Muronapisy, ciąg dalszy ;-)

Dzisiaj kilka  zdjęć murów. Cóż, ma się te hobby… ;-). A na poważnie: jakoś tak nie możemy się powstrzymać przed rejestrowaniem efektów radosnej twórczości murowej. Głęboko wierzymy, że właśnie tyle zostanie po naszej cywilizacji: kilka umiarkowanie logicznych napisów nabazgranych spreyem…

Tak to wygląda w przybliżeniu:

Ile w tym poezji, prawda? 😉

Tutaj usiłowano podjąć walkę… efekty są… interesujące:

Przepraszamy za niecenzuralne słowa, ale tak się przypadkiem składa, że sztuka murowa rządzi się właśnie tymi prawami… Swoją drogą, bardziej od treści napisu zastanawia mnie sposób jego eliminacji… Tym razem chyba nie osiągnięto sukcesu.

Tutaj też ciekawie:

W następnym tygodniu może jakieś konkretniejszy reportażyk.

EDIT: zapraszamy jeszcze tutaj – zdjęcia z wcześniejszych obserwacji napisowych 😉

Reklamy

8 thoughts on “Muronapisy, ciąg dalszy ;-)

  1. Obawiam się, że zostaną same kamienie. I może lepiej? Kiedy Julek Słowacki wspiął się na piramidę (wtedy jeszcze było wolno) postanowił uwiecznić swoje nazwisko na płytach, które jeszcze wtedy piramidę pokrywały. Co zrobił za pomocą scyzoryka (Byłem tu, Julek). Napis ponoć było widać jeszcze przez wiele lat, potem został zadeptany. I ostało się tylko to,co było pod spodem: kamienie. Nie sądzę, by sprejowe napisy były trwalsze. Choć, z drugiej strony, po ścianach chodzi tylko Spiderman…

    • ale malowidła naskalne z czasów jaskiniowych przetrwały po dziś dzień. Fakt, że nie wszystkie, lecz i tak całkiem sporo. A ilość sporządzanych dzisiaj malowideł naskalnych czy też naściennych dramatycznie przebija wszelkie statystyki sprzed paru tysięcy lat. Teoretycznie jest więc całkiem spora szansa, że dużo tych cudów przeżyje nas i nasze dokonania…

  2. Heh… mam małą kolekcję grafficiarni z mojego miasta, twórczo jest mniej ekspresyjna aczkolwiek bardziej kolorowa. Dzięki za pomysł na nocię 🙂

    • ciekawy, owszem. Czasami wychodzi z tego czysty zabieg rejestracji, bywa że uda się coś więcej. My dopiero oswajamy się z myślą, że można fotografować napisy na murach. Ale jest to chyba niedoceniona sfera. Staramy się tego nie widzieć, zapomnieć o tym, ignorować. Trochę tak jak z przewodami energetycznymi w krajobrazie: ile to się kombinuje, żeby kable się nie dostały w kadr. A tymczasem jedno i drugie po prostu stanowi element rzeczywistości.

  3. Pingback: Grafficiarnia « Beatitudinem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s