Recenzje książkowe, odcinek 51 (12/2012)

W ciągu minionego tygodnia Gildia Literatury opublikowała dwie nasze recenzje. Tym razem zmierzyliśmy się z historyczną monografią Wojna pod ziemią oraz kryminałem Ostatnie kuszenie. Statystycznie rzecz ujmując, szaleństwa nie ma. Coś powoli nam ostatnio idzie czytanie… na szczęście, najgorsze za nami. Lada moment spodziewamy się drobnego przyśpieszenia. Na wokandzie mamy obecnie kilka naprawdę niezłych tytułów… ale o tym za tydzień ;-).

 

Zapraszamy poniżej!

Tytuł książki: Wojna pod ziemią 1914 – 1918

  • Autor -> Simon Jones
  • Kategoria -> monografia historyczna
  • Krótki opis -> intrygujący epizod pierwszej wojny światowej, niemal całkowicie nieznany, poruszany bardzo, bardzo rzadko w najpopularniejszych pozycjach naukowych. A szkoda, bo wojna pod ziemią, toczona równolegle do mozolnych i krwawych starć okopowych bezwzględnie zasługuje na uwagę.
  • Werdykt recenzencki -> nieco niewykorzystany potencjał: bomba atomowa o sile kapiszonu, ale wina tutaj przede wszystkim autora, który z tematem sobie nie poradził. Pod względem stricte historycznym, czyli w ujęciu monograficznym: świetna sprawa. Dla czytelnika innego niż historyk / student, książka umiarkowanie ciekawa, a momentami wręcz nudna. Tym niemniej, warto zwrócić na nią uwagę – o tych tematach po prostu się nie pisze, dzieło Jonesa jest więc w pewnym sensie białym krukiem…
  • Link do pełnej recenzji -> TUTAJ

Tytuł książki: Ostatnie kuszenie

  • Autor -> Val McDermid
  • Kategoria -> kryminał / thriller
  • Krótki opis -> trzeci tom serii „Tony Hill / Carol Jordan”. Hill podejmuje wyzwanie nieco osobiste: próbuje zbadać umysł zbrodniarza, który zamordował jego przyjaciółkę. Jordan z kolei testuje umiejętności aktorskiej w pewnej prowokacji, w której celem jest drań polskiego pochodzenia ;-). Tadzio Radecki ma potencjał na mistrza występku a’la Capone, ale Carol raczej brykać mu nie pozwoli…
  • Werdykt recenzencki -> niezły thriller, acz zdecydowanie poniżej możliwości McDermid.
  • Link do pełnej recenzji -> TUTAJ

Advertisements

17 thoughts on “Recenzje książkowe, odcinek 51 (12/2012)

  1. A ja zacząłem ostatnio uprawiać archeologię czytelniczą. Sięgam do książek, które kupiłem przed laty i nie miałem czasu przeczytać odkładając na lepszy czas. Teraz mam na tapecie wydaną przez wydawnictwo ZNAK książkę Johna Todda pt. Marcin Luter. Kupiłem ją w 1984 roku:-)))

    • ja z kolei, z konieczności, czytuję pozycje recenzenckie, ale równolegle kupuję mnóstwo książek, sporo też dostaję z wydawnictw (nie wiadomo czemu) i co lepsze perełki trafiają do osobnej biblioteczki, w której czekają na tak zwane gorsze czasy. Czyli emeryturę ;-). A już szczególne miejsce zajmują pozycje trudne, takie jak „Ulisses” do których tęsknię tym bardziej, im więcej lajtowej pulpy mielę na codzień. Ale to i tak kwestia przyszłości…

      książek z lat 80tych też mam trochę, a wśród nich parę naprawdę fajnych. Kiedyś… 😉

  2. Ulisses? Tak, świetny wybór, bo pewnie już niedługo przyjdzie ten czas, że najnowsza-super-świetna-fantastyczna-i-wspaniała-literatura zmusi po sięgnięcie po Joyce’a jako antydot ; )

    • hehe, niewykluczone, że rzeczywiście będzie trzeba się tak reanimować za jakiś czas 😉

      chociaż, jeśli zapomnieć o literaturze wampirystycznej, pseudokryminałach, połowie fantastyki i nie trzymających się kupy thrillerach-niby-psychologicznych, to przecież nie jest aż tak źle 😉

      • Ale co wtedy zostaje? romanse? _^_
        Nie no, nie mówię, że jest aż tak źle ; ) Jakkolwiek mam wrażenie graniczące z pewnością, iż najnowsza literatura współczesna więcej obiecuje i kusi, niż rzeczywiście daje. Po przeczytaniu okazuje się, że można było całość skonstruować lepiej, pewne wątki pominąć, inne zaś rozwinąć ; )

        Życzę Wam słonecznej niedzieli i dobrej literatury!

        • zgodzę się – współczesna literatura jest zbyt mocno konfigurowana jako przezroczysta dostawka. Tak jak filmy: ich jedynym celem jest po prostu przetrwanie przez widza seansu bez większego kłopotu. Cóż, wchodzimy w etap produkcji masowej w świecie kultury 😉

  3. Ulisses – cudnie. Moje oczy cieszy ostatnio Dekameron – G, Boccaccio, odkładana kilkakrotnie na półkę, chyba musiała doczekać się na swoją kolej 😉

    • przeczytałem Dekameron, bardzo piękna literatura, czasami podniecająca, czasami zastanawiająca – słowem: klimatyczna na sposób różny i w dodatku wciągająca 😉

  4. Nie wiem z czego to wynika, ale i u mnie w ostatnim czasie nie ma czytelniczego szaleństwa. Ale patrząc na polskie statystyki czytelnicze i tak nie jest źle bo te 2 książki tygodniowo, z wyższej lub niższej półki, czytam. Ja np. od roku zabieram się do przeczytania „Historii Pana B” C. Barkera… I tak od dwunastu miesięcy jestem dokładnie na aŻ 37 stronie…

    • przeciętny polski czytelnik pochłania bodaj 2 książki na rok… jedna to pewnie statystyczny podręcznik szkolny 😉

        • czytanie jest formą rozrywki stosunkowo wymagającą: aby odnieść korzyść z czytania, trzeba trochę powyobrażać sobie, myśleć itd. Z drugiej strony, po co aż tak się poświęcać, skoro można obejrzeć telenowelę, w której myślenie jest nie tylko zbędne, ale wręcz niewskazane?

          • heh, no telenowele to telenowele. Nie wiem kto to wynalazł, ale miał pomysł na przywiązanie człeka do ekranu przez ok. pół roku w rytmie jednej i tej samej melodii;D Masz rację w tym co piszesz. Choć ja bym jeszcze od siebie dodała nieumiejętność wykorzystywania wolnego czasu przez wiele osób.

  5. Życzę Wam Onibe udanych , radosnych i szczęśliwych Świąt Wielkanocnych w gronie najbliższych Wam osób i oczywiście obfitego dyngusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s