Felieton: alfabet kryminalny. Część trzecia – „C”

Było „A”, odliczyło się „B” (choć w międzyczasie ustaliliśmy, że w życiu kolejność liter bywa różna…). Głęboko wierzymy, że jest to właściwy moment by poruszyć delikatną kwestię „C”, która to litera w powieściach kryminalnych pełni rolę ważką. By nie powiedzieć kluczową…

C” jak CIAŁO

CIAŁO

Ciało to niezwykle istotny element kryminału, pod warunkiem oczywiście, że tematem tegoż jest morderstwo. Jeśli jest, to możemy być niemal pewni, że ciał będzie więcej – rzadko kiedy jest tylko jedno, nawet jeżeli nie mamy do czynienia z seryjnym zabójcą. Schemat powieści kryminalnej opiera się bowiem na stopniowaniu napięcia, a nic tak nie powoduje wydzielania się adrenaliny u czytającego, jak kolejny trup – najlepiej taki, który wydawałoby się nie ma nic wspólnego z poprzednią ofiarą.

Ciało pojawia się zazwyczaj na początku kryminału. Znalezione w dowolnym miejscu, często odludnym, co powoduje jego coraz rozleglejszą przemianę, tak że – cytując Baudelaire’a –przypomina „szkic, co przestał nęcić”1. I właśnie… wyobrażacie sobie współczesną powieść kryminalną bez dokładnego opisu zwłok? To trochę taki znak czasu, że zapoznawani jesteśmy z coraz większą ilością anatomicznych szczegółów i makabrycznych detali. Przykład? Pozostawiając na razie na marginesie literaturę, wszelkie święcące ostatnio triumfy seriale kryminalne w stylu „Kryminalnych zagadek…” (dowolnego miasta…) czy „Kości”.

Idzie za tym podkreślenie statusu ciała jako dowodu, a w każdym razie siedliska dowodów… Dodajmy, że potraktowanych dwojako. Z jednej strony, anatomicznie, a więc wszystko to, co lekarz sądowy znajdzie w i na ciele – nie tylko konkretne obrażenia, ale i wskazówki dotyczące miejsca popełnienia przestępstwa i osoby mordercy (rozmaite drobiażdżki znalezione pod paznokciami, zwłaszcza gdy są to fragmenty czyjegoś naskórka itp.). Z drugiej strony, psychologicznie, zatem co nam mówi o zabójcy to, kim jest ofiara i jak wygląda ciało.

Dziś, kiedy jesteśmy zachłyśnięci najnowszymi zdobyczami techniki, pierwszy punkt widzenia jest bardziej reprezentatywny. Ten drugi popularniejszy był w czasach, gdy dopiero rodziła się psychologia, kiedy zachwycano się jej możliwościami. W „Alieniście”, świetnej powieści, której akcja rozgrywa się na przełomie wieków, pomagający w śledztwie psychopatolog Laszlo Kreizer, mówi o ciele tak: „Zwłoki stanowią lustrzane odbicie jakichś okrutnych doświadczeń, które miały decydujący wpływ na kształtowanie się psychiki naszego mordercy. (…) To, co morderca widzi, patrząc na te martwe dzieci, stanowi jedynie odzwierciedlenie tego, co – jak uważa – zrobiono jemu w jakimś momencie odległej przeszłości. Oczywiście, kiedy patrzymy na ciała, myślimy przede wszystkim o tym, by pomścić zmarłych i ochronić przyszłe ofiary. Ale, jak na ironię, morderca sądzi, że to właśnie zapewnia sobie: pomstę za dziecko, którym był, i ochronę udręczonego dorosłego, którym się stał”2. Nieco zapachniało Freudem i jego kolegami, prawda? Ale… nic dodać, nic ująć.

 1. Ch. Baudelaire, Padlina, tł. M. Jastrun.

 2. C. Carr, Alienista, przeł. Z. Naczyńska, Poznań 2010, s. 180.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s