Felieton: alfabet kryminalny. Część dziesiąta – „K”

Stała się zbrodnia: ktoś nam ukradł „J”. Kto? No właśnie, KTO?

K” jak KTO ZABIŁ

KTO ZABIŁ?

No cóż, jakby na to nie patrzeć, jest to podstawowe pytanie stawiane w powieściach kryminalnych. Teoretycznie, możliwe jest, by morderstwo nie było głównym tematem kryminału – zamiast wokół niego, akcja może się kręcić po innych okolicach, np.: kradzieże, uprowadzenia, gwałty itd., itp. Przynajmniej współcześnie jest to prawdopodobne i praktykowane. W klasyce kryminału jednak – o czym świadczy słynny esej S. S. Van Dine’a, „Twenty rules for writing detective stories” z 1928 roku – przestępstwem (…) powinno być morderstwo1. Bez ofiary, nie ma więc kanonu powieści detektywistycznej!

Poszukując odpowiedzi na tak postawiony problem, detektyw musi rozstrzygnąć inne kwestie – niejako przy okazji, ale często po to, by znaleźć osobę mordercy. Między innymi istotne może się okazać namierzenie motywu. Jak twierdzi detektyw-amator Joe Alex, mordercy trzeba szukać zawsze poprzez motyw. Tam, gdzie jest zamordowany, musi być i ten, kto go zamordował. I musi on mieć powód do zamordowania. I dalej: A jeżeli powód taki ma kilka osób, to trzeba znaleźć taką osobę, która mogła to wykonać w ten sposób, w jaki zostało to wykonane, i w okolicznościach, które towarzyszyły morderstwu. Jeżeli jakimś cudem takich osób będzie dwie, to zawsze uda się wyeliminować jedną2.

Motyw + sposób + okoliczności = kto zabił… Jakież to proste, prawda? 😉

2 J. Alex, Śmierć mówi w moim imieniu, Wrocław 2011, s. 91.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s