Felieton Miesięcznik Literacki # 03 – październik

Trzeci numer naszego Miesięcznika Literackiego pojawił się na Qfancie już parę dni temu. Dzisiaj prezentujemy go Wam także na łamach naszego blogu. Pora na literackie podsumowanie października. Zapraszamy do lektury:

MIESIĘCZNIK LITERACKI – PAŹDZIERNIK  

Za oknami listopadowa plucha, a nam w sercach ciągle gra październik. Ależ ten czas szybko leci, prawda? Nim jednak pozwolimy zimie zagościć w naszych umysłach na dobre, zostańmy na chwilę jeszcze w ciepełku październikowych wydarzeń literackich. Nadszedł właściwy czas, aby nadrobić zaległości.
A jest co wspominać, jest! Było naprawdę gorąco. W końcu co jak co, ale Nobla nie przyznaje się często. Literacką Nagrodą Nobla 2011 za zwięzłe, przejrzyste obrazy, które dają nam świeży dostęp do rzeczywistości[1] wyróżniony został 80-letni Tomas Tranströmer. I, jak co roku, wybór Szwedzkiej Akademii zaskoczył wszystkich (no, może poza Szwedami…). Tym razem jednak zdumienie było jakby mniejsze: szwedzki poeta od dawna wymieniany był wśród kandydatów do tej prestiżowej nagrody.

Jeśli wierzyć opiniom kolegów po piórze, najnowszy noblista jest poetą doskonałym(…). Tranströmer od bardzo dawna jest ceniony przez poetów i czytelników. Jego wiersze są bardzo nośne, pojemne. To poeta, który już od paru dziesiątków lat czarował czytelników poezji w bardzo wielu krajach. Za każdym razem, kiedy przyznawano Nobla, czyniono wyrzuty Akademii Szwedzkiej, pytając z jakich powodów tak opóźniają laur, który się temu poecie od bardzo dawna należy[2] (Urszula Kozioł). Jego teksty są bardzo mocne, wyraźne, bardzo metaforyczne, bardzo skandynawskie, nordyckie, ze skałą, śniegiem, ze szwedzkim krajobrazem pełnym fiordów i mroku nocy zimowej. To znakomita poezja[3] (Tomasz Jastrun).

Nobel dla Tranströmera ucieszył nie tylko twórców i wielbicieli dobrej poezji. Nade wszystko ucieszył… jakżeby inaczej… rodaków zwycięzcy. Co prawda, już sześciu Szwedów dostąpiło przed Tranströmerem tego zaszczytu, ale ostatnio zdarzyło się to… ponad ćwierć wieku temu (1974) i to w niezbyt przyjemnych okolicznościach. Nagroda przypadła ex aequo Eyvindowi Johnsonowi i Harry’emu Martinsonowi. Tamten Nobel wzbudził wiele kontrowersji, głównie dlatego, że obaj szwedzcy literaci zasiadali w gronie przyznającym nagrodę, czyli głosowali sami na siebie[4].

Co by tu jeszcze dodać? Może już tylko to, że jeżeli do tej pory nie mieliście w rękach żadnego z tomików najnowszego noblisty, czas najwyższy nadrobić ów brak!

Nobel Noblem, ale nie samymi nagrodami żyje człowiek. Coby było mniej oficjalnie, mam dla Was ciekawe informacje z pogranicza literatury i sztuki. Pierwsza dotyczy biografii jednego z moich ulubionych malarzy, van Gogha. Według książki „Van Gogh: The Life” Stevena Naifeha oraz Gregory’ego White’a Smitha artysta nie zmarł śmiercią samobójczą. Miał go przypadkowo postrzelić nastolatek, 16-letni Rene Secretan przebywający na wakacjach w sąsiednim domu. Rene miał ponoć obsesję na punkcie Dzikiego Zachodu: chodził w kowbojskim stroju, a z wadliwego colta 380 strzelał do wiewiórek i ptaków. No i do van Gogha… Autorzy uważają, że malarz wziął na siebie winę, by chronić chłopca.

