Reflektorem w mrok, część pierwsza – Seria felietonów o kryminałach

9 marca na łamach portalu QFANT pojawił się nasz felieton, a właściwie wstępniak do serii felietonów o zbiorczym tytule „Reflektorem w mrok„. Rzecz jest o kryminałach.

Tutaj znajduje się link do artykułu na stronie QFANTA. Zachęcamy do  śledzenia rozwoju sytuacji i lektury tekstu, albo na QFANCIE albo u nas, na blogu ONIBE. Jednocześnie, zapraszamy do lektury drugiej części cyklu, która przez dwa tygodnie dostępna będzie tylko na serwerze QFANTAtutaj.

 

Zanim odpowiem na tytułowe pytanie, może lepiej najpierw skupię się na tym, dlaczego „Reflektorem w mrok”? W tym miejscu muszę wyznać, że uwielbiam literaturę dawniejszą i wolę ją od współczesnej (co, rzecz jasna, nie znaczy, że nie czytuję czy nie cenię tej najnowszej), a moim ulubionym kierunkiem w literaturze i sztuce pozostaje modernizm. Wydał on kilka świetnych piór, wszechstronnych umysłów, rewelacyjnych poetów, dramatopisarzy, malarzy itd., itp. Także publicystyka tamtych czasów zdaje mi się wyjątkowo ciekawa, szczególnie ta w wydaniu… Tadeusza Boya Żeleńskiego.

Boy w swoim tomiku felietonów, który nazwał właśnie „Reflektorem w mrok”, a którego tytuł ja niecnie sobie zapożyczam lub, jak kto woli, obieram za „patrona”, skupiał się na różnorakich aspektach kulturalnych i społecznych. Jako świadek minionej epoki Młodej Polski, został jej kronikarzem. Opisywał jednak także ważkie sprawy bieżące, takie jak prawo kobiety do decydowania o swoim ciele, legalizacja aborcji (w obliczu istnienia aborcyjnego podziemia) i rozwodów (skoro i tak można je sobie kupić…). Wreszcie w zbiorku tym zamieścił recenzje teatralne: fascynujące, odkrywcze, a nade wszystko niezwykle osobiste, jakże inne od współczesnych.

 

W cyklu „Reflektorem w mrok” nie planuję zamieszczać recenzji, nie planuję także walczyć piórem (a właściwie klawiaturą) o prawa kobiet utożsamiane obecnie albo ze środowiskami feministycznymi, albo… antykatolickimi (no cóż, tak naprawdę od czasów Żeleńskiego zmieniło się w tej kwestii niewiele). Chciałabym za to podjąć się refleksji nad tematami lżejszymi, bo związanymi z literaturą kryminalną (obiecuję przy tym solennie dołożyć wszelkich starań, by nie wchodzić w paradę redakcyjnej Koleżance). Tak jak i Boy, pragnę „ocalić od zapomnienia” przeszłość, w tym przypadku wcale nie najnowsze kryminały (od razu przyznaję, że nie mam pretensji do bycia oryginalną, w końcu moim ulubionym detektywem jest… Poirot!), ale i nie wykluczam ewentualności pochylenia się nad teraźniejszością. „Mrok” rozumiem jednak nie tylko jako zasłonę tego, co minione, ale i jako ciemne strony ludzkich charakterów czy motywacji, częstokroć prowadzące do zbrodni, którymi przecież karmią się kryminały.

 

Jak żaden inny gatunek literacki ukazują one naturę człowieka. To, że w (nie)sprzyjających warunkach czy czasie, jesteśmy w stanie zbudzić w sobie prawdziwe bestie. Uwarunkowanie zbrodni jawi się więc poniekąd deterministycznie: rasa, środowisko, moment dziejowy. I choć większość z nas odrzuca poglądy determinizmu (a nawet jeśli nie odrzuca, to z pewnością na co dzień o nich zapomina…), w obliczu literatury kryminalnej zaczynają one nabierać głębszego znaczenia, pozwalając – przynajmniej w części – odpowiedzieć na pytanie o przyczyny zbrodniczych zachowań. To bowiem na kartach kryminałów okazuje się, jak często czynią z kogoś mordercę geny czy okoliczności. Oczywiście, nie wiemy, czy zawsze okazuje się być to prawdą, faktem jest jednak, że powieści detektywistyczne stają się komentarzem do rzeczywistości, mówią o społeczeństwie żyjącym tu i teraz (lub ówcześnie i tam…). Reasumując, czytając kryminały dowiadujemy się czegoś o nas samych.

 

Ale, bądźmy szczerzy, nie tylko taki cel nam przyświeca! Kryminały dostarczają przede wszystkim świetnej zabawy: zapewniają naszej ponurej, nudnej egzystencji odrobinę dreszczyku. Z drugiej strony, paradoksalnie, dają nam poczucie bezpieczeństwa. Bo nawet jeżeli czytamy o psychopacie obcinającym swym ofiarom ręce (i mamy później problem z przejściem z pokoju do pokoju bez zapalania światła), to – pomijając oczywisty fakt, że jest to przecież „tylko” literatura – i tak wiemy, że wszystko skończy się dobrze. Możemy nie od razu wiedzieć kto zabił, ale mamy pewność, że dowiemy się tego na przestrzeni kilkuset stron, a sprawiedliwości stanie się zadość. Myślę, że ta przewidywalność konstrukcji jest na swój sposób zaletą.

 

Wreszcie, możemy rozruszać nasze „szare komóreczki”. Czytanie kryminałów to, wbrew pozorom, rozrywka wymagająca, pochłaniająca nie tylko nasz czas, ale i każdy skrawek umysłu. Śledzenie drobiazgów, obserwowanie reakcji podejrzanych, stopniowe dochodzenie do prawdy… tak, to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Chcąc bowiem w pełni partycypować w przyjemności lektury, musimy się skupić i zaangażować. Nierzadko także poszukać pewnych informacji, bez których nasz dostęp do ostatecznej wiedzy będzie nie niemożliwy, ale utrudniony. Jak na przykład wertując „Tajemnicę Bladego Konia”, co zdarzyło mi się ostatnio. Gdybym nie poczytała o Tyfusowej Mary (Mary Mallon, kucharce, która – najprawdopodobniej nieświadomie – zarażała tyfusem pracodawców, między innymi przyrządzając dlań swe popisowe danie: lody brzoskwiniowe, domowej roboty rzecz jasna…[1]), satysfakcja płynąca z obcowania z książką Christie byłaby nieporównanie mniejsza. I o to przecież chodzi, prawda?

 

Wychodzi więc na to, że kryminały uczą, bawiąc. Pozornie świat w nich przedstawiony podzielony jest wedle dwukolorowych schematów: białe – czarne, dobre – złe, detektyw – morderca. A to wcale nie tak! Na szczęście! Dowodem mogą być choćby postaci śledczych, dalekie od kryształowych: zarozumiałe, drażliwe, no i do tego jeszcze… z nałogami! Ale o tym następnym razem.

[1] Zob. http://histmag.org/?id=2694 (20 II 2011).

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s