowania i czasu, posadzonym przed ekran tv.

    • zauważ, że współczesne filmy dla dorosłych (to znaczy nie młodzieżowe) też są pozbawione jakiegokolwiek przesłania, treści, nie mają nawet znośnego scenariusza. Kinematografia – szeroko rozumiana – sprowadzona została do statystyki, filmy liczy się w godzinach i minutach, nie zaś w emocjach i wyniesionych z nich przeżyciach…

        • ale i off się przejadł, bym nawet powiedział, że zaczął się jakby sam zjadać nerwowo. Przeżyliśmy jednak dzięki offowi kilka miłych chwil, więc doceniamy ;-). Czasami warto też zerkać na kino pomiędzy offem a mainstreamem – słabiej reklamowane, gorzej dostępne, ale bywa że naprawdę niezłe i robione bez zadęcia

          • te najlepsze zazwyczaj nie sa w ogóle reklamowane. Może to i dobrze, dla kogoś komu nie chce się szukać, tak treść filmu niewiele powie. Nie ma tam szaleńczych pościgów,gonitw z bronią, tanich i mdławych miłości, pompatycznych zwrotów akcji i ponadwymiarowych obiektów latających;)

          • my, dla odmiany, uparliśmy się znaleźć dobry film akcji – przecież kiedyś takie były, prawda? Szukamy i szukamy, czasami nawet znajdujemy coś niezłego, ale ideał ciągle jeszcze dziewiczy…

          • baaardzo rzadko oglądam,najczęściej gdzieś w tle, ale pamiętam niezły film oscylujący między dramatem i kryminałem o przewrotnym tytule „Revolver”…szukam..jest..reż. Guy Ritchie

          • o, dzięki za wskazówkę ;-). Poszukamy w wypożyczalni, może się trafi 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s