Felieton Miesięcznik Literacki # 01 – inauguracja nowego cyklu ;-)

Dwa tygodnie temu pojawił się na Qfancie pierwszy odcinek naszego nowego cyklu literackiego. Zwie się on… Miesięcznik literacki. Tak, tak… mało wyrafinowana nazwa, ale nie o nazwę w tym przypadku chodzi. Teoretycznie ;-).

Raz na miesiąc, w ramach kolejnych artykułów będziemy donosili o różnych różnościach ze świata literatury ;-). Będzie to zatem cykl bardzo pojemny i raczej o niesprecyzowanej charakterystyce… Zobaczymy co wyjdzie z naszych zamierzeń, a tymczasem, zapraszamy Was do lektury odcinka numer jeden. Oto i on:

MIESIĘCZNIK LITERACKI – SIERPIEŃ  

W cyklu „Reflektorem w mrok” zajmowałam się moją ukochaną literaturą kryminalną, szczególnie tą dawniejszą. Kiedy jednak rozprawianie o poczciwym Poirot przestało wzbudzać we mnie dreszczyk emocji, a o monstrualnym Nero Wolfie – szeroki uśmiech pobłażania i gigantycznej sympatii, uznałam, że czas na zmianę. Kryminałów bynajmniej nie porzucam – nadal będę je czytać. Pisać o nich także – choć nieco rzadziej.

Jak na miłośniczkę literatury szeroko rozumianej przystało, staram się śledzić wszelkie możliwe doniesienia z okołoliterackiego podwórka. Jedne są ciekawsze, inne mniej. Jedne dotykają mnie osobiście, inne – nie robią na mnie najmniejszego wrażenia. Jedne wydają mi się przydatne czy inspirujące, inne – wcale. I właśnie na taki przegląd najciekawszych, najbardziej inspirujących czy też porywających mnie z czysto subiektywnych względów informacji pragnę Was zaprosić w nowym cyklu – comiesięcznym, jak sama nazwa wskazuje – „Miesięcznik literacki”.

Sierpień upłynął pod znakiem debaty na temat podręczników (również tych w wersji e-bookowej – propagowanej przez przeciwników dziecięcych problemów z kręgosłupem z powodu targania kilogramów tomiszczy, a tym samym zwolenników problemów ze wzrokiem, i z kręgosłupem zresztą też, tym razem z powodu nadmiernej ilości godzin spędzanych w pozycji siedzącej przed różnego rodzaju monitorami), przyznam jednak uczciwie, że zagadnienie to już i jeszcze nie jest mi bliskie. Na szczęście. Mogłam się więc z czystym sumieniem oddać wakacyjnemu lenistwu i zainteresować mniej poważnymi, a bardziej rozrywkowymi newsami.

Interesująco przedstawiały się choćby doniesienia dotyczące planowanych ekranizacji. Jedna z nich to projekt artystów ze szwedzkiego studia InterAlter, którzy na warsztat wzięli wybrane utwory… Czesława Miłosza. Jak się z pewnością domyślacie, skutkiem analizy kilku wierszy Noblisty, nie będzie film pełnometrażowy, a seria krótkometrażówek[1]. Musicie przyznać, że pomysł jest może nie nowatorski, ale z pewnością intrygujący. No i wydaje się niezmiernie trudny. Aż strach się bać…

Druga ekranizacyjna perełka jest ekscytująca z zupełnie innego powodu. Jonathan Demme, reżyser „Milczenia owiec” czy „Filadelfii”, podejmie się sfilmowania książki, która… nie ujrzała jeszcze światła dziennego. Mowa o „11/22/63” Stephena Kinga, która do księgarń trafi dopiero w listopadzie. W końcu co King, to King. Wiadomo jedynie, że „11/22/63” przedstawi historię 35-letniego nauczyciela angielskiego, który cofa się w czasie, aby zapobiec zamachowi na prezydenta Johna F. Kennedy’ego[2].

Podczas kiedy jedni wprowadzają pod strzechy dzieła twórców jak najbardziej współczesnych, inni głowią się nad tym, jak ożywić naszą fascynację klasyką. W tym celu, ci drudzy właśnie, sprawiają, że cudowne strofy dramatu elżbietańskiego pobrzmiewają pod strzechami… nowojorskiego metra. Fred Jones i Paul Marino, dwóch aktorów-amatorów, postanowiło w pociągach linii F, G, J, L i R wystawiać fragmenty arcydzieł Williama Szekspira, między innymi „Romea i Julii”, „Króla Lira” czy „Hamleta”[3]. Ponoć ku uciesze pasażerów… Ciekawe, swoją drogą, czy odrobina „Hamleta” z rana, pozwala się oderwać od myśli o czekającej nas stresującej pracy? My, niestety, możemy się o tym przekonać tylko w jeden sposób – indywidualnie, wożąc ze sobą wybór dramatów mistrza pod pachą.

Nie ma większej przyjemności dla filologa niż informacja o jakimś odkryciu. Szczególnie dla filologa zajmującego się literaturą dawniejszą. Rzadko kiedy zdarza się, by odnalazło się coś po latach: nieznany list pisany ręką Słowackiego czy książka, którą namiętnie (za)czytywał Sienkiewicz. Częściej „wypływają” druki mniej lub bardziej białych kruków (żeby nie napisać, że w ogóle czarnych) – ale za to w jakich miejscach! I tak, zamurowany regał z dziełami Lenina odkryli w jednej z placówek kultury w Radomiu pracownicy ekipy budowlanej, którzy przygotowują pomieszczenia dla Amerykańskiego Centrum Kultury i Informacji. W biblioteczce znaleziono także m.in. książkę pt. Lenin bliski Polakom oraz obszerną publikację o sekretarzu generalnym Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego – Leonidzie Breżniewie. Odkrycia dokonano w dawnych pomieszczeniach Klubu Międzynarodowej Prasy i Książki[4].

Ech, żeby to chociaż były edycje dzieł Mickiewicza, Conrada czy Witkacego… Ale cóż, może w następnym miesiącu? Kto wie…

[1] http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=4&tx_ttnews%5Btt_news%5D=9273.

[2] http://ksiazki.wp.pl/tytul,Najnowsza-powiesc-Kinga-przenoszona-na-ekran-jeszcze-przed-premiera-ksiazki,wid,18285,wiadomosc.html.

[3] http://ksiazki.wp.pl/tytul,Szekspir-w-nowojorskim-metrze,wid,18293,wiadomosc.html.

[4] http://ksiazki.wp.pl/tytul,Ekipa-budowlana-odkryla-zamurowany-regal-z-dzielami-Lenina,wid,18268,wiadomosc.html.

Artykuł dostępny jest na Qfancie – możecie go przeczytać TUTAJ

Reklamy

2 thoughts on “Felieton Miesięcznik Literacki # 01 – inauguracja nowego cyklu ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s