Serialowy łańcuszek – Hiacynta, której bać się należy

Imć R zaproponował, cobyśmy się dołączyli do internetowego łańcuszka serialowego. Panu R się nie odmawia, choć w formie wstępu musimy dodać, że akurat zabawa w seriale to dla nas spore wyzwanie. A to dlatego, że koncepcję kina domowego potraktowaliśmy bardzo dosłownie. Nasz ekran telewizyjny podłączony jest tylko do amplitunera, odtwarzacza dvd i oczywiście głośników. Nie, nie pominęliśmy wyjścia antenowego. Po prostu go nie mamy. Sami rozumiecie: ciężko w tych okolicznościach być na bieżąco z serialami.

A jednak, jest kilka takich, które lubimy na tyle, by kupować je na dvd i mniej więcej regularnie katować w domowym zaciszu znad miseczki popcornu i dobrego, półwytrawnego wina (ach, te dziwne zwyczaje konsumenckie – komedia sama w sobie). Przebiegamy w myślach nasze ulubione: Morderstwa w Midsumer czy Hercules Poirot, ale dzisiaj, trochę przewrotnie, napiszemy o…

…o bardzo kuriozalnym, irytującym i cholernie zabawnym serialu produkcji brytyjskiej, a mianowicie Co ludzie powiedzą.

Oryginalny tytuł to Keeping Up Appearances i jest to nieco wymowniejsza nazwa niż wersja polska. Bohaterka, Hiacynta Bukiet to prawdziwa herod-baba, która wprawdzie na niewielu rzeczach się zna, ale za to całkiem udanie kontroluje okoliczny świat i przynależne mu planetoidy. W skład tegoż wchodzi przede wszystkim jej biedny mąż Ryszard, sąsiadka Elżbieta, jej brat Emmet oraz druga, „gorsza” część rodziny: siostry Stokrotka (zagubiona w lekturze romansów) i Róża (nimfomanka) oraz mąż stokrotki Powolniak (noszący biały podkoszulek stały klient opieki społecznej). Hiacynta ma jeszcze trzecią siostrę: Wiolettę, z której jest szczególnie dumna, bowiem ta wyszła za mąż za faceta z kasą (acz bez klasy) i ma – cytując Hiacyntę, która powtarza to przy każdej okazji – „mercedesa, saunę i miejsce na kucyka”.

Hiacynta jest niepowstrzymana niczym buldożer na Stadionie Tysiąclecia. Nie przyjmuje do wiadomości jakiegokolwiek sprzeciwu i za oczywiste przyjmuje, że dla wszystkich jest autorytetem klasy pierwszej, a nawet zerowej. W praktyce, stanowi przykład szczególnie irytującego osobnika, którego wszyscy omijają jak mogą. Serial obfituje więc w sceny dalszych sąsiadów czołgających się za płotem (aby Hiacynta ich nie zauważyła) czy listonosza skradającego się z kopertą w ręku niczym złodziej po łup. Także biedny Emmet bardzo nerwowo podchodzi do wszystkich czynności, które zmuszają go do opuszczenia domu – zawsze po przekroczeniu drzwi rośnie szansa na wpadnięcie w łapy Hiacynty. A są to łapy niczego sobie…

Przy okazji, nazwisko Hiacynty to swego rodzaju gra słowna. Hiacynta bardzo nie lubi kiedy jej nazwisko jest źle wymawiane, a w polskiej wersji językowej polega to na przekręcaniu Bukiet na Żakiet. To raczej marny dowcip, ale świadczy o niezłym – wbrew pozorom tłumaczeniu. W oryginalne Bucket oznacza… wiadro, podczas kiedy rzeczony i pożądany przez Hiacyntę bukiet to Bouquet, Oczywiście, wszechwładna Hiacynta sama zdecydowała o tym, że w jej przypadku Bucket ma być wymawiane jak Bouquet, ale uwzględniając, iż kobieta wierzy w swoją przynależność do klasy wyższej, możemy to mniej więcej zrozumieć…

