Kwestionariusz Misia – gospodarka bez komentarza?

Nie wiem czy słyszeliście o czymś takim, jak Kwestionariusz Misia. Brzmi to zabawnie, ale rzecz jest wcale poważna. Wbrew pozorom.

Kwestionariusz Misia to zestaw pytań na tematy gospodarcze i instytucjonalne, jaki został przedstawiony sześciu polskim partiom: PO, PIS, PJN, PSL, SLD i SRPP.

Pytania są różne. Niektóre pachną populizmem (Czy Partia będzie głosowała za podniesieniem jakiegokolwiek podatku związanego z działalnością gospodarczą w czasie pokoju?), ale… skoro politycy lubią grać w tę grę, to czemu im zabierać ulubione zabawki? Inne mają wymiar bardziej techniczny, ale z gatunku tych, które mają znaczenie dla przedsiębiorców małych i dużych (Czy Partia opowiada się za zdjęcie odpowiedzialności z przyjmującego fakturę VAT za niezapłacenia podatku VAT przez wystawiającego?).

Spośród sześciu zapytanych partii aż dwie – i to największe – odpowiedzi nie udzieliły. PO i PIS nie mają zdania w tym temacie.

Pozostałe partie zdanie mają – niekoniecznie mądre, ale mają. PSL działa konserwatywnie. Nie wiedzieć czemu, dla partii chłopskiej złym pomysłem okazuje się np. traktowanie przedmiotu działalności firmy tylko do celów statystycznych. Być może oznacza to, że PSL oczekiwałby od firm, że te, każdą zmianę zakresu działalności będą konsultowały z urzędami, a przy okazji może jeszcze opłacały koncesje itd.

Co ciekawe PJN nie opowie się za podwyższeniem płacy minimalnej. Nie wiem czy to nie błąd. W nomenklaturze partyjnej podnoszenie płacy minimalnej jest tą samą mantrą co podniesienie podatków czy obniżenie zatrudnienia w urzędach. W praktyce, jest to ten sam bubel co wspomniane dwa, bowiem obniżanie podatków zawsze odbywa się poprzez ich podniesienie, natomiast aby zwolnić 100 urzędników dzień wcześniej przyjmuje się 120…

Palikot jako jedyny zadeklarował, że nie będzie głosował za wprowadzeniem nowych procedur w zakresie rozpoczynania nowych inwestycji, choć pozostałe trzy partie zgodziły się z SRPP, że zamierzają zlikwidować co najmniej połowę już istniejących barier inwestycyjnych. Na chłopski rozum – niekoniecznie PSLowski – tylko Palikot powiązał logicznie oba pytania i wyszedł z nich obronną ręką.

Z drugiej strony, SLD i PJN obiecują nie wprowadzać nowych regulacji działalności gospodarczej poza tymi, które wynikają wprost z prawa unijnego, natomiast SRPP i PSL są zdania przeciwnego.

Powyższa analiza nie wyczerpuje tematu, ale nie będziemy Wam odbierali frajdy. Artykuł poświęcony Kwestionariuszowi Misia znajdziecie na stronach ZPP, natomiast bezpośredni link do niego jest tutaj (pdf).

Na koniec jeszcze krótki komentarz: kwestionariusze tego typu mają charakter ciekawostkowy. Odpowiedzi nie mogą być traktowane bardzo poważnie, bowiem należy założyć, że osoby ich udzielające z ramienia partii mogły nawet nie do końca zrozumieć pytania. Nie da się ukryć, że wykraczaja one nieco poza zakres wiedzy dla młodego demagoga, prawda? Ale faktem jest, że efekty starań Związku Przedsiębiorców i Pracodawców są interesujące. Najciekawsze pytanie brzmi: czemu PO i PIS zeszły  tak gładko z lini ognia i nie udzieliły nawet klasycznych, wymijających odpowiedzi? Co się stało, że nawet się im nie chce obiecywać tego, czego wszyscy pragniemy? Obniżenia podatków, przybliżenia nieba? Czyżby się im zaczęło nudzić?

I na tym kończymy… życząc przy okazji rozkosznej Ciszy Przedwyborczej i udanych, rodzinnych Wyborów.

Advertisements

9 thoughts on “Kwestionariusz Misia – gospodarka bez komentarza?

