Wrakowo, a więc zdecydownie podwodnie…

No i stało się: urlop nadszedł, było fajnie i… już po wszystkim. Nim świeże zdjęcia podwodne dojrzeją do publikacji, raz jeszcze rzućmy okiem na przepastne archiwa. Dzisiaj pora na wraki karaibskie.

Powyższe zdjęcie powstało przy zatopionym niszczycielu. Niestety – lub stety – nie był on ofiarą walk. Trafił pod wodę w ramach cięć budżetowych… Z tego przyjaznego nurkowiska mamy jeszcze kilka zdjęć:

 

Na koniec, nazwijmy to: w formie gratisu: autor powyższych zdjęć 😉

Fotografia podwodna to ogólnie średnio łatwy kawałek sztuki fotograficznej, ale fotografia wrakowa to szczególnie kłopotliwa para kaloszy. Teoretycznie, w porównaniu do podwodnego makro, jest to rzecz łatwiejsza. Wraki mają to do siebie, że w przeciwieństwie do małych stworzonek, rzadko uciekają na widok fotografa. Bywa, że nie uciekają w ogóle.

Problemem jest na ogół głębokość. Bardzo rzadko wraki oglądać można na – dajmy na to – dziesięciu metrach. Większość dostępnych do nurkowań rekreacyjnych wraków leży w przedziale głębokości 20 – 40 m, a to z kolei sprawia, że trudno tam o światło. Nawet przy bardzo przejrzystej wodzie nie sposób wprost objąć wzrokiem wraka choćby średniej wielkości. Aparaty fotograficzne, w przeciwieństwie do ludzkiego oka, radzą sobie z tym jeszcze gorzej, mocno obcinając widoczną i wyraźną strefę. To powoduje, że bez bardzo profesjonalnego sprzętu wyzwaniem jest zrobienie zdjęcia innego niż typowo archiwalne czyli „byłem – widziałem”. Nam się jeszcze ta sztuka nie udała, ale jesteśmy na początku drogi. Mieliśmy okazję nurkować dopiero na trzech wrakach (wliczając w to powyższy niszczyciel oraz najświeższy łup: „Salem Ekspress”, ale o tym drugim jeszcze napiszemy).

I bardzo, ale to bardzo dobrze byłoby zabrać pod wodę lustrzankę. Kompakty to… kompakty. Są chyba po prostu zbyt mądre na kogoś takiego jak piszący te słowa 😉

Advertisements

13 thoughts on “Wrakowo, a więc zdecydownie podwodnie…

        • a skąd on jest? Może co najwyżej znam kogoś, kto by jego znał… ale szczerze mówiąc: mało prawdopodobne. Dzisiaj nurkowanie jest na tyle popularne, że zajmuje się tym koooopa ludzi. Nie sposób znać wszystkich bo to już nie setki a tysiące. Dodam jeszcze, że ci, którzy zajmują się tym konkretnie, na ogół nurkują w swoich własnych towarzystwach, więc tym trudniej ich spotkać ;-).

    • cii… jak się co poniektórzy dowiedzą, że tam złom za darmo i nie pilnowany leży to wyniosą w rękach te wszystkie wraki 😉

      a swoją drogą, słyszałem, że jakiś zatopiony w Polsce, w jeziorze samolot, został właśnie przez złomiarzy rozebrany i wyprzedany ;-D

      • Miałem taki fajny skrót nad jezioro, przez stary nieużywany most kolejki wąskotorowej. Wybrałem się kiedyś na grzyby owym skrótem. I nie doszedłem. Most ukradli!

  1. Wyobrażam sobie, że spotkanie takiego wraku musi być nie lada przeżyciem. Nawet jeśli zatopiony z powodu kasy.
    Swoją drogą może wody w morzach i oceanach nie podnoszą się z powodu efektu cieplarnianego a budżetowego (więcej topionych statków!)?? Tylko ludowi mówi się, że to Arktyka znika. ;-))

    • robi wrażenie, robi!

      ten niszczyciel, mimo że uzbrojony, zrobił jednak wrażenie umiarkowane. Najmocniej podziałał na mnie Salem Express, efekt zeszłotygodniowych nurkowań. Niestety, z Salemu przywiozłem bardzo niewiele zdjęć, bo warunki były nieciekawe, ale skrobnę parę słów o emocjach a propos publikacji. Może w przyszłym tygodniu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s