Felieton: alfabet kryminalny. Część szesnasta – „S”.

Wbrew pozorom, po „P” przychodzi „S”. Tak przynajmniej mam wyjaśnione w ściądze. Tak też jest wydrukowane w harmonogramie Alfabetu Kryminalnego Izy. I tej wersji będziemy się trzymać, ot co! ;-). Zresztą, kolejność literek nie jest SZCZEGÓŁEM, którym warto by się zajmować… w przeciwieństwie do innych SZCZEGÓŁÓW, którymi zająć się jak najbardziej warto…

A teraz niespodzianka… dzisiaj będzie o… nie zgadniecie… o SZCZEGÓŁACH 😉

S” jak SZCZEGÓŁ

SZCZEGÓŁ

Wyobraźcie Sobie powieść kryminalną bez decydujących dla rozwiązania zagadki detali… Nie wiem, jak Wy, ale ja ni w ząb nie potrafię tego zrobić! W każdym kryminale bowiem, w którymś momencie śledztwa (lub: w którychś momentach – im więcej tym lepiej, acz bez przesady) detektyw, a wraz z nim Czytelnik, natknie się na drobiażdżek, który poprowadzi go po przysłowiowej nitce do kłębka (a nagrodą jest pełna szpulka… pardon: rozwiązanie zagadki).

Mam niejasne przeczucie – tu oczywiście mogę się mylić – że to właśnie szczegóły – na pozór nieistotne, ostatecznie niezmiernie ważkie – decydują (przynajmniej częściowo) o naszej fascynacji powieściami kryminalnymi. To one stanowią dla nas intelektualne wyzwanie. No bo jak z całej masy podrzucanych tropów, wytypować ten najwłaściwszy? Jak nie dać się oszukać sprytnemu mordercy lub / i błyskotliwemu autorowi? Zresztą, nawet jeżeli wskażemy błędnie, czyż i tak nie ubawiliśmy się przy tym przednio?

Mistrzynią podrzucania takich tropów była, rzecz jasna, Christie. W jednej z moich ulubionych książek jej autorstwa, „A.B.C.”, takim parokrotnie pojawiającym się szczególikiem są… pończochy (kto wie, ten wie… kto nie wie… dopowiedzcie sobie sami). Jakżeż dumni jesteśmy, kiedy go zauważymy!!! Jakże czujemy się mądrzy i spostrzegawczy ;–). Do czasu… gdy okazuje się, że za tym drobiazgiem stoi celowe działanie samego zabójcy – kamuflaż, stanowiący próbę wprowadzenia w błąd policji i Poirota.

Jak zatem upewnić się, że szczegół nie zwiedzie nas na manowce? Radę znajdujemy w innej książce Królowej. Otóż, musimy patrzeć na zagadkę zbrodni jak na łamigłówkę, w której wszystkie elementy muszą się stuprocentowo zgadzać (nawet jeśli pozornie do siebie w ogóle nie pasują):

– Nic nie uspokaja moich napiętych nerwów lepiej niż łamigłówka. No i gdzież to może pasować? Wygląda na fragment futrzanego dywana, ale jakoś…

Mały Belg wyjął jej z palców kawałek tektury.

Tu, madame – powiedział. – To fragment kota.

Nie może być! Kot jest czarny.

Istotnie czarny, ale koniuszek ogona ma biały.

Słowo daję! Ależ pan spostrzegawczy! Moim zdaniem autorzy łamigłówek to ludzie złośliwi. Zawsze coś wymyślą, żeby wprowadzić nas w błąd. (…) No, ale mówiliśmy o śledzeniu, prawda? Strasznie ciekawa jestem pańskich metod i byłabym niezmiernie wdzięczna, gdyby pan zechciał mi je jakoś wytłumaczyć.

Trochę przypominają, madame, tę łamigłówkę – odrzekł Herkules Poirot. – Człowiek dobiera poszczególne fragmenty, niby wielką i różnobarwną mozaikę. Rozumie pani? Każdy szczegół musi trafić na właściwe miejsce. (…) Czasami, madame, (…) bywa dokładnie tak, jak w pani łamigłówce. Dobieramy fragmenty rozumnie, uważnie, według kolorów, madame, no i okazuje się, że szczegół, który bielą winien pasować do futrzanego dywana, pasuje, jak na złość, do ogona czarnego kota1.

1 A. Christie, Zło czai się wszędzie, przeł. z ang. T. J. Dehnel, Wrocław 2001, s. 161-162.


Reklamy

7 thoughts on “Felieton: alfabet kryminalny. Część szesnasta – „S”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s