Felieton: Kryminalny alfabet Izy. Część pierwsza – „A”

Dzisiaj zaczynamy nowy cykl krótkich felietonów poświęconych literaturze kryminalnej. Sięgamy po taktykę znaną i sprawdzoną: krok po kroku, a raczej literka po literce, przejrzymy cały alfabet kryminału.

Na początek – tak, to spora niespodzianka! – litera „A”. A jak ALIBI

ALIBI

Gdybyśmy poszukali tego wyrazu wśród terminologii prawnej, dowiedzielibyśmy się, że dosłownie oznacza on „gdzie indziej”. Alibi to dowód, że ktoś, kto jest oskarżony bądź podejrzany o popełnienie zbrodni, nie mógł jej popełnić, gdyż w tym czasie był… no właśnie, gdzie indziej, robiąc coś innego. A najlepiej, jeśli owe „coś” czynił z kimś innym niż dla przykładu zadźgany współmałżonek czy zastrzelony nielubiany współpracownik.

Twórcy powieści kryminalnych nader często korzystają z dobrodziejstwa alibi. Najchętniej zapewniają je wszystkim podejrzanym, w tym także mordercy, a pozbawiają kogoś bogu ducha winnego (tłumacząc to na różne sposoby; często stoi za tym jakaś tajemnica, która nie powinna ujrzeć światła dziennego: nieślubne dziecko, romans, zawarty w sekrecie ślub), a wszystko po to, by przykuć naszą uwagę i nie pozwolić zbyt szybko oderwać się od fotela, nie mówiąc już o domyśleniu się prawdy. Dopiero pod koniec książki okazuje, że ktoś, co do kogo mieliśmy absolutną pewność, że nie może być winien, jednak jest… Zazwyczaj kamieniem milowym w odkryciu rozwiązania jest właśnie alibi sprawcy, w którym błyskotliwy detektyw znajduje lukę lub rozpoznaje kłamstwo.

Najsłynniejszym utworem, w którym podejrzani tworzą największą ilość fałszywych alibi jest z pewnością Morderstwo w Orient Expressie królowej Agaty. Jako że w wagonie podczas zabójstwa amerykańskiego milionera Samuela Ratchetta jest dwanaścioro pasażerów, Poirot musi skupić uwagę jedynie (?) na tej grupie. Szybko okazuje się, że każdy z tej gromadki ma alibi (potwierdzone przez innego podróżnego), więc – teoretycznie – nikt nie mógł zabić Ratchetta. A jednak… Ratchett nie żyje! Kto w rezultacie zabił mało sympatycznego Amerykanina? Ci, którzy znają powieść Christie mogą uśmiechnąć się pod wąsem, pardon… nosem. Reszta, koniecznie musi Morderstwo przeczytać!

Wracając jednak do bardziej teoretycznych rozważań, w przypadku kryminałów, których rozwiązaniem jest zdemaskowanie nieprawdziwego alibi łatwo jest o zarzut braku fair play. Jeśli bowiem pisarz celowo ukrywa przed czytelnikiem pewne fakty, ujawnia je zbyt późno lub… wcale, nie daje mu (nam) szansy na dojście do prawdy. Wiadomo, rzecz jasna, że musi odwrócić naszą uwagę od sprawcy, ale… nie może tego robić wbrew zasadom fair play. Co nie znaczy, że nie zdarzają się karygodne wyjątki.

Żeby było sprawiedliwie, kryminał powinien zostać skonstruowany tak, by czytelnik wiedział tyle samo, co śledczy: przysłuchiwał się wypowiedziom świadków, zapoznawał się z dowodami. Najczęściej chodzi więc o to, by alibi mordercy opierało się na niewłaściwych wnioskach – wyciągniętych przez detektywa lub… przez nas samych. A nie jest to łatwe, o nie! Kto jednak powiedział, że pisanie kryminałów jest proste?

Advertisements

7 thoughts on “Felieton: Kryminalny alfabet Izy. Część pierwsza – „A”

  1. Stąd też lubię (nawet dziś) Columbo. Oczywiście nie jest to literatura, ale jak na X muzę serial ten jest zrobiony całkiem zręcznie. Zawsze mnie fascynowało jak ów genialny detektyw dotrze do znanego od początku faktu (i obali również alibi mordercy). Wciągające. 🙂
    Czekam na literkę „B”. 🙂

  2. Zasady – niezależne od alibi – są dwie: zabił najmniej podejrzany albo zabił ktoś w czerwonym kapeluszu.
    Trzymając się tych zasad można „dedukować wstecznie” (wybacz, Sherlocku!) czyje alibi jest do bani. To bardzo ułatwia odbiór nawet trudnych kryminałów 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s