  1. Kwestionariusz MISIA czyli gadal dziad do obrazu a obraz do dziada ani razu.
    Czy tu glupota? A moze prymitywne cwaniactwo? Nie! to kunktatorska walka na punktu, gdzie czasami milczenie jest najtrafniejszym ciosem.
    Cala kampania w sumie nie dala nam zadnej zdecydowanej odpowiedzi programowej bowiem splycila sie do walki na argumenty w podsumowaniniu minionego okresu, na zaczepne ataki nie w program a w przeszlosc, zas same deklaracje programowe juz tak na przestrzeni wiekow wyswiechtane i w rytmie poboznego zyczenia , ze chyba malo kto bardzie wnikliwie postaral sie w nie wnikac!
    Kampania czasami napominala kabaret i to taki tandetny, prymitywny bazar z dyskutantami ktorym sloma z butow wychodzi i w koncu w czyms przypominalka film MIS, ktory zdemaskowal doskonale kilka naszych nrodowych przywar.
    Zapadamy wiec w cisze przedwyborcza w niewiedzy, sklonni acz nie do konca przekonani. Co z tego wyniknie? A no wlasnie – chyba najprawdziwsza odpowiedz na kwestionariusz Misia!

    • no właśnie: coś w tym jest. Politycy sami decydują na jakie pytania chcą odpowiedzieć co jasno pokazuje, w jakim nas mają poważaniu ;-). Zawsze mi się wydawało, że to my ich zatrudniamy, ale jest chyba na odwrót ;-).

      a bieżąca kampania nie jest wcale dziwniejsza niż poprzednie. Sądzę, że równy, niski poziom osiągnęliśmy już dawno temu 😉

      • zgadzam się z Tobą, politycy już dawno zapomnieli, że to my ich wybieramy i nam oni powinni „słuzyć”.
        A co do poziomu – rzeczywiście jak zwykle niski, ale przynajmniej nie niższy niż poprzednio, co oznacza, że głupota się nie szerzy 😉 :).

  2. Kampania wyborcza nie wniosła nic – po za dalszym wytykaniem wszystkiego sobie na wzajem co utwierdziło mnie tylko w tym, że zamiast na prawdę walczyć o wyborcę walczą między sobą i dla siebie (chociaż to wiadomo od dawna … i taki jest przynajmniej mój punkt widzenia jako ” młodego wyborcy”) . Kwestionariusz Misia – ciekawa sprawa , przyznam się że nigdy nie słyszałam . Co do treści kwestionariusza i tego co napisane w poście – reakcje poszczególnych partii można odbierać różnie – z jednej strony czasem dobrze nic nie mówić, ale z drugiej … czy nie jest to negatywny stosunek do wyborców ? Pozostaje jeszcze opcja kiedy odpowiedź na pytanie zostanie udzielona – jaka będzie reakcja na to co zostanie wypowiedziane , czy przyjmie się z entuzjazmem czy jednak wypowiedziane słowa spotkają się z krytyką? Wszystkiego dowiemy się w odpowiedni czasie, a teraz nie pozostaje nic innego jak oddać się ciszy przedwyborczej i udać się w niedzielę na wybory.

    • teraz, już po wyborach, możemy komentować fakty a nie przypuszczenia… i jest ciekawie ale nie do końca wiadomo jak właściwie jest. Zaczynają się niuanse sojuszy partyjnych. To moja ulubiona część powyborczej gry, bo tak jak przez dwa ostatnie miesiące partie przekonywały, że tylko one potrafią pokierować Polską, tak teraz będą po cichu wywoziły na śmietniki swoje programy i szkicowały warianty akceptowalne dla potencjalnych aliantów. Oczywiście na pytania gospodarcze żadne odpowiedzi nie zostaną udzielone, bo i po co? Już po ptokach, ale jeszcze przed grzybobraniem 😉

  3. Mnie w polityce nie podoba się parę zwrotów:
    Władza – raczej pełnienie służby publicznej
    Kampania – poszukiwanie elektoratu
    Zwycięstwo – wolę mandat zaufania publicznego
    itd, itp. Używając tak ostrych słów można się poczuć jako paniska i tak to się dzieje. Partie nie przedstawiają programu, nie prezentują pomysłów na usprawnienie państwa jedynie kiełbaska i straszenie przeciwnikiem. Na końcu festiwalu jest rozczarowanie frekwencją i bełkot o braku odpowiedzialności obywatelskiej w narodzie.

    • masz rację. Dawno już zauważyłem, że politycy dobrze się czują w roli celebrytów. Nastąpiło przesunięcie akcentów. Partie, z roli służebnej, organizacyjnej i drugorzędnej, stały się spadkobieracami monarszych rodzin. Nagle, to im się NALEŻY władza, to przed nimi trzeba się kłaniać. A najdziwniejsze jest to, że dziwi to jedynie nielicznych… Bardzo szybko przywykliśmy do tej wersji Tańca z gwiazdami 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s