Aby należycie zrozumieć jak wybitnym osobnikiem jest Hiacynta, wystarczy dowiedzieć się, że podnosząc słuchawkę telefonu zwykle zagaja ona rozmowę następująco: „Rezydencja Państwa Bukietów. Pani domu przy telefonie”, a czyni to tonem, którego mogliby się uczyć kamerdynerzy w Buckingham Palace… Inna sprawa, że ofiary jej zaborczego poczucia wielkości lubią sobie z niej dworować. Stąd, przerażeni mieszkańcy okolic określają ją nieco dosadniej, mianowicie „Bucket-woman” (kobieta-wiadro), dworując sobie z jej nazwiska. Okrutne? Cóż, każdy w miarę normalny widz, już po mniej więcej piątym odcinku serii uświadamia sobie, że na równie łagodnej formie walki partyzanckiej z Hiacyntą by nie poprzestał…

Co ludzie powiedzą to serial komediowy, który na pierwszy rzut oka przypomina odrobinę naszych Kiepskich. Jednak tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości jest to znacznie ciekawszy przykład przerysowanego, momentami bardzo drastycznego, ale nawet inteligentnego humoru. Oglądanie tegoż serialu ma jednak wielką wadę: człowiek nabywa ryzykownej tendencji do rozglądania się wokół i dostrzegania pośród znajomych i rodziny wcieleń demonicznej Hiacynty i trzymanego pod pantoflem Ryszarda. A jeśli pewne objawy chorobowe zauważymy jeszcze bliżej, bo u nas samych?

Aj, aj, aj…

No dobra, dość o Hiacyncie. Pora na przekazanie pałeczki. Kto byłby skłonny pobawić się w seriale? Na stracenie wybraliśmy trzy ofiary: Evęcristinę, Galerię smaków i Krystianę ;-). Lista jest jednak otwarta. Chętni poszukiwani. Teraz Wy się męczcie, o! ;-D

Reklamy

14 thoughts on “Serialowy łańcuszek – Hiacynta, której bać się należy

  1. Morderstwa w Midsomer (u Was przez u, a nie przez o?) i Poirot – te znam i lubię xD
    Widziałam jeden odcinek Co ludzie powiedzą, nie miałam okazji obejrzeć więcej. Może kiedyś, zwłaszcza po takiej recenzji xD

  2. Łojezu, gdzie nie spojrzę to „Morderstwa”, w domu mnie już męczą, bym w końcu obejrzał, w pracy koleżanka niecierpliwie wyczekuje, aż zacznę oglądać, a teraz tutaj.

    • Morderstwa dobre są, warto je obejrzeć 😉
      jeśli lubisz kryminały, to polubisz Morderstwa (a zaręczam, że sam stawiałem wielki opór i maksymalnie odwlekałem pierwszy kontakt z nimi…)

  3. No proszę, kilka dni mnie nie było a tu i o mnie mowa ! Pewnie, że się bawię 😀 … będzie post o serialach, a co ! Tak na prawdę … w kuchni też „oglądam” 😛

  4. No proszę nie mam bladego pojęcia o „Co ludzie powiedzą”, a opis na Onibe jest, jak zwykle doskonały więc zamówiłem próbkę u kumpla 😉

  5. „Co ludzie powiedzą” – znam wszystkie odcinki emitowane w Polsce i tak jak nie wszystkie seriale komediowe /związane z angielskim humorem/ są dla mnie do zaakceptowania, tak ten UWIELBIAM 🙂
    No i maż Hiacynty wcale nie jest taki biedny, ona go w wielu decyzjach po prostu wyręcza! 😉

    • dla mnie osobiście, Hiacynta staje się niestrawna powyżej pewnej ilości obejrzanych odcinków. Ja na przykład zacząłem reagować gniewem w pewnym momencie na jej pomysły… i wtedy sobie odpuściłem. Ale pewnie wrócę jeszcze… może nawet nie raz 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s