Reflektorem w mrok. Część dziewiąta. Detektywi nad detektywami.

I oto nadszedł czas na… oczywiście, kolejny odcinek cyklu Reflektorem w mrok. Ten odcinek dostępny jest także na stronach QfantaTUTAJ.

Zapraszamy!

Detektywi nad detektywami

Detektywi bywają różni: grubi i chudzi, niscy i wysocy, łysi i obdarzeni bujnymi czuprynami. Wszyscy, rzecz jasna, są genialni i niezmiernie błyskotliwi. Niektórzy jednak mają nieco trudniej niż pozostali, dlatego… należą im się tym większe oklaski. Mimo różnorodnych problemów natury medycznej, nie tylko udaje im się nie wypaść z siodła (często dosłownie), ale potrafią zawojować niejeden komisariat i przyskrzynić niejednego mordercę.

Choćby taki Adrian Monk. Z jednej strony, prawdziwa legenda pośród śledczych (młodzi policjanci studiują jego sprawy na akademii). Z drugiej zaś, postać smutna, wywołująca tak bezbrzeżny smutek – chociaż przy tym i nieco irytująca – że, śmiem twierdzić, może wzbudzać w przedstawicielkach płci przeciwnej instynkt macierzyński. A do tego jakże romantyczna! Bo przecież wszystkie problemy Monka zaczęły się od śmierci ukochanej żony, Trudy. Po tym jak zginęła w wyniku zamachu bombowego (zresztą, jest to jedyna sprawa, jakiej nie udało mu się – jak do tej pory – rozwiązać), detektyw nie wychodził z domu przez trzy i pół roku. Zrezygnował też z pracy w policji. No i, wreszcie, zaczęły go nękać rozmaite fobie (aż trzysta dwanaście![1]). Wymienianie ich nie ma sensu, bo Adrian boi się praktycznie wszystkiego.

Wyobrażacie sobie, jak trudne musi być życie kogoś takiego? Albo… z kimś takim. Właśnie, Monk z pewnością nie dałby sobie rady (ani prywatnie, ani – tym bardziej – zawodowo), gdyby nie pielęgniarka, Sharona Fleming (później zastępuje ją Natalie Teeger). Podczas gdy jego szare komóreczki pracują nad rozwiązaniem kryminalnej zagadki, to Sharona wszędzie go wozi czy podaje chusteczki do otarcia dłoni po licznych powitaniach i pożegnaniach, choćby ze świadkami.

Wszystkie setki fobii Monka to jednak nic w porównaniu z problemami, z jakimi boryka się Matthew Shardlake. Otóż, matka natura nie okazała się dla niego łaskawa i obdarzyła… garbem. Kalectwo zaczęło mnie dopadać, gdy miałem trzy lata. Stopniowo coraz bardzie pochylałem się do przodu i na bok i żaden aparat nie mógł tego powstrzymać. Kiedy skończyłem pięć lat, byłem już prawdziwym garbusem i tak pozostało aż po dziś dzień. Jakże zazdrościłem chłopcom i dziewczętom z gospodarstwa, którzy biegali i bawili się, podczas gdy ja dyrdałem za nimi niczym krab ku powszechnym szyderstwom. Często wypłakiwałem się Bogu za tę niesprawiedliwość[2].

Możecie sobie w tym momencie pomyśleć, że to tylko nic nieznaczący defekt kosmetyczny, ale… nie! Po pierwsze, ma on ogromny wpływ na to, jak bohater się postrzega – ze wstydu ma problemy z kobietami; przebiera się zawsze sam, w samotności; korzysta z pomocy jednego zaufanego medyka, żadnemu innemu nie pozwalając się dotykać. Po drugie, jako że żyje w czasach, gdy jazda konna jest na porządku dziennym, a do tego jego zwierzchnik, kanclerz Thomas Cromwell, chętnie wysyła go w częste dalekie podróże, Matthew cierpi na potworne bóle kręgosłupa. Dzielnie to jednak znosi. Dla króla, wiary i prawdy.

Zwłaszcza że – znowu! – stan jego zdrowia jest nie najgorszy, gdy zestawi się go z innym detektywem… Lincolnem Rhyme’em. Rhyme – w wyniku wypadku, jakiemu uległ podczas badania jednego z miejsc zbrodni – jest sparaliżowany od szyi w dół. Może (…) poruszać jednym mięśniem glistowatym – palcem serdecznym lewej dłoni – kontroluje (…) także mięśnie ramienia i szyi[3]. A bardziej obrazowo i „po ludzku” może tylko kiwać głową, wzruszać ramionami (choć nie wygląda to tak wyraziście, jakby sobie tego życzył) oraz poruszać palcem serdecznym lewej dłoni, kilka milimetrów w każdym kierunku[4]. Mimo to, nadal pozostaje ozdobą nowojorskiego oddziału kryminalistyki.

Mariusz Czubaj pisze, że Lincoln jest prefiguracją detektywa gabinetowego, w tym przypadku uzbrojonego w komputery, skanery i najnowsze odkrycia nauki[5]. Mało tego, jest everymanem uniezależnionym całkowicie od wszystkiego, co związane ze sferą materii, w tym wieku, koloru skóry czy płci[6]. Co to wszystko oznacza? Tyle, że odebranie śledczemu ciała wysuwa na pierwszy plan zalety jego umysłu. Podobnie rzecz się ma w przypadku pozostałych bohaterów tego tekstu. Shardlake nie jest może pozbawiony sprawności fizycznej, ale jest ona w dużym stopniu ograniczona. I w tym wypadku rozum wygrywa z cielesnością.

A co z Monkiem? Cieleśnie ma się dobrze. To jego psychika szwankuje. Mózg pokonuje więc… sam siebie. Żeby skupić się na zagadce zbrodni, Monk musi oswoić przeszkody, zapomnieć o nich lub – najczęściej – po prostu je wyeliminować (jak choćby policjanta w dwóch różnych skarpetkach).

I Monk, i Shardlake, i Rhyme potrzebują przy tym pomocy i opieki (choćby nie wiem jak się wzbraniali). Okazuje się jednak, że nie tylko oni. Tak naprawdę, każdemu detektywowi przydaje się wsparcie wiernego towarzysza, najlepiej niemal niewidzialnego, nieprzesłaniającego swoją skromną osobą geniuszu śledczego. I właśnie o takich „cieniach” już za dwa tygodnie.

[1] http://pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Monk.

[2] C. J. Sansom, Komisarz, z ang. przeł. I. Matuszewska, Warszawa 2010, s. 34.

[3] J. Deaver, Puste krzesło, przeł. J. Ochab, Warszawa 2008, s. 27.

[4] http://www.jefferydeaver.pl/bohater.html.

[5] M. Czubaj, Etnolog w Mieście Grzechu. Powieść kryminalna jako świadectwo antropologiczne, Gdańsk 2010, s. 212.

[6] Zob. tamże, s. 40.

Advertisements

4 thoughts on “Reflektorem w mrok. Część dziewiąta. Detektywi nad detektywami.

  1. Nie zwykłem komentować „Reflektorem w mrok” gdyż stanowi perełkę w blogowych nociach, ale w tym odcinku doskonale uwypuklony jest schemat, który zaistniał. Zastanawiam się czy można by było poświęcić jeden paragraf na odstępstwa od reguły, gdyż ktoś mógłby pomyśleć że jest to przepis na idealny kryminał.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s