Dowody?

Van Gogh zmarł w 30 godzin po postrzeleniu. Pytany przed śmiercią, czy chciał sobie odebrać życie, odparł: „Tak, wierzę w to”. Wcześniej nie zauważono u niego skłonności samobójczych, a w jednym z listów ten rodzaj śmierci nazywa „aktem tchórzostwa”. Miewał jednak stany lękowe i nawroty choroby psychicznej. Wersję o jego samobójczej śmierci podważa też i to, że strzał ugodził go w pierś (zwykle samobójcy strzelają sobie w głowę) i nie strzelił po raz drugi, pistoletu, z którego padł strzał, nigdy nie znaleziono, a w dniu śmierci artysta wybrał się w plener z farbami i sztalugami, co sugerowałoby, że nie miał w planach targnięcia się na życie[5]. Musicie przyznać, że to ciekawa hipoteza. Czy prawdziwa, czas pokaże. Albo i nie…

Tak jak każdy z Was z pewnością zetknął się z malarstwem van Gogha, tak musiał też mieć kontakt z… rysunkami Alberta Uderza. Ojciec Asteriksa i Obeliksa, dziś już 84-letni, postanowił przejść na emeryturę. W jednym z udzielonych wywiadów Francuz stwierdził, że od lat ma problem z ręką i nie jest w stanie już posługiwać się pędzlem, aby rysować[6]. Nie martwcie się jednak – nie oznacza to końca przygód uwielbiających bicie Rzymian i jedzenie dzików Galów. Uderzo, zachwycony talentem pewnego przedstawiciela młodszego pokolenia, postanowił, że pracę nad dalszymi odcinkami cyklu przejmie… Jean-Yves Ferri. Z kolei rysowaniem serii zajmą się od tej pory współpracownicy Uderza – bracia Frederic i Thierry Mebarki[7].

Na efekty trzeba będzie trochę poczekać: najnowsza część (35.) ukaże się dopiero pod koniec przyszłego roku. Cóż, należy uzbroić się w cierpliwość. Oczekiwanie z pewnością osłodzi nam wiele innych, równie ciekawych, wydarzeń. Literackich i nie tylko.

[1] http://ksiazki.wp.pl/tytul,Literacka-Nagroda-Nobla-2011-dla-Tomasa-Transtroemera,wid,18418,wiadomosc.html?ticaid=1d273&_ticrsn=5.

[2] http://kultura.onet.pl/literatura/urszula-koziol-transtroemer-jest-poeta-doskonalym,1,4872548,artykul.html.

[3] http://ksiazki.wp.pl/tytul,Transtroemer-poeta-ludzkiej-podswiadomosci-sylwetka-laureata,wid,18423,wiadomosc.html.

[4] Loc. cit.

[5] http://fakty.interia.pl/kultura/news/van-gogh-nie-byl-samobojca-postrzelil-go-nastolatek,1709275,5.

[6] http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=4&tx_ttnews%5Btt_news%5D=9794.

[7] Loc. cit.

Artykuł dostępny jest na Qfancie – możecie go przeczytać TUTAJ

Advertisements

2 thoughts on “Felieton Miesięcznik Literacki # 03 – październik

  1. A to ciekawostka z tym strzelaniem do Van Gogha.
    Skądinąd trudno mi w to uwierzyć – i te podane przez autorów biografii malarza raczej do mnie nie przemawiają. Coś mi się wydaje że gonią oni nie tylko za sensacją, ale i w piętkę 😉

    • tego nie wiadomo. I może nigdy nie będzie wiadomo. Wiesz jak to jest: fakty stają się częścią wiedzy oficjalnej, kiedy uzna je odpowiednia ilość „specjalistów”. I przestają nią być, jeśli odpowiednia ilość „specjalistów” uzna to za stosowne. Tym niemniej, otwiera to ciekawe możliwości dla twórców. Irving Stone nie żyje, ale może jakiś jego następca spróbuje wykorzystać nowe ustalenia i powołać do istnienia „Pasję życia 2”? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s