Felieton: alfabet kryminalny. Część szósta – „F”

In vino veritas – w winie prawda, a co prawda, to prawda. Prawdą na przykład jest, że prawdy jako takiej czasami brakuje w kryminałach. Z przyczyn różnych. W naszym Alfabecie Kryminalnym dotarliśmy do kłopotliwej litery „F”, która fałszem stoi

F” jak FAŁSZYWE ŚLADY

FAŁSZYWE ŚLADY

Fałsz jest nieodłącznym elementem powieści kryminalnej. Kłamią wszyscy, bo wszyscy mają coś do ukrycia. Jedni mniej (drobne grzeszki; tajemnice, które lepiej by nie ujrzały światła dziennego), inni więcej (prawdziwą zbrodnię – tę, której sprawcę śledczy próbuje odnaleźć lub… jeszcze jakąś inną). W kryminałach występuje niewiele osób, które nie mają powodów oszukiwać. Właściwie to możemy je policzyć na palcach jednej ręki.

Detektyw? Hm, najczęściej, choć… musi czasem przecież okłamywać podejrzanych. Czasami oszukuje zwierzchników, aby móc dalej w spokoju prowadzić śledztwo. Innym razem podwładnych, choćby po to, by nadać nieistotnym zadaniom, które im przydzielił, pewną rangę. Nie! W końcu śledczy to też człowiek, więc… zdarza mu się kłamać jak z nut.

Ofiara? Tak, możemy być pewni, że ofiara nigdy nikomu nie zamydli oczu, przede wszystkim dlatego, że fizycznie nie będzie w stanie. Stan jej (lub jego…) ciała, konkretne obrażenia, ewentualne ślady pozostawione przez oprawcę powiedzą nam tyle, ile będą w stanie. Choć, niestety, nie wszystko. Poza tym, wydaje się – a przynajmniej tak wmawiają nam różne seriale kryminalne czy thrillery – iż ofierze, niemalże jako jedynej, zależy na odkryciu całej prawdy. Najczęściej nie ma już nic do stracenia. Co prawda, do zyskania też raczej nic…

Pozostaje jeszcze jedna persona do rozpatrzenia: sam autor. I choć, w swej czytelniczej naiwności, na ogół nie podejrzewamy go o fałsz, to jednak… mylimy się. Pisarze należą do mistrzów mistyfikacji – gdyby od początku powiedzieli nam wprost co i jak, nie mielibyśmy przecież żadnej zabawy podczas lektury czy seansu. Dlatego też kręcą, celowo wyolbrzymiają niektóre fakty czy podrzucają fałszywe ślady (red herrings), a więc wszystko, co ma szansę wprowadzić nas w błąd: wypowiedź, przedmiot, gest. Znamy to doskonale! I o ile grają przy tym fair, mieści się to w konwencji powieści detektywistycznej…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s